Dorastała w domu, w którym cisza była zjawiskiem niemal abstrakcyjnym, a muzyka codziennością, równie oczywistą jak śniadanie. Magda Steczkowska, szósta z dziewięciorga dzieci Danuty i Stanisława Steczkowskich, od najmłodszych lat uczyła się, że rodzina to wspólnota, w której każdy ma swoje miejsce, ale też odpowiedzialność za innych. Dziś, gdy sama jest mamą trzech córek i spełnioną artystką, z czułością wraca do wspomnień z Rzeszowa i Stalowej Woli. To właśnie tam ukształtowała się jej wrażliwość.
Wyjątkowe dzieciństwo Magdy Steczkowskiej
Urodziła się w 1975 roku w Rzeszowie, ale po czterech latach cała rodzina przeniosła się do Stalowej Woli. Tam, w domu pełnym dziecięcych głosów, śmiechu i prób muzycznych, toczyło się jej dzieciństwo. „Dzieci w wielodzietnych rodzinach wychowują siebie nawzajem. Dla mnie było normalne, że zajmuję się młodszą siostrą, a dla starszego rodzeństwa, że zajmują się nami. Spędzaliśmy razem bardzo dużo czasu, a rodzice byli zajęci", wspomina po latach w rozmowie w magazynie „Wysokie Obcasy”.
W takim domu nie było miejsca na samotność, ale też trudno było o chwilę tylko dla siebie. Rodzice byli zajęci pracą, a starsze rodzeństwo przejmowało część obowiązków. Naturalnym porządkiem rzeczy było pomaganie sobie nawzajem. Wspólnota była wartością nadrzędną.
CZYTAJ TEŻ: Nie mogła się z nim pożegnać, gdy odchodził. Córka Davida Bowiego opowiedziała o ich relacji
Tata Magdy Steczkowskiej był dyrygentem, marzycielem, autorytetem
Ojciec, Stanisław Steczkowski, był dyrygentem i człowiekiem, który żył muzyką. Pracował na kilku etatach. Rano wychodził do Domu Kultury, po południu prowadził chór, często także w weekendy. Domowy rytm dnia podporządkowany był jego grafikom. Gdy wracał zmęczony, dzieci starały się być cicho. Po krótkiej drzemce znów szedł na próby.
Magda bardzo tęskniła za chwilami tylko z nim. Wstawała wcześniej, by towarzyszyć mu w drodze do pracy. W niedziele podbiegała, by iść obok niego do kościoła. Nie liczyło się, o czym rozmawiali, najważniejsze było to, że przez moment był tylko jej. Wspomina go jako człowieka niezwykle pogodnego, obdarzonego wiarą w sens i powodzenie każdego przedsięwzięcia. Powtarzał, że skoro Bóg dał mu dziewięcioro dzieci, pomoże je wychować. Potrafił załatwiać rzeczy pozornie niemożliwe. Rodzina miała nawet prywatny autobus, którym jeździli na koncerty.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Dominika Gwit-Dunaszewska szczerze o problemach z wagą – to usłyszała od lekarki! Teraz apeluje do rodziców małych dzieci
Kim była mama Magdy Steczkowskiej?
Danuta Steczkowska była nauczycielką muzyki. Uczyła chłopięce klasy chóralne, a później zajęła się domem i dziewięciorgiem dzieci. Twardo stąpała po ziemi, stanowiąc przeciwwagę dla pełnego fantazji męża. "Uwielbiałam patrzeć na rodziców, kiedy byli razem. Tata wracał z pracy, tulił i całował mamę. Ona podawała mu obiad, siadali i rozmawiali. Przepięknie się śmiali, do dzisiaj to słyszę", wyznała.
Mama potrafiła podnieść głos, zapowiedzieć: „Zobaczysz, jak ojciec przyjdzie”, ale to jedno spojrzenie taty wystarczało, by dzieci natychmiast zrozumiały powagę sytuacji. W domu obowiązywały jasne zasady, choć nie brakowało ciepła. Jedne z najpiękniejszych chwil Magda przeżywała podczas wspólnych wypraw na grzyby. W lesie mama była tylko dla niej. Bez garnków, prania i codziennego zamieszania. To wtedy uczyła ją także odpowiedzialności za słowa.
Dziś, patrząc na swoje życie, bogate w muzykę, rodzinę i miłość, Magda Steczkowska wie, że wszystko zaczęło się właśnie tam: w głośnym domu pełnym dzieci, w cieniu dyrygenckiej batuty ojca, pod czujnym okiem mamy i w zapachu babcinych racuchów. To dzieciństwo nauczyło ją, że nawet w największym tłumie można odnaleźć bliskość, jeśli tylko ktoś poda nam rękę.
CZYTAJ TEŻ: Gwiazda "Bridgertonów" miała walczyć o olimpijski medal. Kontuzja zmieniła jej życie
Źródło: Wysokie Obcasy.

1 godzine temu
4







English (US) ·
Polish (PL) ·