Trendy w modzie lubią zataczać koło, ale czasem zamiast powrotu mamy niespodziewaną mutację. Wzór w panterkę – od dekad uważany za modowy evergreen – doczekał się właśnie konkurencji. Na wybiegach, w kolekcjach gwiazd i na Pintereście pojawił się jego łagodniejszy, mniej oczywisty kuzyn: wzór w sarenkę, znany także jako „deer print” lub „Bambi print”.
W 2026 roku sarenka wygryza panterkę
Wszystko zaczęło się – jak to zwykle bywa – na wybiegach. Tory Burch pokazała sarnie cętki w kolekcji jesień–zima 2025 na sukienkach midi i skrojonych marynarkach. Brandon Maxwell pokazał z kolei wieczorową wersję: długą, przylegającą do ciała suknię z golfem, drukowaną w czarno-białą reinterpretację sarnich plamek. Niedługo potem Sofia Richie Grainge włączyła podobny wzór do swojej pierwszej kolekcji SRG Atelier, a później założyła go na własne ogłoszenie ciąży. A skoro do trendu dołączyła także Sandy Liang, której kurtka z sarenkowym printem z limitowanej kolekcji GAP wyprzedała się w okamgnieniu, nie ma już wątpliwości: Bambi przejmuje pałeczkę po panterze.
Od lewej: Tory Burch, Brandon Maxwell, Tory Burch (Spotlight/Launchmetrics)
Sarenka wkracza na salony
Choć to zdecydowanie najmniej oklepany ze zwierzęcych wzorów, moda nie pierwszy raz flirtuje z tym motywem. Jeśli wierzyć archiwom Getty Images – a zapewniam, że w poszukiwaniu sarniego wzoru przeczesałam je wzdłuż i wszerz jak myśliwy na tropie zwierzyny – jednym z pierwszych projektantów, którzy sięgnęli po motyw sarenki w sposób świadomy i konceptualny był Zac Posen. W pokazie „Blixen” na jesień 2004 roku (nazwanym tak na cześć Karen Blixen, autorki „Pożegnania z Afryką”, ale również z puszczeniem oka do renifera z mitologii świątecznej) pojawiły się bolerka, torebki i czapki stylizowane na sarnie futro. Scenografia budowała klimat luksusowej miejskiej dżungli z baśniowym twistem. Vogue pisał o „architektonicznych sylwetkach” i „miękkim dramacie” wieczorowych sukien, a sam Posen – ledwo po trzydziestce – został okrzyknięty przyszłością amerykańskiej mody.
Zac Posen, jesień-zima 2004 (fot. Talaya Centeno/WWD/Penske Media via Getty Images)
Później przyszedł czas na bardziej dosłowne cytaty. W 2010 roku Jean-Charles de Castelbajac wysłał na paryski wybieg modelki w kampowych sukienkach z nadrukiem kreskówkowego Bambi i opaskach przypominających poroża. Risto (2011) i F.Mura Revillon (2012) pokazali bardziej stonowane wersje motywu – płaszcze i sukienki w realistyczny wzór futra.
Carven jesień-zima 2013 (fot. Antonio de Moraes Barros Filho/WireImage)
Punktem kulminacyjnym była jednak kolekcja Carven na sezon jesień–zima 2013/2014. Guillaume Henry literalnie przetłumaczył idiom „like a deer in the headlights” – pokaz odbył się na tle starego samochodu; zamknęły ołówkowe spódnice i płaszcze z motywem sarenki, a tuż po nich – sukienka z nadrukiem rozmytych świateł reflektorów. W recenzji dla „Women's Wear Daily” projektanta oskarżono o „tanie sztuczki” – ale efekt zapadł w pamięć. Przez kolejne dwa lata sarenkowe kreacje Carven pojawiały się regularnie na ulicach Nowego Jorku, Londynu i Paryża.
Jak nosić wzór w sarenkę?
Na pierwszy rzut oka może się wydawać trudny do wystylizowania, ale prawda jest zupełnie odwrotna. Można go traktować jako nowy neutral – tak jak nauczyliśmy się postrzegać panterkę, tyle że skojarzenia z agresją i seksualnością ustępują tu subtelności i wdziękowi. Pasuje do jeansu, kremowych swetrów, kaszmirowych płaszczy, czarnego total looku, ale potrafi też zaskoczyć w duecie z czerwienią, błękitem czy pastelami.
Jeśli chcesz iść na całość – zainwestuj w płaszcz. Futrzany model z wzorem w sarenkę to najprostszy sposób, żeby wejść w trend bez zbędnych ceregieli. Jeśli wolisz dyskretne eksperymenty: Bambi print pojawia się też na balerinach (np. w edycji ASOS x Puma Speedcat), torebkach, paskach czy opaskach do włosów.
Puma Speedcat Doelette pony hair ballet flats, ok. 390 zł na ASOS (fot. mat. prasowe)
I choć może nie pójdziemy śladami Audrey Hepburn, która trzymała w domu prawdziwego jelonka Pippina, to fascynuje mnie ironiczny timing zwierzęcych wzorów – panterka święciła największe triumfy w 2018 roku, kiedy weganizm przeżywał szczyty popularności; za to teraz, kiedy roślinna dieta traci zwolenników, a najnowszym wellnessowym trendem jest kolagen i kremy z łoju wołowego, moda przywdziewa cętki najbardziej bezbronnego stworzenia w puszczy. Nie muszę nikomu przypominać, że w ostatnich latach przybyło nam powodów do czucia się „na celowniku”; może więc utożsamiamy się trochę z tymi znerwicowanymi sarnami, wiecznie w stanie gotowości na zagrożenie, uciekającymi przed dźwiękiem deptanej gałązki? A może po prostu lubimy rzeczy, które są piękne w sposób nieoczywisty? Tak czy inaczej – zainspirujmy się tym, jak noszą to internetowe cool girls:

2 tygodni temu
24





English (US) ·
Polish (PL) ·