Inflacja: trafiona prognoza
Rok 2025 okazał się dla ekonomistów ciekawym testem wiarygodności prognoz. Sobolewski przyznaje, że w jednym obszarze udało mu się wyraźnie wyprzedzić konsensus rynkowy. Chodzi o inflację. Już rok wcześniej przewidywał, że spadnie ona poniżej 4 proc., podczas gdy większość analityków spodziewała się raczej poziomów bliższych 4,5 proc.
Kluczowym czynnikiem okazało się gwałtowne wyhamowanie wzrostu dochodów ludności. Po wyjątkowo hojnym 2024 roku, kiedy płace w sferze budżetowej rosły nawet o 30 proc., a płaca minimalna skoczyła o niemal 20 proc., dynamika wynagrodzeń wyraźnie osłabła. Do tego doszło ograniczenie waloryzacji świadczeń społecznych. Efekt był prosty: słabszy popyt i mniejsza presja cenowa. Średnioroczna inflacja faktycznie ukształtowała się w okolicach 3,6–3,7 proc.
Nieoczekiwany czynnik dezinflacyjny: Azja
Na inflację zadziałał jednak jeszcze jeden, nie do końca przewidziany mechanizm. Wojny handlowe prowadzone przez administrację Donalda Trumpa sprawiły, że firmy z Chin i Japonii zaczęły agresywnie szukać rynków zbytu poza USA. Europa, w tym Polska, stała się naturalnym celem.
Słabszy dolar, stabilny juan i bardzo słaby jen poprawiły konkurencyjność azjatyckiego importu. Ta presja cenowa zmusiła europejskich producentów do ograniczania marż. W efekcie ceny producentów (PPI) spadały, co dodatkowo hamowało inflację, szczególnie w drugiej połowie 2025 roku.
Wzrost PKB uratowany przez państwo
Gdzie prognozy się nie sprawdziły? W dynamice PKB. Sobolewski zakładał wzrost poniżej 3 proc., tymczasem gospodarka urosła o około 3,5–3,6 proc. Powód? Ekonomista przyznaje, że nie docenił skali ekspansji fiskalnej.
Deficyt sektora finansów publicznych okazał się znacznie wyższy, niż planowano – blisko 7 proc. PKB zamiast zakładanych 5,5 proc. Te dodatkowe wydatki wprost przełożyły się na wzrost gospodarczy i konsumpcję. Innymi słowy, to państwo „dopompowało” wzrost, ratując gospodarkę przed wyraźnym spowolnieniem.
Cena jest jednak wysoka. Dług publiczny liczony według metodologii unijnej szybko rośnie i według oficjalnych ścieżek ma przekroczyć 75 proc. PKB już w 2029 roku. To poziom, który stawia Polskę w niebezpiecznej pozycji na tle innych krajów UE spoza strefy euro.
Lekcje z Francji, Grecji i Japonii
Sobolewski przestrzega przed lekceważeniem długu publicznego. Przykłady Grecji, Francji czy Japonii pokazują, że nadmierne zadłużenie prędzej czy później prowadzi do problemów: wyższych kosztów obsługi długu, słabszego wzrostu i ograniczonej swobody prowadzenia polityki gospodarczej. W skrajnym przypadku oznacza to miliardy złotych rocznie „wyparowujące” tylko na same odsetki.
Demografia: największe wyzwanie długiego terminu
Najpoważniejszym problemem, który rysuje się w tle wszystkich prognoz, jest jednak demografia. Dzietność w Polsce spadła już do około 1,05, znacznie poniżej nawet pesymistycznych scenariuszy GUS. W efekcie liczba osób w wieku produkcyjnym może spaść do około 13 mln w 2060 roku, przy jednoczesnym wzroście liczby emerytów do 11 mln.
To oznacza dramatyczną zmianę proporcji społecznych. Według prognoz OECD Polska może mieć w połowie wieku najwyższy na świecie wskaźnik obciążenia demograficznego – gorszy nawet niż Japonia.
Co z rokiem 2026?
Konsensus na 2026 rok jest umiarkowanie optymistyczny. Zakłada wzrost PKB rzędu 3,7–3,8 proc. oraz inflację blisko celu NBP, około 2,5–2,7 proc. Wzrost płac ma dalej hamować, do około 5–6 proc., co sprzyja stabilizacji cen.
Kluczowe pytania dotyczą jednak polityki fiskalnej i pieniężnej. Deficyt finansów publicznych ma pozostać wysoki, a dług nadal rosnąć. Jednocześnie świat wchodzi w nowy paradygmat gospodarczy: więcej protekcjonizmu, więcej interwencji państwowych i ostrzejsza walka o rynki zbytu.
W tym kontekście Sobolewski zwraca uwagę na rolę polityki pieniężnej. Europa, w przeciwieństwie do USA i Chin, ma ograniczone możliwości prowadzenia spójnej polityki przemysłowej i fiskalnej. Najprostszym narzędziem reakcji mogą okazać się obniżki stóp procentowych i osłabienie walut, by poprawić konkurencyjność europejskich firm.
Jak Polska poradzi sobie w kolejnej dekadzie?
Rok 2026 zapowiada się jako okres względnej stabilizacji makroekonomicznej: niskiej inflacji, solidnego wzrostu i wciąż chłonnego rynku pracy. Pod powierzchnią kryją się jednak poważne ryzyka: narastający dług publiczny, strukturalne problemy konkurencyjności Europy oraz dramatyczne perspektywy demograficzne.
To właśnie te czynniki, a nie krótkoterminowe wahania inflacji czy PKB, zdecydują o tym, jak Polska poradzi sobie w kolejnej dekadzie.

1 miesiąc temu
41







English (US) ·
Polish (PL) ·