Na charytatywnym streamie Łatwoganga doszło do historycznego pojednania pomiędzy Tede i Peją, którzy mają kosę od prawie dwudziestu lat. Artyści zakopali topór wojenny dla dobra dzieci walczących z rakiem. Możliwe, że z tej niespodziewanej zgody wyjdzie nawet wspólna piosenka.
W niedzielę 26 kwietnia zakończył się charytatywny stream Łatwoganga, podczas którego nie brakowało wielu ikonicznych momentów i pojednań. Jednak zamknięcia konfliktu między Peją a Tede z pewnością nikt nie miał w swoim bingo.
Najgłośniejszy beef w polskim rapie
Wielka kłótnia między legendami polskiego hip-hopu wybuchła w 2009 roku. Punktem zapalnym był incydent na koncercie w Zielonej Górze. Peja zwyzywał nastolatka pod sceną, który pokazywał mu "faka" i zachęcił tłum do spacyfikowania uczestnika słowami: "Wiecie co z nim zrobić? Rozjebać w c**j".
Sytuacja podzieliła całe środowisko. Tede jako jeden z pierwszych odważył się otwarcie skrytykować poznańskiego rapera. "Gratulacje Rysiu, naprawdę jestem k***a dumny, że biorę udział w tym samym przedsięwzięciu pt. 'polski hip-hop'. Żenada, k***a" – napisał wtedy w sieci.
To wystarczyło, aby rozpocząć wieloletnią wojnę na rymy i wyzwiska. Panowie zaczęli publikować kolejne dissy, którymi fani żyli miesiącami. Z czasem otwarta konfrontacja przeszła w fazę "zimnej wojny". Artyści konsekwentnie się unikali, co jakiś czas wbijając sobie jedynie szpile w mediach czy nowych tekstach.
Historyczne pojednanie na streamie Łatwoganga
Jeszcze do niedawna nic nie zwiastowało przełomu w relacjach zwaśnionych muzyków. Dowodem był koncert sprzed kilkunastu dni w łódzkiej Atlas Arenie pod hasłem "50 przełomowych utworów w historii polskiego hip-hopu". Raperzy dzielili tamtego wieczoru scenę, ale nie wystąpili razem, a Peja do tego postanowił zagrać na żywo fragment słynnego dissa "DTKJ".
Tymczasem wczorajszego wieczoru dokonał się prawdziwy "cud". Tede, będąc gościem w kawalerce Łatwoganga, chwycił za telefon i połączył się z Peją. Odwieczny wróg odebrał i ucięli sobie pogawędkę na żywo. – No i co, Rychu? Myślisz, że moglibyśmy dla dobra dzieci w tak pięknej akcji pokazać światu, że można się pogodzić? – zapytał Tede. Peja na początku pogratulował Łatwogangowi akcji, a potem przyznał: – Myślę, że jest to możliwe.
– Nie musimy się lubić, ale zawieśmy broń – dodał Tede i obiecał, że nie będzie już "robił podpierdółek" i szydził ze swojego rozmówcy. Poznaniak docenił intencje. – Jeżeli mówisz o zawieszeniu broni, to ja myślę, że ta broń już dawno przeze mnie została zawieszona – przyznał Ryszard Andrzejewski.
Ostatecznie obaj zgodnie uznali, że "zawarli pakt o nieagresji" i są "półpogodzeni" wyłącznie dla wspólnego dobra, zamykając tym samym wieloletni konflikt w polskim rapie.
Tede i Peja nagrają wspólny utwór?
Zawieszenie broni nie sprawi nagle, że raperzy staną się najlepszymi przyjaciółmi i będą wspólnie koncertować (choć kto wie?). To oznacza przede wszystkim, że po prostu nie będą się już wzajemnie kąsać przy każdej możliwej okazji. Zerwanie rozejmu utworzonego przy takiej okazji byłoby strzałem w stopę.
Wyciągnięcie ręki na zgodę otwiera jednak zupełnie nowe możliwości. Zwłaszcza że zbiórka na streamie może i się skończyła, ale potrzeby są znacznie większe niż zebrane rekordowe 250 mln zł.
– Zadeklarowałem się kiedyś, że nigdy nie nagram kawałka z Peją, natomiast… jest tylko jedna opcja. Jeśli to ma być na płytę Bedoesa 2115 dissującą raka, to tutaj deklaruję się, że jeśli będzie taka inicjatywa, to robię to i nagram taki numer z Rychem" – powiedział Tede w Kanale Zero.
Biorąc pod uwagę, że Peja od samego początku wspiera całą akcję charytatywną, raczej nie odrzuci takiego zaproszenia. Premiera wspólnego kawałka będzie ostatecznym zakopaniem toporu wojennego. A internauci mają już nawet pomysł na tytuł: "Dlaczego Tede kumplem jest?". Tede, Peja i zgoda u Łatwoganga. Z "półpogodzenia" raperów może być coś więcej
Na charytatywnym streamie Łatwoganga doszło do historycznego pojednania pomiędzy Tede i Peją, którzy mają kosę od prawie dwudziestu lat. Artyści zakopali topór wojenny dla dobra dzieci walczących z rakiem. Możliwe, że z tej niespodziewanej zgody wyjdzie nawet wspólna piosenka.
W niedzielę 26 kwietnia zakończył się charytatywny stream Łatwoganga, podczas którego nie brakowało wielu ikonicznych momentów i pojednań. Jednak zamknięcia konfliktu między Peją a Tede z pewnością nikt nie miał w swoim bingo.
Najgłośniejszy beef w polskim rapie
Wielka kłótnia między legendami polskiego hip-hopu wybuchła w 2009 roku. Punktem zapalnym był incydent na koncercie w Zielonej Górze. Peja zwyzywał nastolatka pod sceną, który pokazywał mu "faka" i zachęcił tłum do spacyfikowania uczestnika słowami: "Wiecie co z nim zrobić? Rozjebać w c**j".
Sytuacja podzieliła całe środowisko. Tede jako jeden z pierwszych odważył się otwarcie skrytykować poznańskiego rapera. "Gratulacje Rysiu, naprawdę jestem k***a dumny, że biorę udział w tym samym przedsięwzięciu pt. 'polski hip-hop'. Żenada, k***a" – napisał wtedy w sieci.
To wystarczyło, aby rozpocząć wieloletnią wojnę na rymy i wyzwiska. Panowie zaczęli publikować kolejne dissy, którymi fani żyli miesiącami. Z czasem otwarta konfrontacja przeszła w fazę "zimnej wojny". Artyści konsekwentnie się unikali, co jakiś czas wbijając sobie jedynie szpile w mediach czy nowych tekstach.
Historyczne pojednanie na streamie Łatwoganga
Jeszcze do niedawna nic nie zwiastowało przełomu w relacjach zwaśnionych muzyków. Dowodem był koncert sprzed kilkunastu dni w łódzkiej Atlas Arenie pod hasłem "50 przełomowych utworów w historii polskiego hip-hopu". Raperzy dzielili tamtego wieczoru scenę, ale nie wystąpili razem, a Peja do tego postanowił zagrać na żywo fragment słynnego dissa "DTKJ".
Tymczasem wczorajszego wieczoru dokonał się prawdziwy "cud". Tede, będąc gościem w kawalerce Łatwoganga, chwycił za telefon i połączył się z Peją. Odwieczny wróg odebrał i ucięli sobie pogawędkę na żywo. – No i co, Rychu? Myślisz, że moglibyśmy dla dobra dzieci w tak pięknej akcji pokazać światu, że można się pogodzić? – zapytał Tede. Peja na początku pogratulował Łatwogangowi akcji, a potem przyznał: – Myślę, że jest to możliwe.
– Nie musimy się lubić, ale zawieśmy broń – dodał Tede i obiecał, że nie będzie już "robił podpierdółek" i szydził ze swojego rozmówcy. Poznaniak docenił intencje. – Jeżeli mówisz o zawieszeniu broni, to ja myślę, że ta broń już dawno przeze mnie została zawieszona – przyznał Ryszard Andrzejewski.
Ostatecznie obaj zgodnie uznali, że "zawarli pakt o nieagresji" i są "półpogodzeni" wyłącznie dla wspólnego dobra, zamykając tym samym wieloletni konflikt w polskim rapie.
Tede i Peja nagrają wspólny utwór?
Zawieszenie broni nie sprawi nagle, że raperzy staną się najlepszymi przyjaciółmi i będą wspólnie koncertować (choć kto wie?). To oznacza przede wszystkim, że po prostu nie będą się już wzajemnie kąsać przy każdej możliwej okazji. Zerwanie rozejmu utworzonego przy takiej okazji byłoby strzałem w stopę.
Wyciągnięcie ręki na zgodę otwiera jednak zupełnie nowe możliwości. Zwłaszcza że zbiórka na streamie może i się skończyła, ale potrzeby są znacznie większe niż zebrane rekordowe 250 mln zł.
– Zadeklarowałem się kiedyś, że nigdy nie nagram kawałka z Peją, natomiast… jest tylko jedna opcja. Jeśli to ma być na płytę Bedoesa 2115 dissującą raka, to tutaj deklaruję się, że jeśli będzie taka inicjatywa, to robię to i nagram taki numer z Rychem" – powiedział Tede w Kanale Zero.
Biorąc pod uwagę, że Peja od samego początku wspiera całą akcję charytatywną, raczej nie odrzuci takiego zaproszenia. Premiera wspólnego kawałka będzie ostatecznym zakopaniem toporu wojennego. A internauci mają już nawet pomysł na tytuł: "Dlaczego Tede kumplem jest?". 
2 godziny temu
6








English (US) ·
Polish (PL) ·