Wysoki, przystojny, wysportowany, a przy tym wrażliwy. Wydawało się, że ma wszystko, czego potrzeba, by zostać gwiazdą filmu. Taką jak ci wszyscy, których oglądał jako dziecko. To właśnie częste wizyty w jednym z koszalińskich kin sprawiły, że Edward Żentara już jako dziecko zaplanował swoją zawodową drogę. Choć w jego rodzinie nie było artystów, on postanowił, że będzie aktorem. I nie dał sobie wybić tego z głowy, choć wielu próbowało go zniechęcić. Aktorstwo dało mu ogromną popularność, ale z czasem stało się też powodem rozczarowań, frustracji i kolejnych, coraz poważniejszych kryzysów. Aż nadszedł ten najpoważniejszy.
Zobacz również: Edward Żentara doczekał się jednego syna. Kim jest Mikołaj Żentara? Poszedł artystyczną drogą | Viva.pl
Dziecięce marzenie, w które nikt nie wierzył
Film niemal od zawsze zajmował ważne miejsce w jego życiu. Urodzony dokładnie 70 lat temu Żentara już jako dziecko, chodząc do kina, marzył, by kiedyś pojawić się na wielkim ekranie. Później, gdy był jeszcze w liceum, jedna z nauczycielek dostrzegła w nim potencjał aktorski i na nowo rozbudziła dziecięce marzenie. To właśnie ona namówiła chłopaka, by spróbował swoich sił w łódzkiej Filmówce. Dostał się, ale szybko zrozumiał, że droga do spełnienia marzeń będzie piekielnie trudna.
Wykładowcy nie podzielali zachwytów jego licealnej nauczycielki i bardzo wyraźnie dawali Edwardowi do zrozumienia, że aktorem nie będzie. Przeszkodą okazał się zbyt matowy głos oraz niewystarczająca ekspresja. On się jednak nie poddał. Pracował ciężej niż inni, by udowodnić, że nadaje się do tego zawodu. Ostatecznie to on miał rację. Jeszcze przed ukończeniem studiów dostał szansę na debiut - zagrał w serialu „Rodzina Połanieckich”. Po obronie dyplomu pojawiły się nowe propozycje.
Złote lata i pierwsza miłość
Lata 80. były bardzo owocne dla młodego aktora. To właśnie wtedy zagrał między innymi w „Karate po polsku”, „Siekierezadzie”, ale też amerykańskim dramacie wojennym „Triumfie ducha”, w którym wystąpił u boku Willema Dafoe. Niedługo potem pojawiła się bardzo znacząca rola w karierze Żentary. W filmie Krzysztofa Zanussiego „Życie za życie” wcielił się w postać ojca Maksymiliana Kolbego, a partnerował mu Christoph Waltz. Po tej serii występów nikt już nie miał wątpliwości, że Żentara jest świetnym aktorem. Przeciwnie, pojawiły się głosy uznania, nagrody i propozycje od zagranicznych reżyserów.
Wraz z zawodowym sukcesem pojawiła się pierwsza miłość. Z Martą poznali się jeszcze w czasach, gdy Edward występował w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie. Ona również studiowała aktorstwo i stawiała swoje pierwsze kroki w tym zawodzie. Dla ukochanego postanowiła porzucić marzenia o karierze i poświęcić się życiu rodzinnemu. Pobrali się, a niedługo po tym na świecie pojawiła się ich pociecha – syn Mikołaj.
Pierwsze poważne kryzysy
Szybko okazało się, że pogodzenie kariery z życiem rodzinnym jest niezwykle trudne. Praca aktora wymagała niemalże całodobowej dyspozycji, dużego poświęcenia oraz masy wyrzeczeń. Wielogodzinne próby, wieczorne spektakle, częste wyjazdy do innych miast na plan filmowy – to wszystko było trudne do pogodzenia z życiem rodzinnym. Artysta w jednym z wywiadów przyznał, że był to czas, w którym zrozumiał, że woli wyjechać z żoną i synem w góry, niż robić karierę. Ale brak czasu dla żony i syna był tylko jednym z powodów, dla których Żentarę zaczął wątpić w sens swojej pracy. Wraz z wiekiem zmieniał się jego wygląd, przez co utrudniało mu walkę o wymarzone role. Rosła frustracja, co odbiło się na jego zdrowiu psychicznym. Wtedy również pocieszenia szukał wśród bliskich i w górach.
Romans, który nie mógł się dobrze skończyć
Po latach postanowił wrócić do teatru, jednak w nieco innej roli. W 2004 roku został dyrektorem Bałtyckiego Teatru Dramatycznego w Koszalinie, a po kilku latach przeniósł się do Tarnowa, gdzie zaczął kierować Teatrem im. Ludwika Solskiego. Ta decyzja była początkiem poważnego kryzysu w życiu prywatnym Żentary. W Tarnowie poznał o 25 lat młodszą aktorkę, z którą połączył go namiętny i burzliwy romans. Jego konsekwencją był rozpad rodziny. Ale ceną za ten związek był nie tylko rozwód. Zespół tarnowskiego teatru też nie tolerował romansu dyrektora, co powodowało częste konflikty. Sama relacja też nie była łatwa, bo Żentara i jego partnerka często się kłócili, rozstawali i wracali do siebie. Życie w ciągłym napięciu odbił się na zdrowiu artysty. Kryzys psychiczny, potęgowany nadużywaniem alkoholu, doprowadził do tragedii. Pod koniec maja 2011 roku media obiegła informacja o śmierci Edwarda Żentary. Został przy nim znaleziony również list pożegnalny, którego treść nigdy nie została w pełni ujawniona.
Tragedia ta wstrząsnęła całym światem filmu i teatru. Mało kto z jego otoczenia zdawał sobie sprawę, z jak poważnymi problemami się zmagał i jak bardzo był samotny w ostatnich latach swojego życia.
Jeśli zmagasz się z myślami samobójczymi, odczuwasz smutek lub strach, zadzwoń pod telefon 800 70 2222 do Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym. Jeśli jesteś niepełnolni/a skorzystaj z kolei z Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111. Tam zostanie Ci udzielona fachowa pomoc. Linie działają całodobowo.
Źródła: onet.pl, wiadomości.radiozet.pl

4 godziny temu
2








English (US) ·
Polish (PL) ·