Z perspektywy czasu łatwo przypisać temu wydarzeniu głębszy sens i symbolikę, jednak rzeczywistość była znacznie bardziej przyziemna. John Lennon działał impulsywnie, szukając najszybszego możliwego rozwiązania, a kolejne próby zawarcia małżeństwa kończyły się fiaskiem z powodów formalnych lub organizacyjnych.
Ślub Lennona i Yoko Ono miał odbyć się na morzu
Pierwszy pomysł Johna Lennona był zaskakująco prosty – i całkowicie nieformalny. Marzył o ślubie na statku, z dala od urzędów i procedur. Wychowany w porcie, był przekonany, że kapitan jednostki może udzielić ślubu w dowolnym momencie. Plan miał być szybki, dyskretny i pozbawiony jakiejkolwiek oprawy. Lennon obiecał początkowo sceptycznie nastawionej Yoko Ono, że ich ślub będzie przeciwieństwem medialnych ceremonii.
Jak wspominał kierowca Lennona, Les Anthony, muzyk był gotów wsiąść na pierwszy lepszy statek. Nie interesował go kierunek podróży – kluczowe było znalezienie kapitana, który zgodzi się udzielić ślubu. Lennon działał impulsywnie, prosząc o natychmiastowy wyjazd do portu i zakup biletów.
Pierwsza próba dotyczyła rejsu na Bahamy organizowanego przez linię P&O. Plan upadł jednak równie szybko, jak powstał – biuro było już zamknięte, a możliwość wejścia na pokład przepadła. To był początek serii niepowodzeń.
Prom do Francji i pierwsze przeszkody formalne
Po nieudanej próbie wejścia na statek Lennon nie porzucił koncepcji ślubu na wodzie. Uznał, że równie dobrze sprawdzi się zwykły prom kursujący przez kanał La Manche. Plan był jeszcze bardziej uproszczony – wystarczyło wejść na pokład, znaleźć kapitana i przekonać go do przeprowadzenia ceremonii.
Tym razem przeszkodą okazały się kwestie paszportowe Yoko Ono. Para nie została dopuszczona do podróży, co natychmiast przekreśliło ich plan. Sytuacja była dla Lennona szczególnie irytująca – miał poczucie, że jeszcze niedawno jako Beatles mógł pozwolić sobie na znacznie więcej swobody.
Po kolejnej porażce Lennon postanowił działać jeszcze szybciej i bardziej zdecydowanie. Wynajął prywatny odrzutowiec i zabrał Yoko Ono do Paryża, licząc, że na kontynencie europejskim znajdą miejsce, gdzie ślub będzie można wziąć bez zbędnych formalności.
Pomoc w organizacji ślubu próbował zapewnić Peter Brown, współpracownik Beatlesów, przebywający w Amsterdamie. Szybko jednak okazało się, że holenderskie prawo wymaga od przyszłych małżonków co najmniej dwutygodniowego pobytu przed zawarciem związku.
Yoko Ono i John Lennon pobrali się w Gibraltarze
Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy pojawiła się informacja o Gibraltarze. Było to jedyne miejsce w Europie, gdzie można było zawrzeć małżeństwo praktycznie od ręki, bez długiego oczekiwania i skomplikowanych procedur.
Dodatkowym atutem był fakt, że Gibraltar pozostawał terytorium brytyjskim, co znacząco upraszczało kwestie formalne dla Lennona.
Decyzja zapadła natychmiast. Lennon i Ono polecieli na Gibraltar i tam, 20 marca 1969 roku, wzięli ślub w niewielkim urzędzie. Ceremonia była krótka i pozbawiona rozmachu – dokładnie taka, jaką Lennon planował od początku, choć nie w takich okolicznościach.
Dopiero później to miejsce zaczęło nabierać dla nich znaczenia. Skała Gibraltarska, znana jako jeden ze "Słupów Herkulesa", przez wieki uchodziła za symboliczny kraniec znanego świata, a zarazem jego "wrota". Lennon przyznawał, że ta metafora – granicy i jednocześnie początku – wydała im się bliska. Właśnie w tym sensie zaczęli postrzegać Gibraltar jako symboliczny fundament swojego związku, choć pierwotnie trafili tam wyłącznie z konieczności.
- SPRAWDŹ RÓWNIEŻ: Dziś Chester Bennington obchodziłby 50. urodziny. Czy naprawdę nie znosił największego hitu Linkin Park?

1 godzine temu
3








English (US) ·
Polish (PL) ·