Rada Pokoju to ryzyko dla Polski. Nawrocki powinien posłuchać Sikorskiego

11 godziny temu 6
ZIZOO.PL
Temat Rady Pokoju wraca jak bumerang. Ma on być omawiany podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Swoje wątpliwości dotyczące dołączenia Polski do gremium wyraził Radosław Sikorski. Poruszył m.in. wątek miliarda dolarów, który miałyby wpłacić państwa ubiegające się o stałe członkostwo. 11 lutego, czyli w przyszłą środę, ma odbyć się zwołane przez Karola Nawrockiego posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Poruszone mają zostać trzy tematy: "Pożyczka zaciągnięta przez rząd na realizację programu SAFE; zaproszenie Polski do Rady Pokoju (organu Donalda Trumpa – red.); podjęte przez organy państwa działania, mające na celu wyjaśnienie wszelkich okoliczności wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego". Do drugiego z nich odniósł się teraz Radosław Sikorski, wyrażając swoje wątpliwości. Radosław Sikorski o niejasnościach dotyczących Rady Pokoju Przypomnijmy, że Rada Pokoju jest organem Donalda Trumpa, który ma zarządzać strefą Gazy; mówi się, że w przyszłości miałaby ona zająć się innymi konfliktami. Polska dostała zaproszenie do gremium, ale zdania polityków co do uczestnictwa w projekcie są podzielone. O tym, kto decyduje o dołączeniu (lub nie) do Rady Pokoju, pisaliśmy szczegółowo w osobnym artykule. Radosław Sikorski przypomniał o procedurze, podkreślając, że ewentualne uczestnictwo Polski w Radzie Pokoju uregulowane jest Konstytucją i ustawami. – Ustawa o umowach międzynarodowych mówi, że żeby w ogóle podpisać umowę międzynarodową, potrzebna jest zgoda Rady Ministrów w formie uchwały. Zaproszenie zostało zaadresowane osobiście na prezydenta (Karola Nawrockiego). Więc prezydent musiałby wykazać inicjatywę, że chce przystąpić do tej Rady i rząd wtedy to rozważy i ewentualnie uchwałę na tak lub na nie podejmie – wskazał w wypowiedzi cytowanej przez serwis Interia. Szef MSZ i wicepremier zaproponował, że może doradzić prezydentowi w tej sprawie. – Ja się przygotowuję, aby prezydentowi przekazać ocenę wszystkich szans i zagrożeń związanych z tą Radą. Także zagrożeń wizerunkowych chociażby dla niego, bo, jak wiemy, członkiem Rady już została Białoruś, kraj niekoniecznie wobec nas życzliwy. Zaproszona została Federacja Rosyjska i to wtedy, gdy Putin bombarduje Kijów – zaznaczył. W ocenie Radosława Sikorskiego sama konstrukcja Rady "jest bardzo nietypowa". Polityk wskazał szereg niejasności, w tym dotyczących statusu gremium oraz statusu jego przewodniczącego, tj. Donalda Trumpa, "z absolutnymi prerogatywami po skończeniu przez niego kadencji prezydenta Stanów Zjednoczonych". – Niejasne jest, co się wtedy stanie z pieniędzmi. A chcielibyśmy wiedzieć zawczasu – wskazał. Sikorski o miliardzie dolarów na Radę Pokoju Radosław Sikorski stwierdził, że skoro Karol Nawrocki umieścił temat Rady Pokoju w agendzie RBN, to "chyba chciałby przystąpić". Przypomniał też o wypowiedziach "innych przedstawicieli opozycji", że "trzeba wpłacić ten miliard dolarów na odbudowę Strefy Gazy". Przypomnijmy, że za wpłaceniem miliarda dolarów i dołączeniem do projektu Donalda Trumpa jest choćby Jarosław Kaczyński. – Miliard dolarów to jest dzisiaj 3,6 miliarda złotych. I to w sytuacji, gdy mamy i wyzwania w kraju, i walczącą Ukrainę. No więc ja chcę usłyszeć, dlaczego polski podatnik ma odbudowywać Gazę, którą przecież nie my zniszczyliśmy, i to jeszcze w formule pośredniej. Bo przecież jeśli chcemy przeznaczyć pieniądze na odbudowę Gazy, to jest budżet rozwojowy, jest budżet humanitarny. Można to zrobić bezpośrednio – wskazywał wicepremier. – Ja nie widzę jakiegoś tsunami próśb czy entuzjazmu polskiej opinii publicznej na odbudowywanie Gazy. Ale pan prezydent na pewno ma swoje argumenty, które rząd oczywiście z szacunku dla głowy państwa wysłucha – zadeklarował Sikorski.
Przeczytaj źródło