Prokuratura walczy po wypadku Litewki. Są zastrzeżenia do decyzji ws. kierowcy

5 godziny temu 8
ZIZOO.PL
Sąd w Dąbrowie Górniczej zdecydował, że kierowca Mitsubishi – podejrzany o spowodowanie wypadku, w którym zginął poseł Łukasz Litewka, mógłby opuścić areszt po wpłaceniu poręczenia majątkowego. Tymczasem prokuratura złożyła zażalenie w sprawie tej decyzji. Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej ogłosił w minioną sobotę (25 kwietnia), że 57-letni podejrzany o spowodowanie wypadku, w którym zginął poseł, pozostanie w areszcie przez trzy miesiące. Zastrzegł równocześnie, że mężczyzna będzie mógł wyjść zza krat, jeżeli w terminie 14 dni wpłaci poręczenie majątkowe w wysokości 40 tys. zł. Jeśli to zrobi, areszt tymczasowy zostanie uchylony, a mężczyzna zostanie objęty dozorem policji oraz zakazem opuszczania kraju. Prokuratura nie chce, aby kierowca puścił areszt Prokuratura nie zgadza się z tą decyzją sądu. – Dzisiaj prokurator nadzorujący postępowanie w sprawie śmiertelnego wypadku z udziałem posła Łukasza Litewki podjął decyzję o skierowaniu zażalenie na postanowienie Sądu Rejonowego w Dąbrowie Górniczej w zakresie, w jakim ustanawia ono warunek upoważniający podejrzanego do wyjścia z aresztu w przypadku wpłaty poręczenia majątkowego w kwocie 40 tys. złotych – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu prok. Bartosz Kilian, cytowany przez Interię. Zdaniem prok. Kiliana areszt powinien mieć charakter bezwarunkowy z uwagi na to, że postępowanie znajduje się w bardzo wstępnej fazie i nadal trwa intensywny proces gromadzenia dowodów. – Zażalenie na postanowienie prawdopodobnie jeszcze w poniedziałek trafi do Sądu Okręgowego w Sosnowcu – dodał. Tragiczna śmierć Łukasza Litewki Przypomnijmy: poseł Lewicy Łukasz Litewka zginął w tragicznym wypadku w czwartek 23 kwietnia. Parlamentarzysta był powszechnie znany ze swojej ogromnej aktywności charytatywnej oraz bezinteresownej pomocy słabszym. Tamtego dnia jechał rowerem ulicą Kazimierzowską w Dąbrowie Górniczej. Kierowca osobówki, 57-letni mieszkaniec Sosnowca, miał zjechać na przeciwległy pas i uderzyć w polityka. Mimo interwencji medyków i służb życia Łukasza Litewki nie udało się uratować. Przeprowadzono już sekcję zwłok, która wykazała, że do zgonu doszło przez wykrwawienie. Jak informowaliśmy w naTemat, przesłuchano już także kierowcę. Pierwsze zeznania wzbudziły u prokuratorów zastrzeżenia. Mężczyzna nie potrafił jednoznacznie zrekonstruować momentu, w którym stracił panowanie nad autem. Według relacji śledczych podejrzany balansował między opowieściami o nagłej utracie przytomności a chwilowym rozkojarzeniem lub całkowitym zanikiem pamięci. Aby zweryfikować, czy te tłumaczenia nie są jedynie przyjętą linią obrony, policja rozpoczęła budowanie tzw. linii życia podejrzanego. Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu ogłosiła także, że mężczyzna usłyszał zarzut nieumyślnego doprowadzenia do tragedii ze skutkiem śmiertelnym. Choć sprawca przyznał się do winy, śledztwo wkracza w nową fazę, w której kluczową rolę mogą też odegrać dokładne dane telefonu kierowcy.
Przeczytaj źródło