Mam wrażenie, że w ostatnim czasie perfumeryjną scenę zdominowały zapachy gourmand, których pojawiła się niezliczona ilość. W kontrze do nich postanowiłam znaleźć coś zupełnie innego, co będzie oddawało zimową aurę, na którą spoglądam zza okna. To zainspirowało mnie do znalezienia perfum, które pachną zimą. Ale taką prawdziwą, z rześkim powietrzem, mocnym słońcem, skrzypieniem śniegu pod butami, zapachem ośnieżonego sosnowego lasu i wieczoru przy kominku. Udało mi się stworzyć listę zimowych perfum, dla wszystkich miłośników, którzy cieszą się każdym płatkiem śniegu.
Tom Ford, Soleil Collection
Ten zapach jest jak śnieg skąpany w słońcu, ale nie taki lodowaty a lekko iskrzący się. Od pierwszego psiknięcia otula świeżością, która przywodzi na myśl czyste, mroźne powietrze wysoko w górach, kiedy promienie zimowego słońca odbijają się od białych stoków. Kompozycja otwiera się bergamotką, która sprawia, że robi się „chłodno”, jak podczas pierwszego oddechu na zewnątrz w mroźny dzień. Chwilę później pojawiają się kwiaty: jaśmin i kwiat pomarańczy, ale nie w ich klasycznym, kremowym wydaniu. Mam wrażenie, że są „oszronione”, delikatne, transparentne i świetliste, przypominające zapach zimowej skóry muśniętej chłodem. Bazę budują piżmo, benzoes i wanilia, które wprowadzają kontrastowe poczucie ciepła. To właśnie one sprawiają, że zapach nie jest wyłącznie świeży, ale też przyjemnie otulający, jak miękki kaszmirowy szal narzucony po dniu spędzonym na stoku.

fot. Materiały prasowe
Sorvella Mountain Collection, Marcy
Znasz to uczucie, gdy stajesz na szczycie, gdzie powietrze jest chłodne i czyste, a krajobraz cichy, niemal nieruchomy? Zapach Sorvella Mountain Collection zainspirowany górą Mount Marcy w Adirondackach pachnie jak wędrówka o świcie: świeża, lekka i pełna naturalnej harmonii. Otwarcie należy do soczystych owoców: marakui, brzoskwini i maliny, które wnoszą jasność i delikatną słodycz, przypominając zapach owoców przyniesionych do domu z zimowego krajobrazu. W sercu pojawia się konwalia, czysta i subtelna, wprowadzająca wrażenie przestrzeni i równowagi. Całość osiada na miękkiej, spokojnej bazie z piżma, drzewa sandałowego, wanilii, paczuli i heliotropu, która przywołuje ciepło słońca przebijającego się przez korony drzew i zapach wilgotnej ściółki pod stopami. To zapach natury w najbardziej kojącej odsłonie.

fot. Materiały prasowe
Creed, Sliver Mountain Water
Weź pierwszy oddech górskiego powietrza, które jest czyste, lodowate i orzeźwiające, dosłownie wypełniające płuca tuż po przyjeździe na stok. Zapach Creed jest jak moment zatrzymania na wysokości, gdy śnieżne szczyty błyszczą w słońcu, a niebo ma intensywnie niebieski kolor. Otwarcie jest jasne i chłodne dzięki bergamotce i pomarańczy, którym towarzyszy lekko cierpka czarna porzeczka i zielony, żywiczny akcent galbanum. Te nuty budują wrażenie świeżości i przestrzeni, przywodząc na myśl krystalicznie czyste, alpejskie powietrze. W sercu kompozycji pojawia się herbata oraz ozoniczny akord, który nadaje zapachowi mroźny charakter, niemal jak chłód osiadający na skórze po wyjściu na zewnątrz. Baza stopniowo ociepla całość dzięki piżmu i drzewu sandałowemu, wprowadzając miękkość i komfort. To właśnie ten kontrast sprawia, że zapach z czasem staje się bardziej otulający, jak wieczór przy kominku.

fot. Materiały prasowe
Hermès, Eau de Gentiane Blanche
To zapach chłodny, czysty i surowy jak zimowy poranek w górach, zanim świat zdąży się obudzić. Nie opowiada o śniegu wprost, raczej jest historią o powietrzu: jasnym, mineralnym i lekko gorzkim. Kompozycja otwiera się charakterystyczną nutą goryczki (gentiany), świeżą, zieloną i lekko ziemistą, przywodzącą na myśl rośliny przebijające się spod śniegu. Towarzyszą jej cytrusowe i ziołowe akcenty, które nadają zapachowi klarowności i niemal krystalicznej struktury. Całość jest powściągliwa, wytrawna i minimalistyczna, jak krajobraz spowity zimowym światłem. W bazie pojawia się piżmo i jasne drewno, które delikatnie ocieplają kompozycję, nie odbierając jej świeżości. Zapach pozostaje blisko skóry, czysty i elegancki, bardziej jak druga warstwa niż wyraźny ślad.

fot. Materiały prasowe
Byredo, Gypsy Water
Pachnie jak spacer przez górski las wczesną wiosną, gdy śnieg powoli topnieje, ale powietrze wciąż pozostaje chłodne i krystalicznie czyste. To zapach bardziej o świeżości i przestrzeni niż o samej zimie, lekki, swobodny i naturalny. Otwarcie jest rześkie dzięki bergamotce i cytrynie, którym towarzyszy lekko pikantny akcent pieprzu oraz chłodna, aromatyczna nuta jagód jałowca. Już od pierwszych chwil kompozycja buduje wrażenie chłodnego poranka w górach, kiedy słońce przebija się przez drzewa, a powietrze pachnie czystością. W sercu pojawia się iglasta nuta sosny, przełamana delikatnym, pudrowym irysowym akcentem i subtelnym kadzidłem, które nadaje zapachowi głębi, nie odbierając mu lekkości. Baza z drzewa sandałowego, wanilii i ambry miękko osiada na skórze, wprowadzając dyskretne ciepło, jak słońce ogrzewające ramiona podczas postoju na szlaku. Całość pozostaje zwiewna i naturalna, niemal eteryczna.
Lubisz zimowy klimat? Sprawdź jeszcze te zapachy:








English (US) ·
Polish (PL) ·