Rodzice wypisują dzieci z edukacji zdrowotnej, nauczyciele panikują. Ekspertka: to przełom

7 godziny temu 4

— Na zajęciach z "seksu" jest śmiech. A potem pytają: Co to znaczy zrobić komuś loda?" — mówi Aleksandra Dulas, seksuolożka i edukatorka seksualna, psychoterapeutka.

Dziękuję, że nas czytasz

Aleksandra Dulas: Porażką jest to, że będzie nieobowiązkowa. Wychowanie do Życia w Rodzinie dlatego właśnie było martwym przedmiotem, bo wiele szkół w ogóle go nie realizowało. Tak samo może być z edukacją zdrowotną. Dlatego powinniśmy już teraz rozkręcać kampanię społeczną, która by zachęciła rodziców, żeby nie wypisywali dzieci z tych zajęć. Bo jednak nie jest porażką zawartość Edukacji Zdrowotnej — dostaliśmy naprawdę nowoczesny przedmiot, w przeciwieństwie do zaściankowego WDŻ.

Inaczej to widzę: podejście, że zdrowie człowieka traktujemy jako całość i wpisujemy w to zdrowie seksualne, jest jednak wartością, a w Polsce nawet przełomem. Poza tym, nowy przedmiot może jest daleki od marzeń, wprowadza jednak istotną zmianę — małżeństwo przestaje być jedynym tłem do rozmów o seksualności.

Tak jak było przez całe lata w WDŻ i co wykluczało uczciwe rozmowy o potrzebach jednostki, o jej wyborach i konsekwencjach tych wyborów. Oczywiście — jednostka również może dokonać takiego wyboru: jestem w małżeństwie, zakładam rodzinę. I te treści znajdziemy w nowej edukacji zdrowotnej. Tyle tylko, że już nie jako jedyny jej kontekst czy cel.

Przeczytaj źródło