USA nie skończą na Wenezueli? Rubio mówi o "poważnych kłopotach" Kuby, Trump się nie hamuje

1 dzień temu 7

Po operacji w Wenezueli i pojmaniu jej prezydenta Nicolasa Maduro, władze USA coraz głośniej mówią o kolejnej akcji. Pytany, czy celem będzie Kuba, Marco Rubio stwierdził, że wyspa ma "poważne kłopoty". Wskazał też, jaką rolę Kubańczycy odegrali w Caracas.

Marco Rubio i Donald Trump Molly Riley, Biały Dom

Rubio ostrzegł Kubę? "Ogromny problem" 

W niedzielnym wywiadzie dla NBC sekretarz stanu USA Marco Rubio oprócz pytań związanych z Wenezuelą, odpowiadał także na wątpliwości dotyczące innych części Ameryki Południowej i Karaibów. Na pytanie, czy Kuba będzie kolejnym celem Waszyngtonu, Rubio - syn kubańskich imigrantów - ocenił, że tamtejszy rząd jest "ogromnym problemem". - Myślę, że mają poważne kłopoty. Nie powiem, jakie będą nasze kroki w przyszłości i jaka jest nasza polityka w tej chwili. Ale nie sądzę, żeby to było wielką tajemnicą, że nie jesteśmy wielkimi fanami kubańskiego reżimu - powiedział szef amerykańskiej dyplomacji w programie "Meet the Press".

"Kubańczycy strzegli Maduro"

Rubio dodał, że to właśnie Kubańczycy ochraniali Maduro i z nich składają się wewnętrzne siły bezpieczeństwa Wenezueli. - Cała jego ochrona, wewnętrzny aparat bezpieczeństwa jest w pełni kontrolowany przez Kubańczyków (...). W pewnym sensie Kubańczycy skolonizowali reżim - mówił Rubio. 

To Kubańczycy strzegli Maduro. Nie strzegli go wenezuelscy ochroniarze. Miał kubańskich ochroniarzy, którzy mieli własny wewnętrzny wywiad, szpiegowali wewnątrz jego rządu, aby upewnić się, że nie ma tam handlarzy. To wszystko Kubańczycy

- przekazał sekretarz stanu USA. W niedzielę 4 stycznia rano minister obrony Wenezueli generał Vladimir Padrino Lopez poinformował, że "znaczna część zespołu ochrony Nicolasa Maduro zginęła podczas amerykańskiego ataku". Nie podał jednak konkretnej liczby.

Zobacz wideo Wenezuela z naftowego gracza stała się wielkim przegranym [OKO NA ŚWIAT]

Trump: Kuba nie radzi sobie dobrze

Temat Kuby pojawił się również na sobotniej konferencji prasowej, którą prezydent USA Donald Trump zorganizował w swojej rezydencji na Florydzie. Trump ocenił z kolei, że Kuba "nie radzi sobie dobrze", a Kubańczycy cierpią przez to od wielu lat. - Myślę, że Kuba będzie tematem, o którym będziemy rozmawiać, bo Kuba jest obecnie krajem upadającym, bardzo upadającym. Chcemy pomóc ludziom na Kubie, ale chcemy również pomóc ludziom, którzy ją opuścili i żyją w naszym kraju - zapowiadał amerykański przywódca. W kontekście ewentualnej agresji zbrojnej Trump wymieniał też Meksyk, z którym "coś musi zostać zrobione", oraz Kolumbię, której prezydent "musi uważać na swój tyłek". - Amerykańska dominacja na półkuli zachodniej nigdy już nie będzie kwestionowana - mówił prezydent. 

Trump: Musimy to zrobić ponownie

W niedzielę na antenie Fox News powiedział wprost, że sobotnią operację w Wenezueli Stany Zjednoczone "muszą powtórzyć". - Niesamowita rzecz wydarzyła się wczoraj wieczorem. Musimy to zrobić ponownie. Możemy to zrobić ponownie. Nikt nas nie powstrzyma - ocenił Trump.

Nikt nie ma takich możliwości jak my. Wiesz, kiedy oglądam tę wojnę w Rosji, która trwa i trwa, i wszyscy giną... To jest takie - prymitywne. To prymitywne. To okropne

- podsumował prezydent. Rząd Kuby po ataku na Wenezuelę wydał oświadczenie, w którym podano, że "wszystkie państwa regionu muszą zachować czujność, ponieważ zagrożenie wisi nad nami wszystkimi".

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło