Piękna pogoda w majówkę zachęciła Polaków do wyjścia z domów. I to z pewnością jest powód do zadowolenia. Jednak popis turystki w Tatrach woła o pomstę do nieba. To dowód na to, że niektórzy za nic mają wszelkie ostrzeżenia i nie powinni nigdy wychodzić w góry.
Sezon na górskie wędrówki właśnie się rozkręca. Dopiero co tłumy docierały na Polanę Chochołowską, aby cieszyć się widokiem kwitnących krokusów, a już przyszła majówka i turyści wyszli na trasy w całych Tatrach. Problem w tym, że w odróżnieniu od Zakopanego, tam wiosna jeszcze nie dotarła. Starcie z zimą boleśnie odczuła jedna z turystek, która nie powinna była wychodzić na szlak.
Rewia mody w Tatrach. Turystka pomyliła góry z Krupówkami
Pogoda w Zakopanem jest dziś wręcz wymarzona. Słupki rtęci zatrzymują się w okolicy 20. kreski, a na niebie na próżno szukać chmur przysłaniających słońce. Takie warunki są idealne do zwiedzania miasta i wędrówek po szlakach, ale wybierając się na te drugie, trzeba pamiętać o jednym ważnym szczególe.
Choć w Zakopanem wiosna ma się świetnie, w górach (zwłaszcza w wyższych partiach) zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Na szlakach nadal potrafi zalegać nawet metr śniegu i to tego najgorszego – śliskiego, zmrożonego i twardego niczym beton. Ostrzega przed tym Tatrzański Park Narodowy, ale jak zawsze znalazł się ktoś, kto był mądrzejszy od ekspertów.
Internet od piątku 1 maja obiega nagranie turystki, która na szlaku czuła się niczym na lodowisku. Zamiast butów trekkingowych i raczków, na nogi włożyła parę sportowych sneakersów. Ten modny element stroju świetnie sprawdza się w mieście, ewentualnie na Krupówkach. Na twardym i zmrożonym śniegu takie buty zmieniają się w śmiertelne zagrożenie. Widać to na nagraniu. Kobieta, dzielnie trzymając torebkę, walczy przy każdym kroku o utrzymanie równowagi, będąc bardzo blisko upadku.
Równocześnie jej koleżanka jest znacznie lepiej przygotowana do wędrówki. Miejsce modnych sneakersów i wysokich białych skarpet do legginsów zajęły buty trekkingowe, wygodne dresy i ciepła kurtka. Zamiast torebki zabrała plecak, co również było znacznie mądrzejszym wyborem. Nawet po stylu jej chodzenia widać, że to nie jej pierwszy raz w górach. Stawiając kolejne kroki, idzie "od palców", dzięki czemu mniej się męczy i zachowuje stabilniejszą postawę. Kontrast między dwiema paniami jest wręcz rażący.
Ludzie lekceważą Tatry. O tragedię jest tam bardzo łatwo
"Planując wycieczki w wyższe partie Tatr, należy pamiętać, że wciąż zalega tam śnieg, który jest w dużej mierze twardy i zmrożony – nietrudno o poślizgnięcie się i upadek, niosący poważne konsekwencje. W godzinach popołudniowych, wraz ze wzrostem temperatury, śnieg staje się miejscami mokry i przepadający – nadal bardzo śliski. Wybierając się w wyższe partie Tatr, należy koniecznie posiadać doświadczenie w zimowej turystyce górskiej oraz odpowiedni sprzęt zimowy (raki, czekan, kask, lawinowe ABC) wraz z umiejętnością obsługi" – brzmi komunikat turystyczny opublikowany na samej górze strony Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Znalezienie informacji o trudnych warunkach i przeczytanie jej trwa mniej niż minutę, a mimo to przerasta lekkomyślnych turystów, dla których prywatna wycieczka jest ważniejsza niż bezpieczeństwo. A może ludzie po prostu nie wiedzą, że już Kasprowy Wierch, na który wjeżdżają koleją, to wyższa partia Tatr? Jeśli tak, to mamy kolejny przykład ignorancji i zgubnej niewiedzy.
Przecież poślizgując się na tym zboczu, kobieta z nagrania byłaby zagrożeniem dla siebie, ale i koleżanki idącej z tyłu oraz kolejnych osób idących za nimi. Po takim śniegu sunęłaby niczym po torze saneczkowym albo jak kula na torze strącałaby kolejne osoby niczym kręgle.
Mimo lat apeli i publikacji kolejnych nagrań w sieci turyści nadal za nic mają bezpieczeństwo w górach. Nawet jeżeli jest to jeden przypadek na tysiąc, to i tak pokazuje, że na którymś etapie naszej edukacji coś poszło nie tak. Powoli tracę nadzieję, że sytuacja ta kiedykolwiek ulegnie poprawie. A może się mylę? Pomyliła Tatry z Krupówkami. Kolejny pokaz głupiej mody na szlaku
Piękna pogoda w majówkę zachęciła Polaków do wyjścia z domów. I to z pewnością jest powód do zadowolenia. Jednak popis turystki w Tatrach woła o pomstę do nieba. To dowód na to, że niektórzy za nic mają wszelkie ostrzeżenia i nie powinni nigdy wychodzić w góry.
Sezon na górskie wędrówki właśnie się rozkręca. Dopiero co tłumy docierały na Polanę Chochołowską, aby cieszyć się widokiem kwitnących krokusów, a już przyszła majówka i turyści wyszli na trasy w całych Tatrach. Problem w tym, że w odróżnieniu od Zakopanego, tam wiosna jeszcze nie dotarła. Starcie z zimą boleśnie odczuła jedna z turystek, która nie powinna była wychodzić na szlak.
Rewia mody w Tatrach. Turystka pomyliła góry z Krupówkami
Pogoda w Zakopanem jest dziś wręcz wymarzona. Słupki rtęci zatrzymują się w okolicy 20. kreski, a na niebie na próżno szukać chmur przysłaniających słońce. Takie warunki są idealne do zwiedzania miasta i wędrówek po szlakach, ale wybierając się na te drugie, trzeba pamiętać o jednym ważnym szczególe.
Choć w Zakopanem wiosna ma się świetnie, w górach (zwłaszcza w wyższych partiach) zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Na szlakach nadal potrafi zalegać nawet metr śniegu i to tego najgorszego – śliskiego, zmrożonego i twardego niczym beton. Ostrzega przed tym Tatrzański Park Narodowy, ale jak zawsze znalazł się ktoś, kto był mądrzejszy od ekspertów.
Internet od piątku 1 maja obiega nagranie turystki, która na szlaku czuła się niczym na lodowisku. Zamiast butów trekkingowych i raczków, na nogi włożyła parę sportowych sneakersów. Ten modny element stroju świetnie sprawdza się w mieście, ewentualnie na Krupówkach. Na twardym i zmrożonym śniegu takie buty zmieniają się w śmiertelne zagrożenie. Widać to na nagraniu. Kobieta, dzielnie trzymając torebkę, walczy przy każdym kroku o utrzymanie równowagi, będąc bardzo blisko upadku.
Równocześnie jej koleżanka jest znacznie lepiej przygotowana do wędrówki. Miejsce modnych sneakersów i wysokich białych skarpet do legginsów zajęły buty trekkingowe, wygodne dresy i ciepła kurtka. Zamiast torebki zabrała plecak, co również było znacznie mądrzejszym wyborem. Nawet po stylu jej chodzenia widać, że to nie jej pierwszy raz w górach. Stawiając kolejne kroki, idzie "od palców", dzięki czemu mniej się męczy i zachowuje stabilniejszą postawę. Kontrast między dwiema paniami jest wręcz rażący.
Ludzie lekceważą Tatry. O tragedię jest tam bardzo łatwo
"Planując wycieczki w wyższe partie Tatr, należy pamiętać, że wciąż zalega tam śnieg, który jest w dużej mierze twardy i zmrożony – nietrudno o poślizgnięcie się i upadek, niosący poważne konsekwencje. W godzinach popołudniowych, wraz ze wzrostem temperatury, śnieg staje się miejscami mokry i przepadający – nadal bardzo śliski. Wybierając się w wyższe partie Tatr, należy koniecznie posiadać doświadczenie w zimowej turystyce górskiej oraz odpowiedni sprzęt zimowy (raki, czekan, kask, lawinowe ABC) wraz z umiejętnością obsługi" – brzmi komunikat turystyczny opublikowany na samej górze strony Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Znalezienie informacji o trudnych warunkach i przeczytanie jej trwa mniej niż minutę, a mimo to przerasta lekkomyślnych turystów, dla których prywatna wycieczka jest ważniejsza niż bezpieczeństwo. A może ludzie po prostu nie wiedzą, że już Kasprowy Wierch, na który wjeżdżają koleją, to wyższa partia Tatr? Jeśli tak, to mamy kolejny przykład ignorancji i zgubnej niewiedzy.
Przecież poślizgując się na tym zboczu, kobieta z nagrania byłaby zagrożeniem dla siebie, ale i koleżanki idącej z tyłu oraz kolejnych osób idących za nimi. Po takim śniegu sunęłaby niczym po torze saneczkowym albo jak kula na torze strącałaby kolejne osoby niczym kręgle.
Mimo lat apeli i publikacji kolejnych nagrań w sieci turyści nadal za nic mają bezpieczeństwo w górach. Nawet jeżeli jest to jeden przypadek na tysiąc, to i tak pokazuje, że na którymś etapie naszej edukacji coś poszło nie tak. Powoli tracę nadzieję, że sytuacja ta kiedykolwiek ulegnie poprawie. A może się mylę? 
20 godziny temu
11





English (US) ·
Polish (PL) ·