Popularne herbatki rozgrzewające, po które często sięgamy zimą, mogą truć nas chemią. W produktach znanych marek z dyskontów (Biedronki i Lidla), a nawet aptek, specjaliści wykryli niebezpieczne koktajle pestycydów, w tym substancję zakazaną w całej Unii Europejskiej. Jak się tam znalazła?
W zeszłym roku pisaliśmy o szkodliwych substancjach w herbatach rumiankowych, a teraz mamy kolejne niepokojące wieści. Tym razem Fundacja Pro-Test wzięła pod lupę zimowe herbatki owocowe. Miód, imbir i owoce mają rozgrzewać i budować odporność, tymczasem wyniki badań pokazują, że oprócz tych składników, w torebkach są też... środki owadobójcze.
Pestycydy w herbacie zimowej. Lista wstydu
Fundacja zleciła przebadanie dziewięciu popularnych marek Instytutowi Ogrodnictwa w Skierniewicach. Laboratorium sprawdziło zawartość aż 517 różnych substancji. Wnioski są dosłownie przerażające. Rekordzista ma w sobie pozostałości 15 różnych środków ochrony roślin.
Niechlubne pierwsze miejsce zajęła herbata marki kojarzącej się z produktami leczniczymi. Herbapol Herbaciany Ogród Zimowy Sekret zawierał aż 15 pestycydów.
Tuż za nim uplasowała się Bifix Herbata Zimowa ekspresowa z 14 substancjami.
Podium zamyka marka własna sieci Lidl. W herbacie Lord Nelson Rozgrzewające Smaki wykryto 13 pestycydów.
Wysoko w rankingu toksyczności znalazły się też Mokate Loyd Rozgrzewająca Malina (11 pestycydów) oraz Irving Grzaniec (10 pestycydów).
Znacznie lepiej wypadła Biedronka. Jej Remsey Rozgrzej się! miał "tylko" trzy pestycydy, podobnie jak apteczna Zielnik DOZ.
Najbezpieczniejszym wyborem okazały się Lipton Chai oraz Teekanne Winter Punch, bo w obu wykryto tylko po jednym związku.
Jestem załamany wynikami tego testu (można je pobrać tutaj), bo uwielbiam herbaty owocowe. I niestety kilka z nich piłem przez całą zimę (w tym właśnie Zimowy Sekret Herbabolu z pierwszego miejsca) i nadal mam w szafkach (Winter Punch). Chyba najbezpieczniej kupować czyste herbaty i dodawać do nich przypraw... aczkolwiek w nich też są czasem pestycydy (np. w goździkach). I bądź tu mądry.
Zakazany w UE chloropiryfos w herbatach. Dlaczego pojawia się w herbatach?
W pięciu przebadanych herbatach wykryto chloropiryfos. To środek owadobójczy, który od 2020 roku jest w Unii Europejskiej całkowicie zakazany. Uznano go za zbyt niebezpieczny, szczególnie dla układu nerwowego dzieci.
Mimo to, wciąż trafia do naszych herbat. Najpewniej pochodzi z czarnego rynku pestydyców, bo legalnie nigdzie go nie kupimy. Najwięcej tej zakazanej substancji znaleziono w produkcie Herbapolu. Była też obecna w herbatach Lord Nelson, Loyd, Bifix oraz Irving.
Dlaczego w torebkach herbat jest tyle szkodliwych substancji? Fundacja tłumaczy, że owoce to często wysuszone wytłoczyny, czyli skórki i pestki odpadające przy produkcji soków. To właśnie tam kumuluje się najwięcej oprysków, a proces suszenia dodatkowo koncentruje te związki.
Problem leży też w prawie. Unijne przepisy określają limity pestycydów dla konkretnych owoców, np. jabłek. Jednak gdy te trafią do mieszanki herbacianej, produkt traktowany jest jako złożony i... nie obowiązują go żadne konkretne normy.
"To luka prawna, która sprawia, że producent nie musi kontrolować końcowego produktu pod kątem ilości pestycydów. Jak więc widać, nikt nie ma kontroli nad produktami złożonymi, bo ich nie obowiązują normy dotyczące pestycydów. To sprawia, że producent może stosować owoce złej jakości" – czytamy w raporcie.
Koktajl pestycydów. To ogromne zagrożenie dla zdrowia
To jednak nie koniec złych wieści. Nawet jeśli pojedyncze substancje mieszczą się w (nieistniejących dla herbat) normach, to ich mieszanina jest nadal wielką niewiadomą. Związki te mogą wchodzić ze sobą w reakcje, potęgując swoje toksyczne działanie.
Pijąc taką herbatę, nie spożywamy jednego związku, ale kilkanaście naraz. A przecież pestycydy są też w warzywach czy owocach, które jemy na co dzień.
– Nikt nie pije pestycydów osobno, tylko razem, w jednym kubku. Do tego dochodzą pestycydy znajdujące się w wielu innych produktach, , które spożywamy każdego dnia – podkreśla Piotr Koluch, Prezes Fundacji Pro-Test.
I dodaje, że taka mieszanka może wpływać na organizm w sposób trudny do przewidzenia, a długofalowe skutki picia "koktajlu pestycydów" wciąż nie są w pełni zbadane. I to jest w tym najgorsze. Herbaty rozgrzewające pestycydami. W znanych markach tablica Mendelejewa
Popularne herbatki rozgrzewające, po które często sięgamy zimą, mogą truć nas chemią. W produktach znanych marek z dyskontów (Biedronki i Lidla), a nawet aptek, specjaliści wykryli niebezpieczne koktajle pestycydów, w tym substancję zakazaną w całej Unii Europejskiej. Jak się tam znalazła?
W zeszłym roku pisaliśmy o szkodliwych substancjach w herbatach rumiankowych, a teraz mamy kolejne niepokojące wieści. Tym razem Fundacja Pro-Test wzięła pod lupę zimowe herbatki owocowe. Miód, imbir i owoce mają rozgrzewać i budować odporność, tymczasem wyniki badań pokazują, że oprócz tych składników, w torebkach są też... środki owadobójcze.
Pestycydy w herbacie zimowej. Lista wstydu
Fundacja zleciła przebadanie dziewięciu popularnych marek Instytutowi Ogrodnictwa w Skierniewicach. Laboratorium sprawdziło zawartość aż 517 różnych substancji. Wnioski są dosłownie przerażające. Rekordzista ma w sobie pozostałości 15 różnych środków ochrony roślin.
Niechlubne pierwsze miejsce zajęła herbata marki kojarzącej się z produktami leczniczymi. Herbapol Herbaciany Ogród Zimowy Sekret zawierał aż 15 pestycydów.
Tuż za nim uplasowała się Bifix Herbata Zimowa ekspresowa z 14 substancjami.
Podium zamyka marka własna sieci Lidl. W herbacie Lord Nelson Rozgrzewające Smaki wykryto 13 pestycydów.
Wysoko w rankingu toksyczności znalazły się też Mokate Loyd Rozgrzewająca Malina (11 pestycydów) oraz Irving Grzaniec (10 pestycydów).
Znacznie lepiej wypadła Biedronka. Jej Remsey Rozgrzej się! miał "tylko" trzy pestycydy, podobnie jak apteczna Zielnik DOZ.
Najbezpieczniejszym wyborem okazały się Lipton Chai oraz Teekanne Winter Punch, bo w obu wykryto tylko po jednym związku.
Jestem załamany wynikami tego testu (można je pobrać tutaj), bo uwielbiam herbaty owocowe. I niestety kilka z nich piłem przez całą zimę (w tym właśnie Zimowy Sekret Herbabolu z pierwszego miejsca) i nadal mam w szafkach (Winter Punch). Chyba najbezpieczniej kupować czyste herbaty i dodawać do nich przypraw... aczkolwiek w nich też są czasem pestycydy (np. w goździkach). I bądź tu mądry.
Zakazany w UE chloropiryfos w herbatach. Dlaczego pojawia się w herbatach?
W pięciu przebadanych herbatach wykryto chloropiryfos. To środek owadobójczy, który od 2020 roku jest w Unii Europejskiej całkowicie zakazany. Uznano go za zbyt niebezpieczny, szczególnie dla układu nerwowego dzieci.
Mimo to, wciąż trafia do naszych herbat. Najpewniej pochodzi z czarnego rynku pestydyców, bo legalnie nigdzie go nie kupimy. Najwięcej tej zakazanej substancji znaleziono w produkcie Herbapolu. Była też obecna w herbatach Lord Nelson, Loyd, Bifix oraz Irving.
Dlaczego w torebkach herbat jest tyle szkodliwych substancji? Fundacja tłumaczy, że owoce to często wysuszone wytłoczyny, czyli skórki i pestki odpadające przy produkcji soków. To właśnie tam kumuluje się najwięcej oprysków, a proces suszenia dodatkowo koncentruje te związki.
Problem leży też w prawie. Unijne przepisy określają limity pestycydów dla konkretnych owoców, np. jabłek. Jednak gdy te trafią do mieszanki herbacianej, produkt traktowany jest jako złożony i... nie obowiązują go żadne konkretne normy.
"To luka prawna, która sprawia, że producent nie musi kontrolować końcowego produktu pod kątem ilości pestycydów. Jak więc widać, nikt nie ma kontroli nad produktami złożonymi, bo ich nie obowiązują normy dotyczące pestycydów. To sprawia, że producent może stosować owoce złej jakości" – czytamy w raporcie.
Koktajl pestycydów. To ogromne zagrożenie dla zdrowia
To jednak nie koniec złych wieści. Nawet jeśli pojedyncze substancje mieszczą się w (nieistniejących dla herbat) normach, to ich mieszanina jest nadal wielką niewiadomą. Związki te mogą wchodzić ze sobą w reakcje, potęgując swoje toksyczne działanie.
Pijąc taką herbatę, nie spożywamy jednego związku, ale kilkanaście naraz. A przecież pestycydy są też w warzywach czy owocach, które jemy na co dzień.
– Nikt nie pije pestycydów osobno, tylko razem, w jednym kubku. Do tego dochodzą pestycydy znajdujące się w wielu innych produktach, , które spożywamy każdego dnia – podkreśla Piotr Koluch, Prezes Fundacji Pro-Test.
I dodaje, że taka mieszanka może wpływać na organizm w sposób trudny do przewidzenia, a długofalowe skutki picia "koktajlu pestycydów" wciąż nie są w pełni zbadane. I to jest w tym najgorsze. 
19 godziny temu
18








English (US) ·
Polish (PL) ·