Pogoda na Wielkanoc nie zapowiada się ani jako pogodowa katastrofa, ani jako pewne, stabilne ciepło. Cały kwiecień ma mieścić się w normie termicznej i opadowej, ale sam pierwszy tydzień miesiąca obejmujący święta, może wypaść chłodniej od średniej z lat poprzednich. Oznacza to większe ryzyko chłodnych poranków.
Oficjalna eksperymentalna prognoza długoterminowa na kwiecień mówi, że w skali całego miesiąca zarówno średnia temperatura powietrza, jak i suma opadów w Polsce powinny mieścić się w normie z lat 1991-2020. IMGW nie widzi dziś podstaw, by mówić o wyjątkowo zimnym albo wyjątkowo mokrym kwietniu w całym kraju.
W prognozie pięciotygodniowej i materiałach omawiających tydzień wielkanocny IMGW, pokazuje już bardziej szczegółowy sygnał dla przełomu marca i kwietnia. Według tej prognozy pierwszy tydzień kwietnia, obejmujący Niedzielę Wielkanocną, może przynieść temperaturę średnią dobową o około 1-2°C niższą od normy wieloletniej. Można więc mówić o chłodniejszym starcie kwietnia i mniej stabilnej, bardziej kapryśnej aurze podczas świąt.
Największy sygnał ostrzegawczy dotyczy nocy i poranków
Najbardziej konkretne dane IMGW dotyczą dziś nie tyle temperatur maksymalnych w dzień, ile ryzyka spadków temperatury poniżej 0°C nad ranem. Z prognozy wynika, że w Niedzielę Wielkanocną prawdopodobieństwo przymrozków jest najwyższe w rejonach podgórskich, gdzie sięga 48 proc. W centrum i na zachodzie kraju ryzyko ujemnej temperatury wynosi około 15-20 proc., a na Wybrzeżu spada do 8-13 proc.
Lany Poniedziałek wygląda pod tym względem bardzo podobnie, choć rozkład ryzyka lekko się zmienia. Największe prawdopodobieństwo ujemnej temperatury IMGW widzi ponownie na południu kraju, na poziomie 43 proc. W centrum mowa o 13-16 proc., a na Pomorzu o 8-11 proc. Jeśli planujesz świąteczne wyjazdy, noclegi poza miastem albo wcześniejsze prace ogrodowe, to z całą pewnością powinieneś wziąć to pod uwagę. Nawet jeśli dzień okaże się umiarkowanie przyjemny, noc i poranek w części kraju nadal mogą być zimne.
Gdzie deszcz przeszkodzi nam w świętowaniu?
Drugim wyraźnym elementem prognozy IMGW są opady. W skali całego kwietnia instytut nie widzi dziś odchylenia od normy, ale w samym okresie wielkanocnym większe prawdopodobieństwo bardziej znaczących opadów ma południe Polski i rejony podgórskie. Prognoza wskazuje, że ryzyko wystąpienia opadów przekraczających 12 l/mkw. w czasie świąt jest właśnie tam najwyższe i wynosi od 28 do 52 proc.
To nie oznacza oczywiście, że cała Polska dostanie mokrą Wielkanoc i że będzie padać bez przerwy. Tego typu prognoza mówi raczej o zwiększonym prawdopodobieństwie bardziej wilgotnego epizodu w określonych regionach, niż o gwarancji deszczowego świątecznego weekendu. Największe ryzyko, że aura zepsuje spacer, wyjazd lub grill, dziś widać przede wszystkim na południu i w pasie terenów podgórskich. Tam lany poniedziałek może być rzeczywiście mokry.
Co właściwie oznacza chłodniejszy tydzień w pierwszej połowie kwietnia?
IMGW podkreśla, że przy prognozach pięciotygodniowych chodzi o anomalię średniej temperatury dla całego tygodnia, a nie o gotową prognozę maksymalnych temperatur na konkretny dzień. Tygodniowa anomalia temperatury to odchylenie od średniej z analogicznych tygodni z lat 1991-2020, a sama prognoza ma charakter eksperymentalny i orientacyjny.
Stwierdzenie, że pierwszy tydzień kwietnia może być o 1-2°C chłodniejszy od normy, nie oznacza automatycznie całodziennych chłodów w całym kraju, tylko ogólny sygnał ochłodzenia w ujęciu tygodniowym.
W obiegu szybko pojawiają się uproszczenia typu zimna Wielkanoc albo święta pod śniegiem. Na podstawie samych danych IMGW nie da się dziś powiedzieć, że 5 i 6 kwietnia będą w całej Polsce zimowe. Da się natomiast stwierdzić, że tydzień wielkanocny ma wyraźnie większe szanse na chłodniejsze poranki, nocne spadki temperatury i niestabilną aurę, niż sugerowałby to ciepły początek marca. Prognoza na Wielkanoc już jest. IMGW ujawnił dane, których nie chcesz widzieć
Pogoda na Wielkanoc nie zapowiada się ani jako pogodowa katastrofa, ani jako pewne, stabilne ciepło. Cały kwiecień ma mieścić się w normie termicznej i opadowej, ale sam pierwszy tydzień miesiąca obejmujący święta, może wypaść chłodniej od średniej z lat poprzednich. Oznacza to większe ryzyko chłodnych poranków.
Oficjalna eksperymentalna prognoza długoterminowa na kwiecień mówi, że w skali całego miesiąca zarówno średnia temperatura powietrza, jak i suma opadów w Polsce powinny mieścić się w normie z lat 1991-2020. IMGW nie widzi dziś podstaw, by mówić o wyjątkowo zimnym albo wyjątkowo mokrym kwietniu w całym kraju.
W prognozie pięciotygodniowej i materiałach omawiających tydzień wielkanocny IMGW, pokazuje już bardziej szczegółowy sygnał dla przełomu marca i kwietnia. Według tej prognozy pierwszy tydzień kwietnia, obejmujący Niedzielę Wielkanocną, może przynieść temperaturę średnią dobową o około 1-2°C niższą od normy wieloletniej. Można więc mówić o chłodniejszym starcie kwietnia i mniej stabilnej, bardziej kapryśnej aurze podczas świąt.
Największy sygnał ostrzegawczy dotyczy nocy i poranków
Najbardziej konkretne dane IMGW dotyczą dziś nie tyle temperatur maksymalnych w dzień, ile ryzyka spadków temperatury poniżej 0°C nad ranem. Z prognozy wynika, że w Niedzielę Wielkanocną prawdopodobieństwo przymrozków jest najwyższe w rejonach podgórskich, gdzie sięga 48 proc. W centrum i na zachodzie kraju ryzyko ujemnej temperatury wynosi około 15-20 proc., a na Wybrzeżu spada do 8-13 proc.
Lany Poniedziałek wygląda pod tym względem bardzo podobnie, choć rozkład ryzyka lekko się zmienia. Największe prawdopodobieństwo ujemnej temperatury IMGW widzi ponownie na południu kraju, na poziomie 43 proc. W centrum mowa o 13-16 proc., a na Pomorzu o 8-11 proc. Jeśli planujesz świąteczne wyjazdy, noclegi poza miastem albo wcześniejsze prace ogrodowe, to z całą pewnością powinieneś wziąć to pod uwagę. Nawet jeśli dzień okaże się umiarkowanie przyjemny, noc i poranek w części kraju nadal mogą być zimne.
Gdzie deszcz przeszkodzi nam w świętowaniu?
Drugim wyraźnym elementem prognozy IMGW są opady. W skali całego kwietnia instytut nie widzi dziś odchylenia od normy, ale w samym okresie wielkanocnym większe prawdopodobieństwo bardziej znaczących opadów ma południe Polski i rejony podgórskie. Prognoza wskazuje, że ryzyko wystąpienia opadów przekraczających 12 l/mkw. w czasie świąt jest właśnie tam najwyższe i wynosi od 28 do 52 proc.
To nie oznacza oczywiście, że cała Polska dostanie mokrą Wielkanoc i że będzie padać bez przerwy. Tego typu prognoza mówi raczej o zwiększonym prawdopodobieństwie bardziej wilgotnego epizodu w określonych regionach, niż o gwarancji deszczowego świątecznego weekendu. Największe ryzyko, że aura zepsuje spacer, wyjazd lub grill, dziś widać przede wszystkim na południu i w pasie terenów podgórskich. Tam lany poniedziałek może być rzeczywiście mokry.
Co właściwie oznacza chłodniejszy tydzień w pierwszej połowie kwietnia?
IMGW podkreśla, że przy prognozach pięciotygodniowych chodzi o anomalię średniej temperatury dla całego tygodnia, a nie o gotową prognozę maksymalnych temperatur na konkretny dzień. Tygodniowa anomalia temperatury to odchylenie od średniej z analogicznych tygodni z lat 1991-2020, a sama prognoza ma charakter eksperymentalny i orientacyjny.
Stwierdzenie, że pierwszy tydzień kwietnia może być o 1-2°C chłodniejszy od normy, nie oznacza automatycznie całodziennych chłodów w całym kraju, tylko ogólny sygnał ochłodzenia w ujęciu tygodniowym.
W obiegu szybko pojawiają się uproszczenia typu zimna Wielkanoc albo święta pod śniegiem. Na podstawie samych danych IMGW nie da się dziś powiedzieć, że 5 i 6 kwietnia będą w całej Polsce zimowe. Da się natomiast stwierdzić, że tydzień wielkanocny ma wyraźnie większe szanse na chłodniejsze poranki, nocne spadki temperatury i niestabilną aurę, niż sugerowałby to ciepły początek marca. 
1 godzine temu
5








English (US) ·
Polish (PL) ·