"Wichrowe wzgórza" z Margot Robbie i Jacobem Elordim już w Walentynki trafią do kin w Polsce. Luźna adaptacja prozy Emily Brontë w reżyserii Emerald Fennell doczekała się pierwszych reakcji. Mowa o wizualnym arcydziele, które podzieli fanów wybitnej powieści gotyckiej.
Po "Obiecującej. Młodej. Kobiecie" i "Saltburn" Emerald Fennell wzięła na warsztat książkę, w której zaczytywała się, gdy była jeszcze nastolatką. "Wichrowe wzgórza" są arcydziełem angielskiej literatury, w którym autorka Emily Brontë pod pozorem "tragicznego romansu" i w gotyckim obiektywie rozprawia się z problematyką klasizmu czasów rewolucji przemysłowej, nierówności płci i destrukcyjnej natury człowieka.
Adaptacja kultowej książki z XIX wieku od początku budzi niemałe emocje wśród miłośników literatury. Krytyka najpierw wylała się na obsadę filmu. Jako młodziutką Cathy Earnshaw obsadzono Margot Robbie ("Barbie"), a rolę Heathcliffa, którego wygląd porównywano w powieści do Romów, powierzono Jacobowi Elordiemu, australijskiemu aktorowi nominowanemu do Oscara za "Frankensteina" Guillermo del Toro.
Kontrowersje wzbudzały również wywiady z Fennell, która jasno sugerowała, że nadchodząca adaptacja "Wichrowych wzgórz" będzie jej nastoletnimi wyobrażenia na temat twórczości Brontë. Film z muzyką hyperpopowej gwiazdy Charlie XCX zapowiada się na widowisko, które bardziej konserwatywni widzowie mogą uznać za "gorszące".
Pierwsze reakcje na "Wichrowe wzgórza" z Margot Robbie i Jacobem Elordim
Na kinową premierę "Wichrowych wzgórz" musimy poczekać do 14 lutego. W mediach społecznościowych z wyprzedzeniem pojawiły się pierwsze reakcje na najnowsze dzieło Emerald Fennell, które ma przedstawiać "największą historią miłosną wszech czasów". Widzowie, którzy mieli okazję uczestniczyć w pokazach przedpremierowych, są w większości zgodni, że mamy do czynienia z wizualnym arcydziełem.
To, że "Wichrowe wzgórza" będą zachwycały scenografią, kostiumami i zdjęciami, było jak najbardziej do przewidzenia. W końcu operatorem u Fennell został Linus Sangren ("La La Land", "Babilon"), który wszystko w swoim 35 mm obiektywie potrafi zamienić w dzieło sztuki.
"Zdjęcia Linusa Sandgrena hipnotyzują, a scenografia Suzie Davies jest wzniosła. [...] Film Emerald Fennell to nowy klasyk. Zręcznie uchwycono w nim zapierający dech w piersiach ból i istotę pożądania" – napisała krytyczka filmowa Courtney Howard na portalu X (dawnym Twitterze).
Recenzenci są zgodni w swych zachwytach nad grą aktorską Jacoba Elordiego. "Chemia między nim a Margot Robbie jest tak intensywna, że można ją praktycznie kroić nożem" – stwierdził dziennikarz Scott Menzel, podkreślając, że nowa wersja "Wichrowych wzgórz" to silny kandydat do najważniejszych przyszłorocznych nagród filmowych.
"Widzowie zakochają się w krzykliwych efektach wizualnych i nieskrępowanej reżyserii Emerald Fennell. Wszystko jest tutaj WIELKIE" – dodała Anne Thompson z portalu IndieWire.
Fani powieści "Wichrowe wzgórza" nie będą zadowoleni
Simone Siew, blogerka z Chicago, powiedziała na TikToku, że "Wichrowe wzgórza" pokochają widzowie niezaznajomieni z oryginałem. Jego fani mają być zaś piekielnie zawiedzeni. – W tym filmie słychać jedynie szepty książki Brontë. [...] Fennell zaadaptowała tylko pierwszą połowę powieści i wycięła z niej wiele postaci – oznajmiła, mając na myśli m.in. brata Cathy Earnshaw, Hindleya.
Pisarka nazwała "Wichrowe wzgórza" Fennell historią miłosną, w której głównym powodem, dla którego para zakochanych nie może być ze sobą, jest bieda Heathcliffa. Walentynkowej adaptacji ma brakować niuansów słynnej powieści. Wleciały recenzje "Wichrowych wzgórz". Fani książki będą zawiedzeni "arcydziełem"
"Wichrowe wzgórza" z Margot Robbie i Jacobem Elordim już w Walentynki trafią do kin w Polsce. Luźna adaptacja prozy Emily Brontë w reżyserii Emerald Fennell doczekała się pierwszych reakcji. Mowa o wizualnym arcydziele, które podzieli fanów wybitnej powieści gotyckiej.
Po "Obiecującej. Młodej. Kobiecie" i "Saltburn" Emerald Fennell wzięła na warsztat książkę, w której zaczytywała się, gdy była jeszcze nastolatką. "Wichrowe wzgórza" są arcydziełem angielskiej literatury, w którym autorka Emily Brontë pod pozorem "tragicznego romansu" i w gotyckim obiektywie rozprawia się z problematyką klasizmu czasów rewolucji przemysłowej, nierówności płci i destrukcyjnej natury człowieka.
Adaptacja kultowej książki z XIX wieku od początku budzi niemałe emocje wśród miłośników literatury. Krytyka najpierw wylała się na obsadę filmu. Jako młodziutką Cathy Earnshaw obsadzono Margot Robbie ("Barbie"), a rolę Heathcliffa, którego wygląd porównywano w powieści do Romów, powierzono Jacobowi Elordiemu, australijskiemu aktorowi nominowanemu do Oscara za "Frankensteina" Guillermo del Toro.
Kontrowersje wzbudzały również wywiady z Fennell, która jasno sugerowała, że nadchodząca adaptacja "Wichrowych wzgórz" będzie jej nastoletnimi wyobrażenia na temat twórczości Brontë. Film z muzyką hyperpopowej gwiazdy Charlie XCX zapowiada się na widowisko, które bardziej konserwatywni widzowie mogą uznać za "gorszące".
Pierwsze reakcje na "Wichrowe wzgórza" z Margot Robbie i Jacobem Elordim
Na kinową premierę "Wichrowych wzgórz" musimy poczekać do 14 lutego. W mediach społecznościowych z wyprzedzeniem pojawiły się pierwsze reakcje na najnowsze dzieło Emerald Fennell, które ma przedstawiać "największą historią miłosną wszech czasów". Widzowie, którzy mieli okazję uczestniczyć w pokazach przedpremierowych, są w większości zgodni, że mamy do czynienia z wizualnym arcydziełem.
To, że "Wichrowe wzgórza" będą zachwycały scenografią, kostiumami i zdjęciami, było jak najbardziej do przewidzenia. W końcu operatorem u Fennell został Linus Sangren ("La La Land", "Babilon"), który wszystko w swoim 35 mm obiektywie potrafi zamienić w dzieło sztuki.
"Zdjęcia Linusa Sandgrena hipnotyzują, a scenografia Suzie Davies jest wzniosła. [...] Film Emerald Fennell to nowy klasyk. Zręcznie uchwycono w nim zapierający dech w piersiach ból i istotę pożądania" – napisała krytyczka filmowa Courtney Howard na portalu X (dawnym Twitterze).
Recenzenci są zgodni w swych zachwytach nad grą aktorską Jacoba Elordiego. "Chemia między nim a Margot Robbie jest tak intensywna, że można ją praktycznie kroić nożem" – stwierdził dziennikarz Scott Menzel, podkreślając, że nowa wersja "Wichrowych wzgórz" to silny kandydat do najważniejszych przyszłorocznych nagród filmowych.
"Widzowie zakochają się w krzykliwych efektach wizualnych i nieskrępowanej reżyserii Emerald Fennell. Wszystko jest tutaj WIELKIE" – dodała Anne Thompson z portalu IndieWire.
Fani powieści "Wichrowe wzgórza" nie będą zadowoleni
Simone Siew, blogerka z Chicago, powiedziała na TikToku, że "Wichrowe wzgórza" pokochają widzowie niezaznajomieni z oryginałem. Jego fani mają być zaś piekielnie zawiedzeni. – W tym filmie słychać jedynie szepty książki Brontë. [...] Fennell zaadaptowała tylko pierwszą połowę powieści i wycięła z niej wiele postaci – oznajmiła, mając na myśli m.in. brata Cathy Earnshaw, Hindleya.
Pisarka nazwała "Wichrowe wzgórza" Fennell historią miłosną, w której głównym powodem, dla którego para zakochanych nie może być ze sobą, jest bieda Heathcliffa. Walentynkowej adaptacji ma brakować niuansów słynnej powieści. 
1 dzień temu
13








English (US) ·
Polish (PL) ·