Debata publiczna wokół kredytów ze zmiennym oprocentowaniem koncentruje się najczęściej na treści samych umów – na tym, czy zapisy są uczciwe, transparentne i zgodne z prawem. Tymczasem istnieje wymiar tego problemu, który pozostaje niemal nieobecny w dyskursie prawniczym: zdolność składu orzekającego do merytorycznej oceny mechanizmów, które poddaje kontroli. Nie chodzi tu o złą wolę sądów ani o niedostatki formalne. Chodzi o strukturalną lukę kompetencyjną, która sprawia, że nawet obiektywnie wadliwa umowa może nie zostać rozpoznana jako taka – po prostu dlatego, że jej wadliwość ujawnia się dopiero na poziomie ekonomicznym, a nie językowym.

4 tygodni temu
13







English (US) ·
Polish (PL) ·