Dwoje Polaków zginęło w dwóch wypadkach we Włoszech. Tragiczna seria

1 godzine temu 3
ZIZOO.PL
Sezon na wyjazdy do Włoch trwa w najlepsze. Podczas gdy jedni z naszych turystów wybierają górskie zbocza i szusują na nartach, inni wolą zwiedzać i odkrywać urocze miasteczka tego kraju. Niestety 16 marca doszło tam do dwóch wypadków z udziałem Polaków. Włochy niezmiennie pozostają jednym z ulubionych kierunków polskich turystów. Jeździmy tam własnymi samochodami, ale mamy też dostępną bardzo szeroką siatkę połączeń. Z tego powodu kraj ten pozostaje dla nas łatwo dostępny i przyjazny cenowo. Niestety w poniedziałkowych wypadkach dwoje naszych podróżnych straciło życie. Tragiczny wypadek we włoskim raju. Na wszystko patrzyli rodzice Jeden z dwóch poniedziałkowych wypadków wydarzył się w regionie Cinque Terre we włoskiej Ligurii. Okolica słynie z kamienic wybudowanych na skałach nad morskim wybrzeżem. 25-letnia Polka wraz z rodzicami podziwiała tam widoki na miasto i morskie wybrzeże w miejscowości Riomaggiore. Podczas spaceru ok. godziny 16:00 młoda Polka poślizgnęła się na skałach. Jak podała agencja ANSA, w akcję ratunkową zaangażowano wiele służb. Najpierw z pomocą ruszyli świadkowie zdarzenia, a następnie pontonem straży pożarnej 25-latkę przetransportowano do miejscowości La Spezia. Niestety, mimo zaangażowania wielu służb, jej życia nie udało się uratować. Polscy narciarze wyjechali poza trasę. Jeden zginął w lawinie Tego samego dnia do wypadku z udziałem Polaków doszło także na lodowcu Presena, na granicy między prowincją Brescia w Lombardii a Trydentem. Dwóch braci szusowało żlebem poza wyznaczoną trasą, kiedy ze zbocza zeszła lawina. Spadający śnieg porwał 20-letniego Polaka i go zasypał. Z pomocą od razu ruszył mu brat, któremu udało się nawet go odkopać i udrożnić drogi oddechowe. Po chwili na miejscu pojawili się także ratownicy, którzy wezwali helikopter. Niestety, mimo szybkiej reakcji życia młodego narciarza nie udało się uratować. Zmarł w szpitalu w Trydencie. – Ratownicy ruszyli na pomoc natychmiast, bo żleb, w którym jechali narciarze, znajduje się bardzo blisko tras, zaś obsługa wyciągów widziała całe zdarzenie. Niestety nie dało się nic zrobić – przekazał w rozmowie z "la Repubblica" radny z pobliskiej gminy Ponte di Legno, Andrea Zampatti.
Przeczytaj źródło