Rozpłakał się w "Mam talent!" i poruszył media. Teraz 10-latek zabrał głos

13 godziny temu 9
ZIZOO.PL

W pierwszym półfinale na żywo „Mam talent!” emocje wymknęły się spod kontroli 10-letniemu pianiście Miłoszowi Jaskule. Gdy ogłaszano wyniki, chłopiec nie zdołał powstrzymać łez, a reakcja natychmiast poruszyła publiczność w studiu i widzów przed telewizorami. W środowy poranek pojawił się w „Dzień dobry TVN”, gdzie spokojniej opowiedział, co w tamtym momencie działo się w nim samym i jak presja potrafi uderzyć nawet w kogoś, kto na scenie czuje się jak u siebie.

10-letni Miłosz Jaskuła rozpłakał się w finale „Mam talent!"

Miłosz, choć ma dopiero 10 lat, już w półfinale "Mam talent!" mierzył się z tym samym, co dorośli artyści. Werdykt po występach okazał się dla niego szczególnie trudny. Kiedy przyszło do ogłaszania wyników, napięcie zrobiło swoje, a łzy stały się najgłośniejszym komentarzem do stresu, z jakim musiał się zmierzyć.

W programie po emisji mówiło się też o tym, jak układały się sympatie widzów. Największe uznanie publiczności zyskali Miłosz Jaskuła, Piotr Iwanicki i Pati Alen. Do kolejnego etapu, dzięki głosom publiczności, awansowała Marcelina Runewicz. To jednak nie był wieczór pełnej zgody, bo jurorzy oceniali sytuację inaczej.

Decyzje jury wywołały dyskusje, bo nie wszyscy patrzyli w tym samym kierunku. Agnieszka Chylińska, Agustin Egurrola i Marcin Prokop wskazali duet jako tych, którzy ich zdaniem zasługiwali na dalszy udział. Julia Wieniawa postawiła natomiast na Miłosza. Ten rozjazd ocen tylko podkręcił temperaturę wokół młodego pianisty.

Z czasem pojawiła się też inna dyskusja. Spora część widzów uznała, że produkcja żerowała na emocjach chłopca. Krytycy podkreślali, że osoby stojące za „Mam talent!” powinny w pewnym momencie powiedzieć „stop”. Uwagę na problem zwrócił też poseł Marcin Józefaciuk, który zapowiedział interwencję i grzmiał, że taka sytuacja „nie może się powtórzyć”. W tym roku udział dzieci w programach telewizyjnych wywołał poważną debatę. Warto przypomnieć, że w „The Voice Kids” wybuchła burza po występie 11-latka.

Miłosz Jaskuła przerwał milczenie po łzach w „Mam talent!”

Miłosz, pytany już po wszystkim o to, jak odbiera całe zamieszanie, w „Dzień dobry TVN” skupił się nie na sporze, lecz na samym mechanizmie stresu. Tłumaczył, że presja potrafi dosłownie przeszkodzić w grze: człowiek traci pewność, a dłonie mogą odmówić posłuszeństwa. To proste zdanie wybrzmiało mocno, bo przypomniało, że za telewizyjnym show stoi realny wysiłek i realne nerwy.

W studiu padł też temat „Dzikiej Karty”, bo ta wciąż pozostaje dla niego możliwą drogą do dalszej rywalizacji. Miłosz nie budował jednak wokół tego wielkiej narracji. Zamiast rozbudzać oczekiwania, pokazał dojrzałość. Mówił, że jest przygotowany również na scenariusz bez pierwszego miejsca. Podkreślał przy tym skalę konkurencji i to, że w programie nie brakuje utalentowanych dzieci i dorosłych, którzy równie mocno walczą o swoje marzenia.

Miłosz usłyszał gratulacje od uczniów i nauczycieli, co dla młodego muzyka okazało się ważnym sygnałem, że jego praca i odwaga zostały zauważone także poza telewizyjnym studiem. A moment łez? Prowadząca Ewa Drzyzga zasugerowała, że emocje mogły zejść właśnie przy werdykcie, kiedy napięcie, trzymane na wodzy podczas grania, wreszcie znalazło ujście. Miłosz przytaknął.

Zobacz także:

Przeczytaj źródło