Trencz zawsze miał w sobie coś z opowieści wojennej i kina lat 40.: militarny rodowód, pas, pagony, sztormowe patki, duże, mocno zarysowane klapy. Nowy fason, z koszulowym kołnierzem zamiast tradycyjnych klap, wygląda, jakby ktoś wyjął z tej historii prostą użytkową formę. Dla mnie to bardzo mocne nawiązanie do kilku zjawisk: do fascynacji uniformem biurowym (koszula, proste spodnie, prosty płaszcz) czy do zmęczenia detalami. Zamiast militarnych akcentów projektanci zaczęli bawić się przede wszystkim proporcją i materiałem: wydłużoną linią, „opadającymi” ramionami, miękko układającą się bawełną, wiskozą i wełną, która nie traci formy. W efekcie powstał płaszcz, który nadal jest trenczem, ale wygląda zupełnie inaczej.
Jak projektanci odczarowali trencz z koszulowym kołnierzem?
Kiedy oglądałam pokazy na jesień-zimę 2026/2027, klasyczne kołnierze były bardzo widoczne. U Prady zobaczyłam trencz, który wyglądał jak przedłużona koszula robocza: gładka, techniczna tkanina, lekki połysk, kołnierz wąski, geometryczny, niemal architektoniczny. Zapięty pod szyję sprawiał wrażenie ochronnej powłoki. Podobny kołnierz widziałam na wybiegu Calvin Klein, na płaszczu w duchu nowojorskiego minimalizmu – prosty, niemal surowy krój, brak zbędnych ozdobników, kolor z pogranicza szarości i beżu. Całość zestawiona z białym topem i prostymi dżinsami wyglądała, jakby ktoś przełożył na język mody estetykę współczesnej architektury. Saint Laurent poszedł w stronę wieczorowej elegancji: wąska, długa sylwetka, ciemne kolory, mocniej zaakcentowane ramiona, ale kołnierz wciąż pozostał koszulowy – niewielki, wręcz ascetyczny. Dzięki temu cała „moc” płaszcza przesunęła się na linię ramion i talię, a nie na okolice dekoltu.

fot. Spotlight / Calvin Klein
Giorgio Armani z kolei zaproponował wersję w delikatnie płynących tkaninach: piaskowy, chłodny błękit, kamienny szary. Kołnierze miałam wrażenie, że lekko „opadają” na kark, jak w ulubionej koszuli, którą nosi się od lat. Te płaszcze pięknie współgrały z luźnymi garniturowymi spodniami i jedwabnymi bluzkami – wyglądały jak naturalne przedłużenie eleganckiej koszuli, a nie osobny, narzucony element.
Jak nosić trencz z koszulowym kołnierzem?
U mnie ten fason szybko awansował do roli płaszcza na każdą okazję. W dni, kiedy mam klasyczny biurowy zestaw, proste materiałowe spodnie, białą koszulę i loafersy, zarzucam beżowy trencz z koszulowym kołnierzem. Kołnierz płaszcza tworzy z kołnierzem koszuli elegancką „ramę” wokół twarzy, nic się nie zagina, nic nie odstaje. Lubię też założyć go do denimowej spódnicy i prostego białego t-shirtu. Z kolei wieczorem, zamiast marynarki, sięgam po ciemniejszy model – coś w odcieniu gorzkiej czekolady lub głębokiego taupe. Zakładam go na prostą, dopasowaną sukienkę midi i zostawiam zapięty mniej więcej do linii bioder. Koszulowy kołnierz wygląda wtedy jak eleganckie wykończenie żakietu, ale sam płaszcz jest znacznie dłuższy, przez co cała sylwetka wydaje się smuklejsza.

fot. Moritz Scholz / Getty Images
Trencz z koszulowym kołnierzem w sieciówkach — moje łowy
Nie ukrywam: gdy zobaczyłam ten trend na wybiegach, od razu poszłam sprawdzić, jak wygląda w naszych ulubionych sieciówkach. I znalazłam trzy modele, które naprawdę zasługują na uwagę.
Bonprix – trencz z koszulowym kołnierzem
Pierwszy to trencz z Bonprix. Od razu zwróciłam uwagę na kołnierz – klasycznie zaokrąglony, niezbyt szeroki, jednoznacznie „koszulowy”, bez rozbudowanych klap. Reszta płaszcza wciąż nawiązuje do dobrze znanego trencza: są patki na rękawach, kieszenie z listwą, pasek w talii. Kiedy wyobrażam go sobie w stylizacji, widzę białą koszulę, ciemne cygaretki, lakierowane baleriny.
Mohito – trencz z koszulowym kołnierzem
Drugi, beżowy trencz z wiązaniem w talii z Mohito, to dla mnie najbardziej klasyczny przykład tego trendu. Ma gładką, płynnie poprowadzoną linię, delikatny kołnierz koszulowy, który miękko układa się przy szyi. Taki płaszcz widzę noszony na co dzień: narzucony na dzianinową sukienkę, na garnitur, na jeansy i biały top.
Zara – oversizowy trencz z kołnierzem koszulowym
Tu od razu widać, że hiszpańska marka postawiła na formę: szerokie, lekko opuszczone ramiona, długa linia do połowy łydki, minimalistyczne wykończenie. Kołnierz (choć nadal koszulowy) wygląda wyjątkowo nowocześnie jak graficzny element rysunku. Ten płaszcz aż prosi się o stylizacje w duchu „art director”: proste czarne spodnie, biała koszulka na ramiączkach, masywne loafersy albo sneakersy, włosy zebrane w niskiego koka. To model, który najmocniej nawiązuje do wybiegowej wersji trendu i świetnie sprawdzi się, jeśli lubicie większe formy i trochę paryskiego nonszalanckiego vibe’u.

fot. Materiały prasowe / Zara








English (US) ·
Polish (PL) ·