Wysłano na nich "piekielne kolumny". Malutka Wandea zapłaciła straszną cenę za bunt

11 miesięcy temu 151
ZIZOO.PL

Na krańcu półwyspu Quiberon, gdzie tysiące turystów oddaje się dziś talasoterapii, 230 lat temu krwawy komisarz Tallien kazał wymordować 750 bezbronnych rojalistów. To był koniec marzeń o pokonaniu rewolucji francuskiej.

Gdyby przywrócono monarchię, Napoleon nie zostałby cesarzem, nie powstałoby Księstwo Warszawskie, nie byłoby kongresu wiedeńskiego i dzieje XIX i XX w. potoczyłyby się zupełnie inaczej.

W czerwcu 1795 r. w zatoce Quiberon wylądował desant kilku tysięcy Francuzów, którzy przypłynęli na brytyjskich statkach. Połączywszy się z armią dwudziestu tysięcy Szuanów – partyzantów walczących z Republiką o powrót monarchii – postanowili ruszyć na Rennes, a później na Paryż.

Swoje nadzieje rojaliści od początku wiązali ze zwycięstwem I koalicji antyfrancuskiej i chcieli walczyć za króla, nawet gdy Ludwik XVI został ścięty w styczniu 1793 r.

Przeczytaj źródło