Viktor Orban przeciwko pożyczce UE dla Ukrainy. Premier Węgier się uparł

1 godzine temu 6
ZIZOO.PL
Znajdziemy sposób na weto Węgier ws. pożyczki ukraińskiej – zapowiada UE. Tylko jakie ma opcje? Na to, że Orban się ugnie, Bruksela raczej nie liczy. Viktor Orban sprawił, że w czwartą rocznicę inwazji Rosji na Ukrainę liderzy UE pojechali do Kijowa z informacją: jesteśmy z wami, ale na razie nie mamy pieniędzy. Orban się zgodził, a potem zmienił zdanie Bez unijnego wsparcia wojenna kasa Ukrainy może opustoszeć już w kwietniu. Nic więc dziwnego, że po zapowiedzi szefa węgierskiego MSZ Petera Szijjarto, że jego kraj zablokuje 20. pakiet sankcji na Rosję i może zawetować pożyczkę ukraińską – 90 mld euro zabezpieczonych wspólnym długiem – uczestnicy spotkania ministrów spraw zagranicznych UE byli wściekli. 23 lutego właśnie na tym spotkaniu – tuż przed czwartą rocznicą inwazji rosyjskiej –miały zostać zatwierdzone sankcje, a Orban – co podkreślał w liście do szefa Rady UE Antonio Costy – był dotąd konsekwentny w decyzjach na Radzie. Jak już raz je podjął, to raczej ich nie zmieniał. Tym razem zrobił inaczej, a ma atut w rękawie. Na dwie z trzech procedur prawnych niezbędnych do wypłacenia Ukrainie pożyczki nie ma wpływu, ale trzecia – zwiększenie rezerwy gotówkowej długoterminowego budżetu UE – wymaga jednomyślności. Wojna, ropa i wybory Niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadepuhl był "zdumiony" węgierską woltą. Jego szwedzka odpowiedniczka Jessica Rosenkranz skwitowała to jako "nowe dno" i oceniła, że Orban używa Ukrainy "jako chłopca do bicia". Z kolei szef polskiego MSZ Radosław Sikorski nazwał węgierską decyzję "oburzającą, ale nie zaskakującą". Przypominał też, że Węgry mogą kupować ropę i gaz z południa (przez Chorwację, jest to obecnie opcja analizowana przez Brukselę), ale "z jakiegoś powodu" wolą "kupować od Putina". Szwedka i Polak użyli nieprzypadkowych argumentów. Oficjalnie powodem zmiany zdania Orbana jest rzekome blokowanie przez Ukrainę dostaw rosyjskiej ropy przebiegającym przez jej terytorium rurociągiem "Przyjaźń". Węgry i Słowacja są jedynymi państwami UE, które nie odeszły od importu ropy z Rosji. Od 27 stycznia "Przyjaźń" nie działa. Ukraińcy zapewniają, że przyczyną jest uszkodzenie w ataku Rosji. Radosław Sikorski podkreślił na X, że szef ukraińskiej spółki Naftohaz pokazał mu "zdjęcia zniszczeń" rurociągu, "spowodowanych przez Rosję w stacji pomp Brody". Orban walczy o utrzymanie władzy Węgrzy i Słowacy w to nie wierzą. Budapeszt uważa, że "nie istnieją techniczne lub operacyjne przyczyny uniemożliwiające ponowne uruchomienie" rurociągu. Ta demonstracyjna stanowczość ma drugie dno związane z wewnętrzną polityką Węgier. Zresztą sam Peter Szijjarto pośrednio to przyznał: Według niego działanie Ukrainy to decyzja polityczna, która jest "próbą nacisku na Węgry w koordynacji z Brukselą i węgierską opozycją". Słowem-kluczem jest tu "węgierska opozycja". 12 kwietnia Węgry czekają wybory. Rządzący od 2010 r. Fidesz Orbana chce utrzymać władzę, ale przegrywa w cytowanych przez Politico sondażach różnicą około 8 punktów procentowych z partią Tisza europosła Petera Magyara. Nadzieja węgierskiej opozycji unika działań, które mogłyby ułatwić propagandzie zrobienie z niego pieszczoszka Brukseli. W kampanii skupił się – skutecznie – na zarzucaniu rządzącym korupcji, kolesiostwa, nepotyzmu i nieudolności w zarządzaniu. Ale Orban i tak uruchomił antybrukselską i antyunijną retorykę. Tylko połączył ją - choć Magyar i ludzie Tiszy w PE głosowali przeciwko ukraińskiej pożyczce – z atakiem na opozycję, zarzutami "zdrady" i brania "strony" UE i Ukrainy. Oraz o zamiar wprowadzenia na Węgrzech "proukraińskiego rządu". – Wybory na Węgrzech czynią niemożliwym postrzeganie tych działań inaczej niż jako łabędzi śpiew dyktatora usiłującego utrzymać się przy władzy. Musi się zaprezentować jako ktoś, potrafi zapewnić, że ceny energii nie pójdą w górę  – wyjaśnia w rozmowie z DW Thomas van Vynckt, szef działu ds. Pokoju, Bezpieczeństwa i Obrony w brukselskim think-tanku Friends of Europe. Jak jednak dodaje, choć sondaże wskazują, że Orban straci władzę,  to w demokratycznym kraju między "teraz" a "wtedy" jest dużo czasu: "Zaś to, co widzimy ze strony Węgier, wskazuje na próby oddziaływania na opinię publiczną, by wpłynąć na wynik wyborów i nie dopuścić do utraty władzy". UE szuka sposobu na przełamanie weta Węgier – Dotrzymamy słowa, w taki czy inny sposób – zapowiedziała w Kijowie Ursula von der Leyen. – Powiem jasno: mamy różne opcje i ich użyjemy – dodała. Także szef Rady Antonio Costa zachęcał KE do "wykorzystania wszystkich narzędzi, jakie UE ma w traktatach, do uniknięcia sytuacji, w której każdy może szantażować Unię Europejską". Thomas van Vynckt uważa, że jest za wcześnie, by wskazywać, na jakie rozwiązanie postawi UE, jest jednak pewien, "że w tej chwili cała chmara prawników pracuje nad planami B, C czy D". Boris Ruge, asystent sekretarza generalnego NATO do spraw politycznych i bezpieczeństwa – pytany przez DW na wideokonferencji Friends of Europe o konsekwencje węgierskiego zwrotu dla unijno-ukraińskiej współpracy – przyznał, że brak przyjęcia 20. pakietu sankcji i "w pewnym sensie zawieszenie" pożyczki właśnie tego dnia – 24 lutego – jest "niefortunne". – Ale przejdziemy przez to razem – my, czyli UE i NATO, dwie blisko współpracujące organizacje – i Ukraina będzie miała zasoby, aby się utrzymać. Musimy zdwoić wysiłki, bo tylko jeśli ją maksymalnie wspomożemy, to Rosja dojdzie do granicy swoich zasobów na kampanię – dodał Ruge. Z kolei Tomasz Husak, dyrektor w Dyrekcji Generalnej ds. Przemysłu Obronnego i Przestrzeni Kosmicznej (DG DEFIS) KE, podkreślił w odpowiedzi na pytanie DW na tej samej konferencji, że choć "dyskusje w organizacji 27 państw czasami nie są przyjemne, ale wiele procesów w ostatnim roku pokazało, że zawsze udaje się znaleźć konsensus". Dodał, że "bardzo mocno wierzy", że tak będzie i tym razem. – Myślę, że wszyscy czują konieczność działania […] i jestem przekonany, że znajdziemy rozwiązania, które odblokują pieniądze dla Ukrainy – zapewnił.  Lekcja dla UE. Jakie będą wnioski? Jakie wnioski z obecnej sytuacji mogą wyciągnąć kraje UE, jeśli chodzi o proces decyzyjny we wspólnocie? Zdaniem Thomasa van Vynckt, modus operandi stają się w Unii koalicje chętnych i inicjatywy grup krajów, które nie chcą czekać na wdrożenie reform. – UE nie porusza się już w identycznym tempie. Podobnie procesy integracji nowych członków będą miały charakter etapowy. Interesujące jest to, do jakiego stopnia sektor prywatny, szczególnie w obszarach wojskowości i obrony, poprzez współpracę biznesową w praktyce będzie przyspieszać integrację Ukrainy z Europą. I tak, uważam, że głosowanie jednomyślne nie służy nam jako Europejczykom. Dlatego pojawiła się formuła koalicji chętnych – mówi DW van Vynckt. – Jeśli nie będzie reform, będziemy ją widzieć częściej – kwituje. Autor: Michał Gostkiewicz
Przeczytaj źródło