Skandynawski film wojenny, o którym mało kto słyszał. Ostatnia scena wbije was w fotel

1 dzień temu 10
ZIZOO.PL

Skandynawskie kino od lat udowadnia, że największy ciężar emocjonalny kryje się w ciszy, spojrzeniach i niedopowiedzeniach. „Cienie pod powiekami” wpisuje się w tę tradycję z bezwzględną konsekwencją. Film Ole Bornedala nie interesuje się wojenną strategią ani militarnym rozmachem. Tu wojna dzieje się na podwórkach, w szkolnych ławkach i w ciałach dzieci, które z dnia na dzień przestają czuć się bezpiecznie.

Akcja rozgrywa się w Kopenhadze w ostatnich miesiącach II wojny światowej. Sojuszniczy nalot, uznany w swoim czasie za konieczny, wymyka się spod kontroli i prowadzi do katastrofy, której ofiarami stają się cywile. Kamera nie epatuje przemocą - zamiast tego skupia się na konsekwencjach: strachu, poczuciu winy i traumie, która nie znika wraz z końcem wojny.

„Cienie pod powiekami” - skandynawski film inspirowany prawdziwą tragedią

Cienie pod powiekami

„Cienie pod powiekami” czerpie z jednego z najbardziej bolesnych epizodów w historii Danii - Operacji Carthage z 21 marca 1945 roku. Celem alianckiego nalotu była siedziba Gestapo w Kopenhadze, jednak przez tragiczny zbieg okoliczności bomby spadły na francuską katolicką szkołę. Zginęło ponad 120 osób, w tym 86 dzieci.

Bornedal nie rekonstruuje wydarzeń w reporterskim stylu. Interesuje go raczej pytanie o zbiorową odpowiedzialność i o to, jak „większe dobro” potrafi zniszczyć najmniejszych i najbardziej bezbronnych. Film boleśnie pokazuje, że wojna nie kończy się w dniu podpisania rozejmu - trwa w ludziach latami, często do końca życia.

View oEmbed on the source website

Dziecięce role w wojennym filmie, które łamią serce

Cienie pod powiekami

Najmocniejszą stroną filmu są młodzi bohaterowie. Eva, Rigmor i Henry żyją w różnych miejscach, ale wojna dociera do nich w ten sam sposób - poprzez strach, chaos i doświadczenia, których nie da się unieść dziecięcymi ramionami. Szczególnie poruszająca jest historia Henry’ego, który po traumatycznym wydarzeniu traci głos i lęka się otwartych przestrzeni. Jego ciało staje się kalką wojennych przeżyć.

Młodzi aktorzy grają z przejmującą naturalnością, bez cienia fałszu czy melodramatu. To dzięki nim film unika patosu i pozostaje brutalnie prawdziwy. W połączeniu z chłodną, nordycką estetyką i oszczędną muzyką efekt jest druzgocący.

Dlaczego ten film zostaje pod powiekami na długo

Cienie pod powiekami

„Cienie pod powiekami” to kino, na które trudno się patrzy - ale jeszcze trudniej o nim zapomnieć. Ostatnia scena nie uderza głośnym finałem, lecz ciszą, która zostaje z widzem na długo po napisach końcowych. To film o dzieciach wojny, który nie próbuje pocieszać ani tłumaczyć świata. Zamiast tego zmusza do konfrontacji z faktem, że największe tragedie często rozgrywają się z dala od frontu. A w obliczu toczących się obecnie wojen - na Ukrainie oraz w Strefie Gazy ten tytuł ogląda się jeszcze trudniej.

Jeśli cenisz skandynawskie kino za powściągliwość, emocjonalną uczciwość i odwagę w podejmowaniu trudnych tematów - ten tytuł na Netflixie absolutnie trzeba zobaczyć.

Przeczytaj źródło