Strzelanina na gali z Trumpem. Śledczy już wiedzą, kto był na liście napastnika

1 godzine temu 6
ZIZOO.PL
Prokurator generalny USA podał nowe ustalenia dotyczące strzelaniny w hotelu Hilton. Śledczy potwierdzają, że celem napastnika prawdopodobnie był prezydent USA Donald Trump oraz członkowie jego administracji. Pełniący obowiązki prokuratora generalnego USA, Todd Blanche, przedstawił oficjalne stanowisko w sprawie sobotniej strzelaniny na corocznej gali korespondentów Białego Domu w Waszyngtonie. Z przekazanych informacji wynika, że incydent ten nie był przypadkowy i miał na celu uderzenie w najwyższe szczeble władzy państwowej. Trump na celowniku. Prokuratura ujawnia motywy sprawcy Jak podaje agencja Reuters, amerykańscy śledczy nie mają już wątpliwości co do intencji mężczyzny, który otworzył ogień w waszyngtońskim hotelu Hilton. Todd Blanche w rozmowie z NBC News potwierdził, że głównym celem ataku miał być Donald Trump oraz jego najbliższe otoczenie. – Wydaje się, że rzeczywiście postawił on sobie za cel zaatakowanie osób pracujących w administracji, prawdopodobnie włączając w to prezydenta – oświadczył Blanche w programie "Meet the Press", cytowany przez Reuters. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że napastnik planował swój ruch z dużym wyprzedzeniem. 31-latek podróżował pociągiem przez całe Stany Zjednoczone – z Los Angeles, przez Chicago, aż do stolicy. Już w poniedziałek mężczyzna stanie przed sądem federalnym. Usłyszy tam ciężkie zarzuty: napaść na funkcjonariusza federalnego, oddanie strzałów z broni palnej oraz próbę zabójstwa agenta. Choć sprawa budzi wiele pytań o bezpieczeństwo narodowe, prokuratura na ten moment nie potwierdza, aby zamachowiec miał jakiekolwiek powiązania z Iranem. Kluczowym pytaniem pozostaje jednak to, w jaki sposób udało mu się wnieść strzelbę do pilnie strzeżonego obiektu. Panika w hotelu Hilton. Agenci Secret Service w akcji Sobotnie wydarzenia rozegrały się w lobby hotelu podczas prestiżowej gali Korespondentów Białego Domu. Gdy na sali bankietowej trwała uroczysta kolacja z udziałem Donalda Trumpa, nagle rozległ się huk, który wielu uczestników pomyliło z eksplozją. Sytuacja stała się jasna, gdy agenci Secret Service zaczęli krzyczeć o oddanych strzałach. Jak informuje stacja CNN, reakcja służb była błyskawiczna – prezydent oraz pierwsza dama Melania Trump zostali natychmiast ewakuowani z budynku. Wśród gości na uroczystej kolacji znajdowali się także wiceprezydent USA J.D. Vance oraz najważniejsi członkowie amerykańskiego gabinetu. Sprawca, zidentyfikowany przez agencję AP jako 31-letni Cole Tomas Allen z Kalifornii, oddał strzały w stronę agenta strzegącego punktu kontrolnego, zanim został obezwładniony. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że zamachowiec przygotował się do ataku, wynajmując wcześniej pokój w tym samym hotelu, co pozwoliło mu ominąć część zewnętrznych kordonów bezpieczeństwa. Donald Trump po zdarzeniu zamieścił na platformie Truth Social następujący wpis: "Niezły wieczór w Waszyngtonie. Secret Service i służby wykonały fantastyczną robotę. Działały szybko i odważnie. Sprawca został zatrzymany, a ja zalecałem, byśmy pozwolili przedstawieniu trwać".
Przeczytaj źródło