Warszawskie ZOO w ogniu krytyki. „Tak to jest, jak dyrektor jest myśliwym”

1 tydzień temu 8
ZIZOO.PL

Niewinny wpis na edukacyjnym profilu warszawskiego ZOO wywołał nie lada burzę wśród prozwierzęcych działaczy. Żądają teraz dymisji dyrektora placówki argumentując, że jego prywatne upodobanie do myślistwa wpływa na wydźwięk treści publikowanych w social mediach ZOO. A poszło o... ogon bobra.

W mediach społecznościowych warszawskiego ZOO pojawił się kontrowersyjny wpis na temat bobrzych ogonów. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że autorzy posta oprócz wyjaśnienia, do czego bobrom potrzebne są rzeczone ogony, zawarli informacje związane z... kulinariami.

I tak w poście (który w momencie publikacji tego artykułu jest już skasowany) na profilu ZOO Edukacja – Warszawskie ZOO mogliśmy przeczytać o tym, że „do dziś ogony bobra pojawiają się na stołach, pieczone, grillowane lub duszone, a nawet obecnie przeżywają mały renesans, także w Polsce i raczej nie jest to postny przysmak”.

Wpis opatrzony został ogonami bobra w różnej postaci – między innymi w przekroju czy na zdjęciu rentgenowskim.

Przy tej okazji warto wspomnieć, że bóbr jest w Polsce gatunkiem objętym ochroną.

Działacze grzmią. „ZOO normalizuje zabijanie chronionych gatunków”

Wpis zbulwersował sporą część prozwierzęcych działaczy. Na jego temat wypowiedziało się choćby Stowarzyszenie Nasz Bóbr, wskazując wprost: „to, co opublikowało ZOO Edukacja – Warszawskie ZOO, jest skandalem i kompromitacją instytucji, która powinna stać na straży ochrony zwierząt, a nie flirtować z narracją rodem z myśliwskich gawęd i książek kucharskich”.

Autorzy wpisu stwierdzili, że odbiorcy „zamiast biologii otrzymali myśliwski slang”, a wspomniane treści „normalizują zabijanie i jedzenie fragmentów ciała dzikiego zwierzęcia”.

Dodali, że treść posta jest „jawnym uprzedmiotowieniem chronionego bobra”, promując „pogardę wobec idei ochrony przyrody”.

Jak zaznacza Stowarzyszenie Nasz Bóbr, za wspomniany przekaz odpowiedzialny jest dyrektor ZOO, Andrzej Grzegorz Kruszewicz. Fundacja żąda jego natychmiastowej dymisji. Zaapelowali o to do prezydenta stolicy, Rafała Trzaskowskiego. Opublikowali też petycję w sprawie odwołania dyrektora Kruszewicza.

„Najbardziej oburzające jest to, że dzieje się to pod szyldem Warszawskie ZOO, instytucji finansowanej z publicznych pieniędzy, odwiedzanej przez dzieci, młodzież i rodziny, której misją ma być kształtowanie empatii, wiedzy i szacunku wobec dzikiej przyrody. To nie jest anonimowy błąd. To efekt przyzwolenia na narrację, która zamiast ochrony promuje eksploatację, a zamiast nauki promuje język środowiska łowieckiego” – czytamy w poście stowarzyszenia.

Działacze dodali, że obecny dyrektor ZOO jest myśliwym, co wpływa na wydźwięk publikowanych przez placówkę treści. „Edukacja przyrodnicza nie może być prowadzona językiem myśliwych. Ogród zoologiczny nie jest miejscem promocji kulinarnej przemocy wobec zwierząt a ochrona gatunkowa nie jest żartem ani ciekawostką” – podkreślono.

Do sprawy odniosła się także fundacja „W imię Zwierząt”. „Tak to jest, jak dyrektor jest myśliwym!” – skwitowano krótko.

facebook

ZOO skasowało wpis. A potem dodało nowy

Kilka godzin po publikacji wpisu stołeczne ZOO zdecydowało się go usunąć i opublikować wyjaśnienie sprawy.

Na początku oświadczenia czytamy, że warszawskiej placówce zależy na „rzetelnej edukacji przyrodniczej, ochrony gatunków oraz kształtowania empatii i szacunku wobec zwierząt”, a post, który wywołał sprzeciw środowisk prozwierzęcych „miał na celu przedstawienie historycznych i kulturowych kontekstów relacji człowieka z bobrem”.

Podkreślono także, że „ZOO nie promuje zabijania, ani konsumpcji gatunków chronionych, a wszelkie działania edukacyjne powinny jednoznacznie podkreślać obowiązujące przepisy prawa, zasady ochrony przyrody oraz współczesne standardy etyczne”.

Autorzy wpisu zapewnili, że przyszłe treści będą publikowane z pełniejszym kontekstem. Stwierdzili jednocześnie, że „ta sytuacja została wykorzystana do personalnych ataków wobec Dyrektora Warszawskiego ZOO”.

facebookCzytaj też:
Mieli odstrzelić niemal całą populację. Cofnięto kontrowersyjną decyzję
Czytaj też:
Ustawa łańcuchowa zawetowana. „Psy na łańcuchu gryzą najdotkliwiej”

Przeczytaj źródło