Od tygodnia PiS i Konfederacja fundują nam wojnę niemal na noże. Odkąd Przemysław Czarnek został kandydatem PiS na premiera, aż się gotuje. Konfederaci wyzywają go od hipokrytów, a on robi do nich coraz większe umizgi. – Ten zabieg prezesa PiS się nie uda. Nasi wyborcy nie są aż tak naiwni. Oni nie dadzą się nabrać – reagują w Koronie Polskiej Brauna. W Konfederacji Mentzena na Czarnku nie zostawiają suchej nitki. Ale co by było, gdyby mieli wybrać: Czarnek albo Tusk?
Pytanie okazuje się trudne. Słyszę i wahanie w telefonie, i wymijające odpowiedzi, i rozważania o mniejszym złu. – To byłby bardzo trudny wybór – przyznaje jeden z działaczy Konfederacji.
Pytamy o Czarnka w Ruchu Narodowym i Nowej Nadziei, a także w Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Działacze i sympatycy skrajnej prawicy nie tylko nie mają dla niego litości. Więcej – są przekonani, że to oni będą rozdawać karty. Są tak pewni siebie z powodu sondaży, że niektórzy niemal wpadają w samozachwyt.
– Będzie nasz premier. To my będziemy walczyć o to, jak ma wyglądać koalicja. Taki jest plan i będziemy robić wszystko, żeby tak było. Jesteśmy w takiej sytuacji politycznej, że jest nadzieja, że to my możemy decydować, kto będzie rządził z nami. Dlatego chcemy mieć premiera. A nie, że znowu będzie to samo, co przez ostatnie 20 lat, że albo był ktoś z PO, albo z PiS – reaguje inny z działaczy Konfederacji.
Czarnka, jak mówi, wcale się nie boją. Nie wierzą, że zabierze im elektorat. – To oni się boją. Rzucili kandydata, który ma być podobny w naszej retoryce. Ale nasi wyborcy doskonale pamiętają, co się działo przez 8 lat rządów PiS. Tu nie ma żadnego zagrożenia dla nas – innej opcji nie bierze pod uwagę.
"Czarnek jest hipokrytą. Nie chciałbym go widzieć na stanowisku premiera"
Odkąd Przemysław Czarnek został kandydatem PiS na premiera, stał się największym wrogiem na prawo od PiS. Radykalizuje się coraz bardziej, coraz śmielej wyciąga rękę po ich elektorat. Na linii PiS-Konfederacja wrze – tu opisywaliśmy, jak ich przepychanki w sieci zaczynają przypominać przedszkole.
– Na pewno Przemysław Czarnek nie jest kandydatem, którego chcielibyśmy widzieć na stanowisku premiera. Z Tuskiem nikt z naszych struktur nie chce współpracować. Natomiast kandydat zaproponowany przez Jarosława Kaczyńskiego jest fatalny – mówi Patryk Mierzwa, sympatyk Konfederacji i członek Ruchu Narodowego.
Dodaje: – Podczas rządów PiS pan Czarnek był bardzo kontrowersyjną postacią. Niechętnie współpracował z naszym środowiskiem, więc dziwne byłoby, gdybyśmy teraz chcieli z nim współpracować. W swoich wypowiedziach wielokrotnie atakował także członków Konfederacji. Jest hipokrytą. Wiem, że w polityce takie rzeczy się zdarzają, ale takiej osoby nie chciałbym widzieć na stanowisku premiera.
– A gdyby musiał pan stanąć przed wyborem: Tusk czy Czarnek?
– Wybieranie mniejszego zła to nadal wybieranie zła. Jedynym kandydatem na stanowisko premiera, z którego byłbym zadowolony, jest nasz prezes Krzysztof Bosak – odpowiada.
– Co byłoby większym złem?
– Według mnie Donald Tusk. Ale wybieranie pomiędzy złem nadal jest wybieraniem czegoś złego.
Patryk Mierzwa nie dostrzega dziś żadnych pozytywnych stron w kandydaturze Czarnka. Trudno mu też wyobrazić sobie wspólne rządy z PiS.
– Zaczynaliśmy od kilku procent poparcia, dziś mamy już kilkanaście. Powinniśmy rozwijać własne struktury, a nie stawać się przystawką dla którejś z partii, które miały już okazję się wykazać i moim zdaniem niewiele pokazały. Teraz cały obóz związany z Czarnkiem próbuje odebrać wyborców zarówno Konfederacji, jak i środowisku Grzegorza Brauna. Myślę jednak, że nasi wyborcy są na tyle świadomi, że pamiętają, jak wyglądały rządy PiS, i zostaną z nami – mówi.
"Czarnek jest odgrzewaniem starego kotleta pod nazwą PiS"
Michał Gwadera, przewodniczący okręgu świętokrzyskiego w Konfederacji Korony Polskiej na Czarnka reaguje tak:
– Pan Czarnek jest niczym innym jak odgrzewaniem starego kotleta pod nazwą PiS. My nie uznajemy PiS za prawdziwą prawicę. To jest socjalistyczna partia, w której są przejawy patriotycznych zachowań, ale jest to nieszczere. Uważamy, że nie jest to niepodległa partia, która mogłaby odzyskać niepodległość dla Polski.
– Dlatego nie uważamy, że jakikolwiek kandydat PiS byłby dobrym kandydatem na premiera Polski. A na pewno nie pan prof. Przemysław Czarnek. Wyborcy Korony Polskiej są bardzo mądrymi wyborcami i nie dadzą się nabrać. Pamiętają przeszłość pana ministra Czarnka, który kierował swoje atencje w stronę ukrainizacji Polski w zakresie szkolnictwa i prowadził aktywną politykę covidową.
Na wybór Tusk czy Czarnek nie daje się skusić.
– Nie będziemy na ten moment rozważać większego lub mniejszego zła. Dużo jeszcze może się wydarzyć. W tej kwestii nie można odpowiedzieć jednoznacznie. Tym bardziej półtora roku przed wyborami – odpowiada.
Tusk czy Czarnek? "Wybór mniejszego zła czasem okazuje się gorszy"
Rafał Foryś, szef okręgu radomskiego w Konfederacji Korony Polskiej jest przekonany, że zabieg Jarosława Kaczyńskiego z Czarnkiem się nie powiedzie.
– Namaścił go w celu pokazania elektoratowi prawicy, że jest taki kandydat rzekomo nieustępliwy w swoich poglądach, który będzie próbował odzyskać elektorat pozyskany w sposób naturalny przez Konfederację Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Tylko że ten zabieg mu się nie uda, ponieważ wyborcy nie są aż tak naiwni i wiedzą, że pan Czarnek jest w tym przekazie hipokrytą – mówi.
Od tygodnia media społecznościowe zalewają grafiki, na których prawicowi przeciwnicy Czarnka dowodzą jego hipokryzji. Wytykają mu, że popierał "socjal dla Ukraińców, system kaucyjny, wygaszanie kopalń, specustawę covidową, KSeF, KPO, Polski Ład, 'Piątkę dla zwierząt'".
– Bronisz ośmiu lat rządów PiS. Bronisz tego, co Ziobryści robili z Funduszem Sprawiedliwości. Bronisz też niestety tego, co sam robiłeś z Willą Plus. Bronisz tego, co ludzie Morawieckiego robili z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych. Zobacz, jak wy się świetnie podzieliliście. Każda frakcja dostała kawałek naszego państwa do łupienia – atakuje go Sławomir Mentzen.
– A teraz pan Czarnek mówi co innego. Wyborcy naprawdę nie są aż tak pozbawieni pamięci, żeby nie pamiętać o tym, jak głosował. To jest brak wiarygodności. My w środowisku i partii Grzegorza Brauna, jednak nie zmieniamy chorągiewek w zależności, jak wiatr zawieje – wytyka Rafał Foryś.
Pytanie: "Tusk czy Czarnek" wydaje się retoryczne. Ale odpowiedź jest niejednoznaczna. Czy jednak Czarnek nie przekonałby wtedy niektórych swoją retoryką?
Rafał Foryś uważa, że nie.
– Wybór mniejszego zła czasem okazuje się w późniejszych rezultatach dużo gorszym wyborem niż pojawienie się dużego zła. Jeśli chodzi o pana Tuska, czy Sikorskiego, wiemy z kim mamy do czynienia, wiemy, jacy są i gramy w otwarte karty. A jak będziemy się łudzić wyborem mniejszego zła, to historia pokazuje, że często kolejne wybory były po prostu jeszcze gorsze – dowodzi.
Po czym podsumowuje: – Jestem za tym, żeby wtedy w ogóle nie wybierać ani mniejszego, ani większego zła i w tym nie uczestniczyć.
"Jestem przekonany, że to Konfederacja będzie wybierać sobie koalicjanta, a nie PiS"
Tylko jeden z moich rozmówców, członek Konfederacji z zachodniej Polski, odpowiada na to pytanie wprost i od razu: – Dla mnie na pewno bardziej Czarnek niż Tusk. Jeśli miałbym postawić konkretnie na któregoś z nich, to prędzej na Czarnka. Na pewno mi bliżej do ugrupowań prawicowych niż liberalno-lewicowych.
Ale jednocześnie zastrzega: – Najpierw stawiam na Mentenza. Jestem przekonany, że to Konfederacja będzie wybierać sobie koalicjanta, a nie PiS. To ona będzie rozdawać karty i wybierać premiera.
Czarnek według niego nie przekona do siebie tego środowiska. – To zwykła szarpanka o wyborcę. Ale ludzie są już zmęczeni i PO, i PiS. Myślę, że społeczeństwo nie ufa już ani jednym, ani drugim. Ci, co przeszli do Konfederacji, zawiedli się na PiS. I będą chcieli, żeby Konfederacja objęła rządy.
Według niego Czarnek nawet teraz trochę się ośmiesza.
Rafał Foryś uważa zaś, że kandydat PiS powinien przyznać się do błędu. – Jak Wałęsa. A on brnie i oszukuje opinię publiczną. A to błąd. Nie wszyscy jesteśmy święci – mówi.
Działacz Konfederacji o PiS: Potrzebny jest żal za grzechy
Uderzenie się w pierś – tego na prawo w postawie PiS niektórym dziś brakuje. Ale czy gdyby nastąpiło, mogliby się przekonać do Czarnka?
Rafał Mekler, działacz Konfederacji z Lubelszczyzny tłumaczy:
– Jeżeli dochodzimy do takiej sytuacji, że nie jesteśmy w stanie rozliczyć się z przeszłością, to nie wyciągniemy wniosków na przyszłość. I w przyszłości będziemy popełniać te same błędy. Przekładając na wiarę katolicką: potrzebny jest żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, pokuta. Jakaś refleksja, której w PiS nie ma.
I nawet nie chodzi mu o samego Czarnka, ale o cały PiS.
– Tych grzechów możemy wymieniać bardzo, bardzo dużo – dodaje. O covidzie, Polskim Ładzie i innych kwestiach już wspomnieliśmy. On zalicza do nich jeszcze m.in. to, że PiS deklarował wypowiedzenie Konwencji Stambulskiej.
– Ja widzę, że Przemysław Czarnek wykonuje w tym momencie tytaniczną pracę. To, co mówi werbalnie, uważam za dobre. Jednak brak odcięcia się od tych grzechów, skutkuje tym, że mam poważne wątpliwości w kwestii jego osobistej sprawczości. Nadal stoją za nim ludzie pokroju Mateusza Morawieckiego, który dla polskiej gospodarki i ogólnie dla Polaków uczynił bardzo wiele złego. Jak bardzo będzie mógł realizować to, co dziś werbalizuje? Mam wątpliwości – odpowiada.
– Po prostu wymieniono kierowcę, ale dalej w tym autobusie siedzą ci sami ludzie, którzy wcześniej odpowiadali za bardzo wiele złego dla Polaków.
Działacz Konfederacji uważa, że PiS mógł to rozegrać inaczej. Teraz Konfederacja może tylko na tym korzystać. – Ludzie lubią, jak ktoś przechodzi katharsis. Lubią w serialach oglądać bohaterów, którzy są dynamiczni, popełniają błędy, wyciągają z nich wnioski. PiS absolutnie tego nie pojmuje – mówi.
A gdyby teraz Kaczyński wyszedł, uderzył się w pierś, przyznał do błędu?
– To mielibyśmy problem. Gdyby z Przemysławem Czarnkiem od razu przyszli młodzi, nowi ludzie, którzy stanowiliby jego zaplecze polityczne, to jako Konfederacja również mielibyśmy problem. Ale nikt w PiS na to nie wpadł.
"Starszy brat przywołuje Konfederację do porządku"
Jeden z sondaży pokazał już, jak Polacy ocenili nominację dla Czarnka. Aż 58,3 proc. ankietowanych określiło ten wybór jako zły.
Tymczasem on sam przedstawia się niemal jak idealny kandydat dla całej prawicy. Zwracał się już do Konfederacji w Iławie: – Mówię do Sławka Mentzena, do Krzysztofa Bosaka... czy wy naprawdę chcecie stworzyć czwartą drogę i rządzić z Tuskiem w następnej kadencji?
Po tej stronie wywołuje to ostre riposty. Nie chcą być traktowani jako tzw. junior partner.
– Wygląda to tak, że starszy brat przywołuje Konfederację do porządku. Starszy brat mówi Konfederacji, co Konfederacja ma robić. Z naszej strony nie może być zgody na takie a priori pozycjonowanie sceny politycznej, w której to PiS wiedzie prym na prawicy. My nie możemy się na to zgodzić, bo my też pretendujemy do tego, żeby na prawicy wieść prym – mówi Rafal Mekler.
Sondaże od tygodni dają im trzecie miejsce.
– My nie możemy się zgodzić na takie dictum, w którym ktoś wychodzi i mówi nam: "słuchajcie Konfederaci, my dowodzimy, proszę się ustalić w szeregu, wróg jest tu", itd. Donald Tusk próbuje pokazywać, że jest jeden wybór: albo Tusk, albo ruska agentura. Tak samo PiS: albo PiS, albo jesteście z Tuskiem – mówi.
– Tusk czy Czarnek? – pytam na koniec.
– Krzysztof Bosak – odpowiada.
Z Czarnkiem widzi taki scenariusz: – Będzie jeździł na spotkania, będzie budował różne narracje i wchodził w różne interakcje z różnymi środowiskami i politykami. Będzie go to kosztowało masę wysiłku, ale myślę, że to nie przyniesie wymiernych skutków. Żeby się więc za chwilę nie okazało się, że głównodowodzący PiS Jarosław Kaczyński nie stwierdzi, że zmieniamy konia. Pytamy skrajną prawicę, czy Czarnek może ich przekonać. Odpowiedzi są bezlitosne
Od tygodnia PiS i Konfederacja fundują nam wojnę niemal na noże. Odkąd Przemysław Czarnek został kandydatem PiS na premiera, aż się gotuje. Konfederaci wyzywają go od hipokrytów, a on robi do nich coraz większe umizgi. – Ten zabieg prezesa PiS się nie uda. Nasi wyborcy nie są aż tak naiwni. Oni nie dadzą się nabrać – reagują w Koronie Polskiej Brauna. W Konfederacji Mentzena na Czarnku nie zostawiają suchej nitki. Ale co by było, gdyby mieli wybrać: Czarnek albo Tusk?
Pytanie okazuje się trudne. Słyszę i wahanie w telefonie, i wymijające odpowiedzi, i rozważania o mniejszym złu. – To byłby bardzo trudny wybór – przyznaje jeden z działaczy Konfederacji.
Pytamy o Czarnka w Ruchu Narodowym i Nowej Nadziei, a także w Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Działacze i sympatycy skrajnej prawicy nie tylko nie mają dla niego litości. Więcej – są przekonani, że to oni będą rozdawać karty. Są tak pewni siebie z powodu sondaży, że niektórzy niemal wpadają w samozachwyt.
– Będzie nasz premier. To my będziemy walczyć o to, jak ma wyglądać koalicja. Taki jest plan i będziemy robić wszystko, żeby tak było. Jesteśmy w takiej sytuacji politycznej, że jest nadzieja, że to my możemy decydować, kto będzie rządził z nami. Dlatego chcemy mieć premiera. A nie, że znowu będzie to samo, co przez ostatnie 20 lat, że albo był ktoś z PO, albo z PiS – reaguje inny z działaczy Konfederacji.
Czarnka, jak mówi, wcale się nie boją. Nie wierzą, że zabierze im elektorat. – To oni się boją. Rzucili kandydata, który ma być podobny w naszej retoryce. Ale nasi wyborcy doskonale pamiętają, co się działo przez 8 lat rządów PiS. Tu nie ma żadnego zagrożenia dla nas – innej opcji nie bierze pod uwagę.
"Czarnek jest hipokrytą. Nie chciałbym go widzieć na stanowisku premiera"
Odkąd Przemysław Czarnek został kandydatem PiS na premiera, stał się największym wrogiem na prawo od PiS. Radykalizuje się coraz bardziej, coraz śmielej wyciąga rękę po ich elektorat. Na linii PiS-Konfederacja wrze – tu opisywaliśmy, jak ich przepychanki w sieci zaczynają przypominać przedszkole.
– Na pewno Przemysław Czarnek nie jest kandydatem, którego chcielibyśmy widzieć na stanowisku premiera. Z Tuskiem nikt z naszych struktur nie chce współpracować. Natomiast kandydat zaproponowany przez Jarosława Kaczyńskiego jest fatalny – mówi Patryk Mierzwa, sympatyk Konfederacji i członek Ruchu Narodowego.
Dodaje: – Podczas rządów PiS pan Czarnek był bardzo kontrowersyjną postacią. Niechętnie współpracował z naszym środowiskiem, więc dziwne byłoby, gdybyśmy teraz chcieli z nim współpracować. W swoich wypowiedziach wielokrotnie atakował także członków Konfederacji. Jest hipokrytą. Wiem, że w polityce takie rzeczy się zdarzają, ale takiej osoby nie chciałbym widzieć na stanowisku premiera.
– A gdyby musiał pan stanąć przed wyborem: Tusk czy Czarnek?
– Wybieranie mniejszego zła to nadal wybieranie zła. Jedynym kandydatem na stanowisko premiera, z którego byłbym zadowolony, jest nasz prezes Krzysztof Bosak – odpowiada.
– Co byłoby większym złem?
– Według mnie Donald Tusk. Ale wybieranie pomiędzy złem nadal jest wybieraniem czegoś złego.
Patryk Mierzwa nie dostrzega dziś żadnych pozytywnych stron w kandydaturze Czarnka. Trudno mu też wyobrazić sobie wspólne rządy z PiS.
– Zaczynaliśmy od kilku procent poparcia, dziś mamy już kilkanaście. Powinniśmy rozwijać własne struktury, a nie stawać się przystawką dla którejś z partii, które miały już okazję się wykazać i moim zdaniem niewiele pokazały. Teraz cały obóz związany z Czarnkiem próbuje odebrać wyborców zarówno Konfederacji, jak i środowisku Grzegorza Brauna. Myślę jednak, że nasi wyborcy są na tyle świadomi, że pamiętają, jak wyglądały rządy PiS, i zostaną z nami – mówi.
"Czarnek jest odgrzewaniem starego kotleta pod nazwą PiS"
Michał Gwadera, przewodniczący okręgu świętokrzyskiego w Konfederacji Korony Polskiej na Czarnka reaguje tak:
– Pan Czarnek jest niczym innym jak odgrzewaniem starego kotleta pod nazwą PiS. My nie uznajemy PiS za prawdziwą prawicę. To jest socjalistyczna partia, w której są przejawy patriotycznych zachowań, ale jest to nieszczere. Uważamy, że nie jest to niepodległa partia, która mogłaby odzyskać niepodległość dla Polski.
– Dlatego nie uważamy, że jakikolwiek kandydat PiS byłby dobrym kandydatem na premiera Polski. A na pewno nie pan prof. Przemysław Czarnek. Wyborcy Korony Polskiej są bardzo mądrymi wyborcami i nie dadzą się nabrać. Pamiętają przeszłość pana ministra Czarnka, który kierował swoje atencje w stronę ukrainizacji Polski w zakresie szkolnictwa i prowadził aktywną politykę covidową.
Na wybór Tusk czy Czarnek nie daje się skusić.
– Nie będziemy na ten moment rozważać większego lub mniejszego zła. Dużo jeszcze może się wydarzyć. W tej kwestii nie można odpowiedzieć jednoznacznie. Tym bardziej półtora roku przed wyborami – odpowiada.
Tusk czy Czarnek? "Wybór mniejszego zła czasem okazuje się gorszy"
Rafał Foryś, szef okręgu radomskiego w Konfederacji Korony Polskiej jest przekonany, że zabieg Jarosława Kaczyńskiego z Czarnkiem się nie powiedzie.
– Namaścił go w celu pokazania elektoratowi prawicy, że jest taki kandydat rzekomo nieustępliwy w swoich poglądach, który będzie próbował odzyskać elektorat pozyskany w sposób naturalny przez Konfederację Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Tylko że ten zabieg mu się nie uda, ponieważ wyborcy nie są aż tak naiwni i wiedzą, że pan Czarnek jest w tym przekazie hipokrytą – mówi.
Od tygodnia media społecznościowe zalewają grafiki, na których prawicowi przeciwnicy Czarnka dowodzą jego hipokryzji. Wytykają mu, że popierał "socjal dla Ukraińców, system kaucyjny, wygaszanie kopalń, specustawę covidową, KSeF, KPO, Polski Ład, 'Piątkę dla zwierząt'".
– Bronisz ośmiu lat rządów PiS. Bronisz tego, co Ziobryści robili z Funduszem Sprawiedliwości. Bronisz też niestety tego, co sam robiłeś z Willą Plus. Bronisz tego, co ludzie Morawieckiego robili z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych. Zobacz, jak wy się świetnie podzieliliście. Każda frakcja dostała kawałek naszego państwa do łupienia – atakuje go Sławomir Mentzen.
– A teraz pan Czarnek mówi co innego. Wyborcy naprawdę nie są aż tak pozbawieni pamięci, żeby nie pamiętać o tym, jak głosował. To jest brak wiarygodności. My w środowisku i partii Grzegorza Brauna, jednak nie zmieniamy chorągiewek w zależności, jak wiatr zawieje – wytyka Rafał Foryś.
Pytanie: "Tusk czy Czarnek" wydaje się retoryczne. Ale odpowiedź jest niejednoznaczna. Czy jednak Czarnek nie przekonałby wtedy niektórych swoją retoryką?
Rafał Foryś uważa, że nie.
– Wybór mniejszego zła czasem okazuje się w późniejszych rezultatach dużo gorszym wyborem niż pojawienie się dużego zła. Jeśli chodzi o pana Tuska, czy Sikorskiego, wiemy z kim mamy do czynienia, wiemy, jacy są i gramy w otwarte karty. A jak będziemy się łudzić wyborem mniejszego zła, to historia pokazuje, że często kolejne wybory były po prostu jeszcze gorsze – dowodzi.
Po czym podsumowuje: – Jestem za tym, żeby wtedy w ogóle nie wybierać ani mniejszego, ani większego zła i w tym nie uczestniczyć.
"Jestem przekonany, że to Konfederacja będzie wybierać sobie koalicjanta, a nie PiS"
Tylko jeden z moich rozmówców, członek Konfederacji z zachodniej Polski, odpowiada na to pytanie wprost i od razu: – Dla mnie na pewno bardziej Czarnek niż Tusk. Jeśli miałbym postawić konkretnie na któregoś z nich, to prędzej na Czarnka. Na pewno mi bliżej do ugrupowań prawicowych niż liberalno-lewicowych.
Ale jednocześnie zastrzega: – Najpierw stawiam na Mentenza. Jestem przekonany, że to Konfederacja będzie wybierać sobie koalicjanta, a nie PiS. To ona będzie rozdawać karty i wybierać premiera.
Czarnek według niego nie przekona do siebie tego środowiska. – To zwykła szarpanka o wyborcę. Ale ludzie są już zmęczeni i PO, i PiS. Myślę, że społeczeństwo nie ufa już ani jednym, ani drugim. Ci, co przeszli do Konfederacji, zawiedli się na PiS. I będą chcieli, żeby Konfederacja objęła rządy.
Według niego Czarnek nawet teraz trochę się ośmiesza.
Rafał Foryś uważa zaś, że kandydat PiS powinien przyznać się do błędu. – Jak Wałęsa. A on brnie i oszukuje opinię publiczną. A to błąd. Nie wszyscy jesteśmy święci – mówi.
Działacz Konfederacji o PiS: Potrzebny jest żal za grzechy
Uderzenie się w pierś – tego na prawo w postawie PiS niektórym dziś brakuje. Ale czy gdyby nastąpiło, mogliby się przekonać do Czarnka?
Rafał Mekler, działacz Konfederacji z Lubelszczyzny tłumaczy:
– Jeżeli dochodzimy do takiej sytuacji, że nie jesteśmy w stanie rozliczyć się z przeszłością, to nie wyciągniemy wniosków na przyszłość. I w przyszłości będziemy popełniać te same błędy. Przekładając na wiarę katolicką: potrzebny jest żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, pokuta. Jakaś refleksja, której w PiS nie ma.
I nawet nie chodzi mu o samego Czarnka, ale o cały PiS.
– Tych grzechów możemy wymieniać bardzo, bardzo dużo – dodaje. O covidzie, Polskim Ładzie i innych kwestiach już wspomnieliśmy. On zalicza do nich jeszcze m.in. to, że PiS deklarował wypowiedzenie Konwencji Stambulskiej.
– Ja widzę, że Przemysław Czarnek wykonuje w tym momencie tytaniczną pracę. To, co mówi werbalnie, uważam za dobre. Jednak brak odcięcia się od tych grzechów, skutkuje tym, że mam poważne wątpliwości w kwestii jego osobistej sprawczości. Nadal stoją za nim ludzie pokroju Mateusza Morawieckiego, który dla polskiej gospodarki i ogólnie dla Polaków uczynił bardzo wiele złego. Jak bardzo będzie mógł realizować to, co dziś werbalizuje? Mam wątpliwości – odpowiada.
– Po prostu wymieniono kierowcę, ale dalej w tym autobusie siedzą ci sami ludzie, którzy wcześniej odpowiadali za bardzo wiele złego dla Polaków.
Działacz Konfederacji uważa, że PiS mógł to rozegrać inaczej. Teraz Konfederacja może tylko na tym korzystać. – Ludzie lubią, jak ktoś przechodzi katharsis. Lubią w serialach oglądać bohaterów, którzy są dynamiczni, popełniają błędy, wyciągają z nich wnioski. PiS absolutnie tego nie pojmuje – mówi.
A gdyby teraz Kaczyński wyszedł, uderzył się w pierś, przyznał do błędu?
– To mielibyśmy problem. Gdyby z Przemysławem Czarnkiem od razu przyszli młodzi, nowi ludzie, którzy stanowiliby jego zaplecze polityczne, to jako Konfederacja również mielibyśmy problem. Ale nikt w PiS na to nie wpadł.
"Starszy brat przywołuje Konfederację do porządku"
Jeden z sondaży pokazał już, jak Polacy ocenili nominację dla Czarnka. Aż 58,3 proc. ankietowanych określiło ten wybór jako zły.
Tymczasem on sam przedstawia się niemal jak idealny kandydat dla całej prawicy. Zwracał się już do Konfederacji w Iławie: – Mówię do Sławka Mentzena, do Krzysztofa Bosaka... czy wy naprawdę chcecie stworzyć czwartą drogę i rządzić z Tuskiem w następnej kadencji?
Po tej stronie wywołuje to ostre riposty. Nie chcą być traktowani jako tzw. junior partner.
– Wygląda to tak, że starszy brat przywołuje Konfederację do porządku. Starszy brat mówi Konfederacji, co Konfederacja ma robić. Z naszej strony nie może być zgody na takie a priori pozycjonowanie sceny politycznej, w której to PiS wiedzie prym na prawicy. My nie możemy się na to zgodzić, bo my też pretendujemy do tego, żeby na prawicy wieść prym – mówi Rafal Mekler.
Sondaże od tygodni dają im trzecie miejsce.
– My nie możemy się zgodzić na takie dictum, w którym ktoś wychodzi i mówi nam: "słuchajcie Konfederaci, my dowodzimy, proszę się ustalić w szeregu, wróg jest tu", itd. Donald Tusk próbuje pokazywać, że jest jeden wybór: albo Tusk, albo ruska agentura. Tak samo PiS: albo PiS, albo jesteście z Tuskiem – mówi.
– Tusk czy Czarnek? – pytam na koniec.
– Krzysztof Bosak – odpowiada.
Z Czarnkiem widzi taki scenariusz: – Będzie jeździł na spotkania, będzie budował różne narracje i wchodził w różne interakcje z różnymi środowiskami i politykami. Będzie go to kosztowało masę wysiłku, ale myślę, że to nie przyniesie wymiernych skutków. Żeby się więc za chwilę nie okazało się, że głównodowodzący PiS Jarosław Kaczyński nie stwierdzi, że zmieniamy konia. 
1 godzine temu
5







English (US) ·
Polish (PL) ·