7. sezon "Virgin River" dopiero co zadebiutował na Netflixie, a już podbija platformę. Nowe odcinki błyskawicznie wskoczyły na pierwsze miejsce w TOP 10 najchętniej oglądanych seriali w Polsce. Fani mają powody do radości – już wiemy, że historia mieszkańców urokliwego miasteczka będzie kontynuowana w kolejnym sezonie. Niestety bez dwóch ważnych postaci.
"Virgin River" od lat pozostaje jednym z największych comfort-hitów Netfliksa. Produkcja zadebiutowała w 2019 roku i od tego czasu doczekała się już siedmiu sezonów. Widzowie pokochali ją za przytulny klimat, romantyczne wątki i emocjonalne historie mieszkańców niewielkiej społeczności w północnej Kalifornii.
Serial opowiada o losach Melindy "Mel" Monroe, która odpowiada na ogłoszenie o pracę i przeprowadza się do niewielkiego miasteczka w północnej Kalifornii. Bohaterka liczy, że wyjazd z dużego miasta pozwoli jej zacząć wszystko od nowa i zostawić za sobą bolesne wspomnienia z przeszłości.
Jako położna i pielęgniarka Mel angażuje się w życie mieszkańców, poznaje ich sekrety i problemy, a z czasem zaczyna też budować nowe relacje – w tym uczucie do miejscowego właściciela baru, Jacka. Szybko okazuje się jednak, że życie w małej społeczności wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.
Mel i Jack – w których wcielają się Alexandra Breckenridge i Martin Henderson – wzięli ślub w finale 6. sezonu, co oznacza, że w nowych odcinkach – które już podbiły polskiego Netfliksa – rozpoczęli nowy rozdział życia jako małżeństwo. Oczywiście w samym miasteczku Virgin River problemów i emocji też nie brakuje.
8. sezon "Virgin River" powstaje, ale bez dwójki bohaterów
Mamy dobrą wiadomość dla fanów: serial "Virgin River" został oficjalnie przedłużony o 8. sezon. Informację potwierdził showrunner Patrick Sean Smith. – W imieniu swoim i całej rodziny "Virgin River" jesteśmy ogromnie wdzięczni Netflixowi i fanom za to, że możemy dalej kontynuować tę podróż z naszymi ukochanymi bohaterami – powiedział showrunner w rozmowie z Tudum.
Nowa odsłona ma liczyć 10 odcinków. Na premierę trzeba jednak będzie trochę poczekać – szczególnie że nowy sezon dopiero pojawił się na platformie. Wcześniej sezony pojawiały się z rocznym odstępstwie czasu (na 7. sezon czekaliśmy dłużej, bo od grudnia 2024 roku), dlatego 8. sezon "Virgin River" może pojawić się już w 2027 roku.
Wraz z premierą nowych odcinków pojawiły się też informacje o zmianach w obsadzie. Okazuje się, że w kolejnym sezonie nie zobaczymy już dwóch bohaterów znanych fanom od lat. Z serialem pożegnała się Lauren Hammersley, która od pierwszego sezonu wcielała się w Charmaine Roberts. W przyszłych odcinkach nie powróci także Marco Grazzini, znany widzom jako Mike Valenzuela. Aktor pojawiał się w serialu przez pięć sezonów.
Skąd decyzja o takich zmianach? Jak wyjaśnił Patrick Sean Smith w rozmowie z Deadline, chodzi o dalszy rozwój historii. – Dla mnie chodzi przede wszystkim o patrzenie w dłuższą przyszłość serialu i upewnienie się, że postacie, które zostają, mają wystarczający potencjał, by historia mogła dalej się rozwijać – tłumaczył showrunner.
– Nie mogę powiedzieć, że planowane są konkretne przetasowania w obsadzie, ale myślę, że będziemy musieli podejmować pewne decyzje i wprowadzać nowe twarze, gdy wątki niektórych bohaterów dobiegną końca – dodał, ale nie wykluczył, że kiedyś zobaczymy powrót i Charmaine, i Mike'a. "Virgin River" już w TOP 10 Netflix. Ale dwie twarze znikają na zawsze
7. sezon "Virgin River" dopiero co zadebiutował na Netflixie, a już podbija platformę. Nowe odcinki błyskawicznie wskoczyły na pierwsze miejsce w TOP 10 najchętniej oglądanych seriali w Polsce. Fani mają powody do radości – już wiemy, że historia mieszkańców urokliwego miasteczka będzie kontynuowana w kolejnym sezonie. Niestety bez dwóch ważnych postaci.
"Virgin River" od lat pozostaje jednym z największych comfort-hitów Netfliksa. Produkcja zadebiutowała w 2019 roku i od tego czasu doczekała się już siedmiu sezonów. Widzowie pokochali ją za przytulny klimat, romantyczne wątki i emocjonalne historie mieszkańców niewielkiej społeczności w północnej Kalifornii.
Serial opowiada o losach Melindy "Mel" Monroe, która odpowiada na ogłoszenie o pracę i przeprowadza się do niewielkiego miasteczka w północnej Kalifornii. Bohaterka liczy, że wyjazd z dużego miasta pozwoli jej zacząć wszystko od nowa i zostawić za sobą bolesne wspomnienia z przeszłości.
Jako położna i pielęgniarka Mel angażuje się w życie mieszkańców, poznaje ich sekrety i problemy, a z czasem zaczyna też budować nowe relacje – w tym uczucie do miejscowego właściciela baru, Jacka. Szybko okazuje się jednak, że życie w małej społeczności wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.
Mel i Jack – w których wcielają się Alexandra Breckenridge i Martin Henderson – wzięli ślub w finale 6. sezonu, co oznacza, że w nowych odcinkach – które już podbiły polskiego Netfliksa – rozpoczęli nowy rozdział życia jako małżeństwo. Oczywiście w samym miasteczku Virgin River problemów i emocji też nie brakuje.
8. sezon "Virgin River" powstaje, ale bez dwójki bohaterów
Mamy dobrą wiadomość dla fanów: serial "Virgin River" został oficjalnie przedłużony o 8. sezon. Informację potwierdził showrunner Patrick Sean Smith. – W imieniu swoim i całej rodziny "Virgin River" jesteśmy ogromnie wdzięczni Netflixowi i fanom za to, że możemy dalej kontynuować tę podróż z naszymi ukochanymi bohaterami – powiedział showrunner w rozmowie z Tudum.
Nowa odsłona ma liczyć 10 odcinków. Na premierę trzeba jednak będzie trochę poczekać – szczególnie że nowy sezon dopiero pojawił się na platformie. Wcześniej sezony pojawiały się z rocznym odstępstwie czasu (na 7. sezon czekaliśmy dłużej, bo od grudnia 2024 roku), dlatego 8. sezon "Virgin River" może pojawić się już w 2027 roku.
Wraz z premierą nowych odcinków pojawiły się też informacje o zmianach w obsadzie. Okazuje się, że w kolejnym sezonie nie zobaczymy już dwóch bohaterów znanych fanom od lat. Z serialem pożegnała się Lauren Hammersley, która od pierwszego sezonu wcielała się w Charmaine Roberts. W przyszłych odcinkach nie powróci także Marco Grazzini, znany widzom jako Mike Valenzuela. Aktor pojawiał się w serialu przez pięć sezonów.
Skąd decyzja o takich zmianach? Jak wyjaśnił Patrick Sean Smith w rozmowie z Deadline, chodzi o dalszy rozwój historii. – Dla mnie chodzi przede wszystkim o patrzenie w dłuższą przyszłość serialu i upewnienie się, że postacie, które zostają, mają wystarczający potencjał, by historia mogła dalej się rozwijać – tłumaczył showrunner.
– Nie mogę powiedzieć, że planowane są konkretne przetasowania w obsadzie, ale myślę, że będziemy musieli podejmować pewne decyzje i wprowadzać nowe twarze, gdy wątki niektórych bohaterów dobiegną końca – dodał, ale nie wykluczył, że kiedyś zobaczymy powrót i Charmaine, i Mike'a. 
1 godzine temu
5








English (US) ·
Polish (PL) ·