Podczas orędzia o stanie państwa w Kongresie Donald Trump powiedział, że w pierwszych 10 miesiącach swojej drugiej kadencji "zakończył 8 wojen". W tym momencie z ław demokratów rozległ się gromki śmiech.
Wątek o "8 zakończonych wojnach" Trump wplótł w część wystąpienia dotyczącą osiągnięć administracji. Gdy część demokratów zareagowała śmiechem, prezydent odniósł się do tego bezpośrednio, mówiąc, że to "chorzy ludzie". Następnie wrócił do dalszych fragmentów orędzia. To zdarzenie z całą pewnością było zauważalne, bo w trakcie orędzi zwykle nie dochodzi do tak otwartych reakcji przerywających przemówienie. Tym razem takich momentów było więcej.
Najdłuższe orędzie w historii i mocny przekaz o "złotym wieku"
Przemówienie Trumpa trwało około 1 godz. 40 min. Było to zatem najdłuższe orędzie o stanie państwa w historii. Prezydent rozpoczął od deklaracji o "złotym wieku Ameryki" i przekonywał, że kraj jest "większy, bogatszy, lepszy niż kiedykolwiek wcześniej", a sytuacja ma się dalej poprawiać.
W części krajowej orędzia Trump budował przekaz wokół bezpieczeństwa granic i poprawy wskaźników gospodarczych. Powiedział m.in., że USA mają "najsilniejsze i najbezpieczniejsze granice w historii" oraz że przez ostatnich 9 miesięcy "zero nielegalnych migrantów" dostało się do kraju. Podobne sformułowania zwykle odnoszą się do statystyki "zero zwolnień" po zatrzymaniu na granicy, a nie do "zero prób" lub "zero przekroczeń".
Równolegle Trump mówił o spadającej inflacji, rosnących dochodach i "kwitnącej" gospodarce, przedstawiając to jako efekt swojej polityki. W tym samym bloku mocno atakował demokratów i zgrabnie przeszedł do tematu wyborów. Wezwał do przyjęcia SAVE Act, czyli pakietu rozwiązań mających zaostrzyć wymagania przy rejestracji wyborców i głosowaniu.
W orędziu padło stwierdzenie, że demokraci "wymyślają wymówki", nazywają to "rasizmem", a w rzeczywistości "chcą oszukiwać", dlatego trzeba wprowadzić obowiązek okazywania dowodu obywatelstwa przy rejestracji i dokumentu tożsamości przy oddaniu głosu.
– Oni wymyślają same wymówki. Mówią, że to rasizm. Oszukiwali, a ich polityka jest tak zła, że jedynym sposobem na wygraną jest oszukiwanie. My to powstrzymamy. Trzeba to powstrzymać – mówił Trump.
Incydenty, krzyki i akta Epsteina
Moment z "8 wojnami" nie był jedynym, gdy sala żyła własnym życiem. Na początku wystąpienia doszło do interwencji służb wobec kongresmena Ala Greena, który trzymał transparent i został wyprowadzony z sali.
W trakcie orędzia odzywali się też inni demokraci. Jedna z kongresmenek krzyczała w stronę Trumpa, domagając się ujawnienia akt Jeffreya Epsteina. Prezydent to zignorował i kontynuował przemówienie, ale sam fakt, że takie hasło padło w trakcie orędzia, pokazuje skalę politycznego konfliktu i to, jak łatwo nawet w formalnym wystąpieniu pojawiają się wątki "toksyczne" medialnie.
To wszystko składało się na obraz orędzia, w którym bardziej niż "stan państwa" oglądaliśmy "stan podziału". Wystąpienie formalnie było monologiem, ale tak naprawdę przypominało serię starć o to, kto ma kontrolę nad salą i nad przekazem dla widzów.
Polityka zagraniczna dopiero pod koniec. Iran i "nowy partner" z Wenezueli
Wątków międzynarodowych Trump nie eksponował przez większość orędzia. Do Iranu wrócił dopiero po ok. 1,5 godziny wystąpienia. Powiedział, że USA prowadzą z Teheranem negocjacje i podkreślił, że woli rozwiązanie dyplomatyczne, ale jednocześnie postawił granicę: Stany Zjednoczone nie zgodzą się na posiadanie przez Iran broni jądrowej.
– Jedno jest pewne. Nigdy nie pozwolę głównemu światowemu sponsorowi terroru na posiadanie broni jądrowej – powiedział Trump.
W przemówieniu mówił też, że Irańczycy "chcą porozumienia", ale Amerykanie wciąż nie usłyszeli deklaracji o rezygnacji z broni atomowej. W tym miejscu część mediów zwraca uwagę, że takie stwierdzenia są sporne i nie wszystkie dane przywoływane przez Trumpa (np. o ofiarach represji) znajdują potwierdzenie w najbardziej ostrożnych szacunkach.
Równolegle padło zdanie, które natychmiast wywołało reakcję sali, bo oznacza dużą zmianę tonu wobec Caracas. Trump nazwał Wenezuelę "nowym przyjacielem i partnerem" i dodał, że USA miały otrzymać ponad 80 mln baryłek ropy.
– Właśnie dostaliśmy od naszego nowego przyjaciela i partnera, Wenezueli, ponad 80 mln baryłek ropy – powiedział Trump.
W tej samej sekwencji mówił też o wzroście amerykańskiej produkcji ropy o ponad 600 tys. baryłek dziennie. Cytat o "nowym partnerze" pojawił się w wielu relacjach jako jeden z najbardziej zaskakujących fragmentów części gospodarczo-energetycznej orędzia. Trump chciał "złotego wieku", a wyszła awantura. Moment ze śmiechem na sali był wymowny
Podczas orędzia o stanie państwa w Kongresie Donald Trump powiedział, że w pierwszych 10 miesiącach swojej drugiej kadencji "zakończył 8 wojen". W tym momencie z ław demokratów rozległ się gromki śmiech.
Wątek o "8 zakończonych wojnach" Trump wplótł w część wystąpienia dotyczącą osiągnięć administracji. Gdy część demokratów zareagowała śmiechem, prezydent odniósł się do tego bezpośrednio, mówiąc, że to "chorzy ludzie". Następnie wrócił do dalszych fragmentów orędzia. To zdarzenie z całą pewnością było zauważalne, bo w trakcie orędzi zwykle nie dochodzi do tak otwartych reakcji przerywających przemówienie. Tym razem takich momentów było więcej.
Najdłuższe orędzie w historii i mocny przekaz o "złotym wieku"
Przemówienie Trumpa trwało około 1 godz. 40 min. Było to zatem najdłuższe orędzie o stanie państwa w historii. Prezydent rozpoczął od deklaracji o "złotym wieku Ameryki" i przekonywał, że kraj jest "większy, bogatszy, lepszy niż kiedykolwiek wcześniej", a sytuacja ma się dalej poprawiać.
W części krajowej orędzia Trump budował przekaz wokół bezpieczeństwa granic i poprawy wskaźników gospodarczych. Powiedział m.in., że USA mają "najsilniejsze i najbezpieczniejsze granice w historii" oraz że przez ostatnich 9 miesięcy "zero nielegalnych migrantów" dostało się do kraju. Podobne sformułowania zwykle odnoszą się do statystyki "zero zwolnień" po zatrzymaniu na granicy, a nie do "zero prób" lub "zero przekroczeń".
Równolegle Trump mówił o spadającej inflacji, rosnących dochodach i "kwitnącej" gospodarce, przedstawiając to jako efekt swojej polityki. W tym samym bloku mocno atakował demokratów i zgrabnie przeszedł do tematu wyborów. Wezwał do przyjęcia SAVE Act, czyli pakietu rozwiązań mających zaostrzyć wymagania przy rejestracji wyborców i głosowaniu.
W orędziu padło stwierdzenie, że demokraci "wymyślają wymówki", nazywają to "rasizmem", a w rzeczywistości "chcą oszukiwać", dlatego trzeba wprowadzić obowiązek okazywania dowodu obywatelstwa przy rejestracji i dokumentu tożsamości przy oddaniu głosu.
– Oni wymyślają same wymówki. Mówią, że to rasizm. Oszukiwali, a ich polityka jest tak zła, że jedynym sposobem na wygraną jest oszukiwanie. My to powstrzymamy. Trzeba to powstrzymać – mówił Trump.
Incydenty, krzyki i akta Epsteina
Moment z "8 wojnami" nie był jedynym, gdy sala żyła własnym życiem. Na początku wystąpienia doszło do interwencji służb wobec kongresmena Ala Greena, który trzymał transparent i został wyprowadzony z sali.
W trakcie orędzia odzywali się też inni demokraci. Jedna z kongresmenek krzyczała w stronę Trumpa, domagając się ujawnienia akt Jeffreya Epsteina. Prezydent to zignorował i kontynuował przemówienie, ale sam fakt, że takie hasło padło w trakcie orędzia, pokazuje skalę politycznego konfliktu i to, jak łatwo nawet w formalnym wystąpieniu pojawiają się wątki "toksyczne" medialnie.
To wszystko składało się na obraz orędzia, w którym bardziej niż "stan państwa" oglądaliśmy "stan podziału". Wystąpienie formalnie było monologiem, ale tak naprawdę przypominało serię starć o to, kto ma kontrolę nad salą i nad przekazem dla widzów.
Polityka zagraniczna dopiero pod koniec. Iran i "nowy partner" z Wenezueli
Wątków międzynarodowych Trump nie eksponował przez większość orędzia. Do Iranu wrócił dopiero po ok. 1,5 godziny wystąpienia. Powiedział, że USA prowadzą z Teheranem negocjacje i podkreślił, że woli rozwiązanie dyplomatyczne, ale jednocześnie postawił granicę: Stany Zjednoczone nie zgodzą się na posiadanie przez Iran broni jądrowej.
– Jedno jest pewne. Nigdy nie pozwolę głównemu światowemu sponsorowi terroru na posiadanie broni jądrowej – powiedział Trump.
W przemówieniu mówił też, że Irańczycy "chcą porozumienia", ale Amerykanie wciąż nie usłyszeli deklaracji o rezygnacji z broni atomowej. W tym miejscu część mediów zwraca uwagę, że takie stwierdzenia są sporne i nie wszystkie dane przywoływane przez Trumpa (np. o ofiarach represji) znajdują potwierdzenie w najbardziej ostrożnych szacunkach.
Równolegle padło zdanie, które natychmiast wywołało reakcję sali, bo oznacza dużą zmianę tonu wobec Caracas. Trump nazwał Wenezuelę "nowym przyjacielem i partnerem" i dodał, że USA miały otrzymać ponad 80 mln baryłek ropy.
– Właśnie dostaliśmy od naszego nowego przyjaciela i partnera, Wenezueli, ponad 80 mln baryłek ropy – powiedział Trump.
W tej samej sekwencji mówił też o wzroście amerykańskiej produkcji ropy o ponad 600 tys. baryłek dziennie. Cytat o "nowym partnerze" pojawił się w wielu relacjach jako jeden z najbardziej zaskakujących fragmentów części gospodarczo-energetycznej orędzia. 
1 godzine temu
7







English (US) ·
Polish (PL) ·