- Komisja Europejska uzależnia wypłatę środków z KPO od realnych działań na rzecz ograniczenia tzw. umów śmieciowych
- Zdaniem mecenas Agnieszki Szczodrej-Hajduk problemem nie są same umowy B2B czy zlecenia, lecz ich nadużywanie
- Z danych Związku Zawodowego Anestezjologów wynika, że zdecydowana większość anestezjologów w Polsce pracuje na kontraktach cywilnoprawnych
Wiemy, ilu anestezjologów pracuje w Polsce. Co trzeci jest w tym wieku
Nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy jest jednym z kamieni milowych związanym z rynkiem pracy, od którego realizacji zależy uzyskanie dla Polski 11 mld zł z KPO. Prace legislacyjne nad projektem były już mocno zaawansowane, ale premier Donald Tusk zdecydował o ich wstrzymaniu.
To decyzja istotna także z perspektywy systemu ochrony zdrowia. Zdecydowana większość lekarzy jest zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych i nie chce ich przekształcenia w etat. Zgodnie z danymi zebranymi przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji to nawet 74 proc. lekarzy. Choć oczywiście lekarze to nie jedyni specjaliści, którzy rezygnują z etatów - taką ścieżkę wybiera także część pielęgniarek.
Jedną ze specjalizacji, w której zatrudnienie na umowach cywilnoprawnych jest szczególnie popularne, jest anestezjologia. Z danych zgromadzonych przez zarząd główny Związku Zawodowego Anestezjologów wynika, że dominującą formą zatrudnienia lekarzy anestezjologów w Polsce są umowy cywilnoprawne. Jednocześnie Mapy Potrzeb Zdrowotnych pokazują skalę wyzwań kadrowych w tej specjalizacji. W 2024 roku świadczeń anestezjologicznych udzielało w kraju 6 535 lekarzy, z czego aż 2 046 osiągnęło wiek emerytalny, co oznacza, że na emeryturę mógłby przejść co trzeci anestezjolog. Średni wiek anestezjologa wynosi obecnie 55,2 roku i wyraźnie przewyższa średnią wieku lekarzy w Polsce, która kształtuje się na poziomie 49 lat.
Środowisko anestezjologów krytycznie odniosło się do ewentualnych zmian w przepisach dotyczących PIP. Zdaniem ZZA ich wprowadzenie mogłoby się skończyć odejściem specjalistów z tego obszaru do sektora prywatnego.
Projekt dotyczący reformy PIP w proponowanym kształcie zakładał umożliwienie okręgowym inspektorom zmiany umów cywilnoprawnych czy B2B na umowy o pracę. Od decyzji okręgowego inspektora przysługiwałoby odwołanie do Głównego Inspektora Pracy, a na końcu drogi odwoławczej byłby sąd pracy. Projekt przewidywał także wymianę informacji i danych między ZUS, PIP i KAS, wprowadzenie kontroli zdalnych czy nowych rozwiązań w zakresie wysokości kar grzywny za wykroczenia przeciwko prawom pracownika.
Komisja Europejska wymaga od Polski zwalczania śmieciowego zatrudnienia
Jak przypomina w komentarzu dla Rynku Zdrowia mecenas Agnieszka Szczodra-Hajduk z Kancelarii Rödl, możliwość przekształcenia umów cywilnoprawnych (kontrakty B2B, umowy zlecenia, umowy o dzieło) w umowy o pracę na podstawie decyzji administracyjnej posiada obecnie tylko sąd pracy.
- Był to flagowy projekt Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które przygotowało kilka wersji ustawy mającej wprowadzić wielką reformę Państwowej Inspekcji Pracy. Cel był zbożny: walka z patologią w zakresie obchodzenia przepisów o zatrudnieniu pracowniczym. Wagę sprawy nadało wpisanie jej do Krajowego Planu Odbudowy jako kamienia milowego, zamiast pierwotnie planowanego ozusowania umów o dzieło - przypomina.
Czy po decyzji premiera Tuska medycy, informatycy, czyli ogólnie ludzie wolnych zawodów, którzy wybrali kontrakty B2B jako formę zatrudnienia, mogą spać spokojnie?
- Z jednej strony, można przypuszczać, że MRPiPS nie wróci już do pomysłu, który stał się kością niezgody w koalicji i był szeroko krytykowany przez przedsiębiorców: możliwości reklasyfikacji umów B2B, zlecenia i dzieło na umowy o pracę z mocą wsteczną, na podstawie decyzji inspektora pracy, wraz ze wszystkimi konsekwencjami w zakresie podatków, składek na ZUS, uprawnień urlopowych, czy w zakresie dodatkowego wynagrodzenia za pracę w nadgodzinach. Z drugiej strony, nie ma co marzyć, że status quo zostanie utrzymane, bo nie możemy pozwolić sobie na stratę grubych milionów z KPO - podkreśla prawniczka.
PIP, kontrakty i KPO. Rząd wstrzymuje reformę, ale to nie koniec zmian
Ekspertka przypomina, że Komisja Europejska wymaga od Polski zwalczania "śmieciowego zatrudnienia", czyli takiego, które nie daje osobom świadczącym pracę jak pracownicy - w sztywnych godzinach pracy, pod kierownictwem szefa, wg jego wskazówek, w wyznaczonym miejscu i czasie - ochrony przed zwolnieniem w trakcie L4, prawa do urlopu, odpraw czy limitów czasu pracy.
W jej ocenie taki kierunek zmian jest jak najbardziej pożądany i uzyskałby akceptację większości koalicjantów i społeczeństwa. Natomiast "MRPiPS za bardzo się rozpędziło i jak to często bywa, wylało dziecko z kąpielą".
- Bo przecież kontrakty B2B, umowy zlecenia i dzieło są legalnymi formami zatrudnienia. Respektowanie woli stron, które wybrały taką formę współpracy, uregulowaną przepisami prawa, powinno mieć równie istotne znaczenie jak wymogi prawne co do poszczególnych form umów. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne odsłony projektu będą mniej bulwersujące i będą miały na celowniku patologię: zatrudnienie na czarno i wymuszanie na pracownikach otwierania działalności gospodarczych i pozornego samozatrudnienia -zauważa mecenas Agnieszka Szczodra-Hajduk.
Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.
Dowiedz się więcej na temat:

2 tygodni temu
14








English (US) ·
Polish (PL) ·