Zarządza najpiękniejszym muzeum w Polsce i wychowuje troje dzieci. Jak to łączy? Jej sekret może zaskoczyć

5 godziny temu 7
ZIZOO.PL

Marianna Otmianowska – pierwsza dyrektorka Łazienek Królewskich – w rozmowie z Katarzyną Piątkowską pokazuje, że za stanowiskiem i prestiżem kryje się zwyczajne życie pełne kompromisów, wieczornych obowiązków i rodzinnych żartów. Mówi o pracy w świecie kultury, która nie kończy się o 16:00, o wsparciu męża i trojga dzieci oraz o dystansie, bez którego – jak przyznaje – trudno byłoby jej zachować równowagę między "bywaniem dyrektorką" a po prostu byciem człowiekiem.

Dyrektorka Łazienek Królewskich o macierzyństwie i ambicji. Wywiad VIVA!

[...]

– Dzisiaj musi być Pani bizneswoman, psycholożką, socjolożką, historyczką sztuki, czyli po prostu kobietą orkiestrą. A może dyrygentką?

Pewnie dlatego tak lubię filharmonię i koncerty. Orkiestra symfoniczna bardzo mi odpowiada (śmiech).

– Zapomniałam o roli matki. Pani ma troje dzieci. Trudniej jest zarządzać Łazienkami Królewskimi czy domem?

Jedno i drugie jest wielkim wyzwaniem (śmiech).

– Pracuje Pani od 8 do 16?

Niestety nie do 16, dlatego że w świecie kultury dużo się dzieje wieczorami. To jest wzajemna relacja pomiędzy różnymi instytucjami. Ja bywam u kogoś, ktoś bywa u nas. Możemy na siebie liczyć w różnych obszarach. Uważam, że kultura organizacji pomiędzy instytucjami wymaga, by się wspierać.

Marianna Otmianowska, VIVA! 4/2026

– A co na to mąż i dzieci?

Dzieci różnie. Pozwalają zachować zdrowy dystans do rzeczywistości. Mój syn potrafi mnie przekornie zapytać: „I co? Uważasz, że jesteś ważna przez chwilę?”. Mam dzieci w wieku 15, 10 i 5 lat. Najmłodszy syn twierdzi, że najwspanialsze muzeum to jest moje muzeum, ale po chwili dodaje, że jest jeszcze Muzeum Techniki. Dzieci bywają zmęczone moją pracą. Z drugiej strony lubią, że ja lubię to, co robię. Myślę, że to jest fajne. A jeśli chodzi o najbliższą rodzinę… bez ich wsparcia, w tym szczególnie mojego męża, nic by się nie wydarzyło. I bez zdrowego dystansu, którego wszyscy bardzo potrzebujemy. Wszelkie żarty moich dzieci, moich braci są potrzebne, bo sprowadzają mnie na ziemię.

– I nie ma dla nich znaczenia, że jest Pani pierwszą dyrektorką jednego z najważniejszych polskich muzeów?

W biegu życia, organizacji i na przykład sprzątania po rodzinnych obiadach zapomina się o tym, bo dyrektorem się bywa, a życie jest życiem i trzeba być w nie zaangażowanym.

[...]


Cała rozmowa do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 26 lutego.

VIVA 4/2026 okładka
Przeczytaj źródło