Trump kupuje buty swoim ludziom. Istne kuriozum, "boją się ich nie nosić"

5 godziny temu 6
ZIZOO.PL
Zagraniczne media donoszą, że Donald Trump ma w zwyczaju kupowanie swoim ludziom eleganckich skórzanych butów marki Florsheims. Podobno "wszyscy boją się ich nie nosić". Nie zawsze trafia też z rozmiarem. Sieć obiegły zdjęcia Marco Rubio w za dużych butach. Sami zobaczcie, jak to wygląda. Możemy łapać się za głowy, obserwując, co dzieje się w uniwersum Donalda Trumpa. W oparach absurdu – chyba to określenie najlepiej podsumowuje niektóre wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych czy niedawne zdjęcie, na którym pozował niczym Jezus otoczony grupą modlących się za niego pastorów. Doniesienia o butach dla ludzi Trumpa, które ten podobno rozdaje jako prezenty, są kolejną cegiełką do kolekcji. Buty dla ludzi Donalda Trumpa Zagraniczne media, w tym "The Wall Street Journal" i "The Guardian", donoszą, że Donald Trump regularnie kupuje swoim ludziom – członkom gabinetu oraz gościom Białego Domu – skórzane buty marki Florsheim (które kosztują ok. 145 dolarów, czyli w przeliczeniu około 530 zł za parę). Podobno prezydent Stanów Zjednoczonych potrafi też przerwać rozmowę, by przekierować ją właśnie na temat obuwia. Jak opisywał "Wall Street Journal", podczas jednego ze spotkań z wiceprezydentem J.D. Vance'em i sekretarzem stanu Marco Rubio prezydent USA miał skrytykować obuwie współpracowników. Później zajrzał do katalogu i zapytał o rozmiar ich butów (Rubio – 11,5, Vance – 13). Trump miał też zażartować, że "można wiele powiedzieć o człowieku po rozmiarze buta". I, oczywiście, zamówić obu prezenty. Amerykańskie media donoszą, że buty od Donalda Trumpa mieli otrzymać nie tylko Marco Rubio i J.D. Vance, ale również członkowie gabinetu Pete Hegseth i Howard Lutnick, senator Lindsey Graham czy komentatorzy polityczni Sean Hannity i Tucker Carlson. Podobno prezydent USA sam opłaca zamówienia na obuwie, które wręcza swoim ludziom z "olbrzymim entuzjazmem", a niektórzy z nich przymierzają je od razu, jeszcze w Gabinecie Owalnym. Donald Trump zgaduje rozmiary butów. Chyba nie zawsze trafia... Media donoszą, że Donald Trump pyta swoich ludzi o rozmiar buta lub wykonuje "salonową sztuczkę", czyli zgaduje go i każe asystentowi zamówić prezenty. Gdy te docierają na miejsce, do pudełka dołącza krótką notkę z podziękowaniami lub swój podpis. Mało tego, w pobliskim biurze ma piętrzyć się stos pudełek z butami, z nazwiskami ich przyszłych właścicieli. Najwyraźniej jednak prezydent nie zawsze trafia z rozmiarem. "The Times" zwrócił bowiem uwagę na zdjęcie Marco Rubio w zbyt dużym obuwiu. Fotografia prawdopodobnie przedstawia sekretarza stanu w butach od Donalda Trumpa. Marco Rubio w trakcie kampanii prezydenckiej w 2016 roku pojawił się na wiecu w New Hampshire w lśniących czarnych butach. Spekulowano wówczas, że to obuwie kosztujące prawie 2000 dolarów. Ostatecznie jego sztab ujawnił jednak, że były to właśnie buty Florsheim. Donald Trump tymczasem żartował, że obcasy w obuwiu pomagają mu wyglądać na wyższego. "Wall Street Journal" wskazuje, że jedna z pracownic Białego Domu ironicznie stwierdziła, że "wszyscy chłopcy je [buty] noszą". Inna miała powiedzieć nawet, że "to zabawne, bo wszyscy boją się ich nie nosić". Z kolei jeden z członków gabinetu podobno prywatnie narzekał, że po otrzymaniu butów Florsheim od Trumpa musiał zrezygnować z noszenia swojego ulubionego obuwia marki Louis Vuitton. Najwyraźniej jednak ludzie Trumpa nie rezygnują z noszenia butów, które im daje, prawdopodobnie nie chcąc go urazić.
Przeczytaj źródło