Po rozwodzie została z niczym, nie miała nawet na chleb. Tak w rozmowie z VIVĄ! wspominała najtrudniejszy okres w swoim życiu

9 godziny temu 2
ZIZOO.PL

Edyta Górniak ujawnia dramatyczne kulisy swojego związku z Dariuszem Krupą. W wywiadach mówi o życiu pod kontrolą, braku dostępu do pieniędzy i emocjonalnym rozpadzie po rozstaniu. „Zrozumiałam, że Darek zbudował mi kryształową klatkę” – wyznaje. Jej słowa rzucają nowe światło na jedną z najgłośniejszych historii w polskim show-biznesie.

Edyta Górniak rozstanie – kulisy związku z Dariuszem Krupą

Związek Edyty Górniak i Dariusza Krupy przez lata uchodził za stabilny, jednak – jak wynika z jej własnych słów – rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. Artystka opisała relację, która stopniowo przestawała być partnerska, a zaczęła przybierać formę zależności.

W pewnym momencie – jak sama przyznała – role w ich relacji zaczęły się zmieniać: „Najpierw był moim chłopcem, potem ojcem mojego dziecka, potem moim mężem, a niedługo potem moim... tatą.”

To zdanie pokazuje, jak bardzo zmieniła się dynamika ich związku. Dariusz Krupa przestał być wyłącznie partnerem, a zaczął przejmować kontrolę nad kolejnymi obszarami życia artystki.

ZOBACZ TEŻ: Edyta Górniak o dramatycznym dzieciństwie. W nowym show wraca do bolesnych wspomnień sprzed lat

Edyta Górniak, Viva! 9/2019

„Zarządzał całym moim majątkiem” – kontrola i brak pieniędzy

Jednym z najbardziej uderzających elementów tej relacji była kwestia finansów. Edyta Górniak wprost mówi o oddaniu pełnej kontroli nad swoimi pieniędzmi:
„Zarządzał całym moim majątkiem.”

Choć zarabiała i miała środki, nie mogła z nich swobodnie korzystać. Codzienność wyglądała – jak relacjonuje – w sposób trudny do wyobrażenia:
„Mówiłam Darkowi, ile kosztuje i czy może mi przesłać pieniądze.”

Po rozstaniu sytuacja przybrała jeszcze bardziej dramatyczny obrót. Wspomina: „Nie miałam pieniędzy na jedzenie, bo cały mój majątek został w innym domu. Karta do banku i kody zostały zmienione.” To właśnie wtedy – jak podkreśla – musiała wrócić na scenę nie z potrzeby artystycznej, ale z konieczności.

„Byłam wrakiem człowieka” – dramat po rozwodzie

Rozwód był dla Edyty Górniak momentem skrajnie trudnym. Artystka nie ukrywa, że psychicznie była na granicy wytrzymałości: „Byłam wrakiem człowieka. Nie wiedziałam, jak się nazywam. Gdzie jest mój początek, koniec i od czego mam zacząć.”

Mimo tego zdecydowała się wrócić do pracy niemal natychmiast. Jak sama mówi. To nie była decyzja wynikająca z siły, lecz konieczności: „Nie jestem nawet w stanie mówić, myśleć, oddychać, spać, jeść, tym bardziej nie jestem w stanie zaśpiewać.”

Jednocześnie miała jeden cel – ochronę syna.

CZYTAJ TEŻ: Edyta Górniak o stracie ciąży. W serialu o sobie wróciła do bolesnego wspomnienia: "Allan miałby siostrę"

Dariusz Krupa, Edyta Górniak

Życie w „kryształowej klatce” i izolacja

W wywiadzie dla „Vivy!” Górniak wielokrotnie wraca do poczucia ograniczenia i kontroli. Najbardziej wymownym określeniem, którego użyła, jest: „Zrozumiałam, że Darek zbudował mi kryształową klatkę.”

To metafora życia, które z zewnątrz mogło wyglądać idealnie, ale w rzeczywistości było pełne ograniczeń. Żyła w zasadzie tylko w domu, była odizolowana. Nie miała przyjaciół, znajomych. Jej codzienność była klatką.

Z czasem pojawił się także strach: „Zorientowałam się, że boję się go zapytać o zgodę na cokolwiek.”

Rozstanie, które stało się medialnym konfliktem

Rozpad związku Edyty Górniak i Dariusza Krupy nie pozostał prywatną sprawą. Jak sama podkreśla, bardzo szybko stał się medialnym spektaklem. Po jej odejściu sytuacja tylko się zaostrzyła – „zamki zostały zmienione”, a sprawa szybko trafiła do opinii publicznej. Najbardziej bolesne było jednak coś innego: „Darek nie podjął ani jednego dnia próby walki o nas.”

Decyzja o odejściu nie była nagła. Edyta Górniak przyznaje, że długo zmagała się z wątpliwościami i próbowała zrozumieć swoją sytuację. Momentem przełomowym było uświadomienie sobie, że utraciła wolność: „Zaczęłam tęsknić za poczuciem wolności.”

Zdecydowała się nawet na tygodniową izolację w seminarium buddyjskim, aby – jak mówi – „spotkać się z samą sobą” i zrozumieć, czego naprawdę potrzebuje. Ostatecznie doszła do wniosku, który zamyka tę historię: „Rozłąka pokazała, że jesteśmy szczęśliwi, ale bez siebie.”.

Źródło: Viva, Superexpress, RMF Show

Przeczytaj źródło