Ta technologia to milowy krok w wygodzie. A wszyscy o niej zapomnieli

2 miesięcy temu 29
ZIZOO.PL

Dalsza część tekstu pod wideo

Auracast to technologia, która już dziś tkwi w wielu słuchawkach, telewizorach i smartfonach, a mimo to pozostaje niemal niewidoczna w marketingu. Jej potencjał jest ogromny, ale producenci wciąż nie potrafią go odpowiednio sprzedać.

Advertisement

Audio przyszłości

Wyobraźmy sobie, że nie trzeba już parować słuchawek ani głośników. Wystarczy, że "złapiemy" odpowiedni sygnał, jak w radiu. Auracast pozwala podłączyć się do ogłoszeń na lotnisku, mikrofonu nauczyciela w klasie czy telewizora na siłowni. Każdy może ustawić własną głośność, poprawić dialogi albo po prostu słuchać bez przeszkadzania innym. To wygoda, która eliminuje wiele niedogodności i otwiera drzwi do zupełnie nowego sposobu korzystania z dźwięku.

Nie brakuje też dużych partnerów, którzy już wdrożyli Auracast. Sony dodało funkcję Audio Sharing do swoich flagowych słuchawek XM5 i XM6, Google, Samsung i OnePlus wspierają ją w nowych smartfonach, a JBL chwali się nią w głośnikach Charge 6, Clip 5 czy PartyBox Stage 320. LG i Samsung wprowadzili Auracast do telewizorów, a mniejsze firmy jak EarFun udowadniają, że nawet budżetowe słuchawki mogą oferować tę technologię.

Problem w tym, że z wielkiej chmury spadł mały deszcz. Bluetooth SIG pokazuje Auracast na targach CES, ale potem temat znika na miesiące. Firmy rzadko wspominają o nim w materiałach marketingowych, a czasem – jak w przypadku LG – trzeba grzebać w menu telewizora, by odkryć, że funkcja w ogóle istnieje. Nawet JBL, choć głośno promuje Auracast, zmaga się z problemami kompatybilności, które dopiero teraz próbuje rozwiązać aktualizacjami.

Ta cisza sprawia, że konsumenci nie wiedzą, że na wyciągnięcie ręki mają niesamowitą technologię. Auracast jest już obecne w wielu urządzeniach, ale brak edukacji i promocji powoduje, że potencjał pozostaje niewykorzystany. W efekcie miejsca, w których technologia mogłaby naprawdę pomóc, np. uczelnie, teatry czy lotniska – wdrażają ją bardzo powoli.

Pomimo braku bieżących sukcesów w tym temacie – prędzej czy później wszyscy przejdą na Auracast. Dlaczego? Korzyści są zbyt duże, by je ignorować. Rodziny będą mogły oglądać telewizję razem, każdy z własnymi ustawieniami dźwięku. Podróżni usłyszą wyraźne komunikaty na lotnisku, studenci bez problemu zrozumieją wykład, a grupy znajomych łatwo podzielą się muzyką.

Auracast to nie kolejna niszowa ciekawostka. Nie jest przesadą posunięcie się do stwierdzenia, że może być to w niedalekiej przyszłości fundament przyszłości audio. Gdy producenci wreszcie zaczną mówić o nim głośno, a infrastruktura nadąży za możliwościami, technologia stanie się tak rozpowszechniona i oczywista w użyciu, jak Bluetooth czy Wi‑Fi.

Przeczytaj źródło