Historia Mai Chwalińskiej to opowieść o talencie, determinacji i niezwykłej odporności psychicznej. 24-letnia tenisistka z Dąbrowy Górniczej przez lata była uznawana za jedną z największych nadziei polskiego tenisa, ale jej droga na szczyt nie przypominała bajki. Musiała zmierzyć się nie tylko z wymaganiami profesjonalnego sportu, lecz także z własnymi problemami psychicznymi. Dziś, po historycznych wynikach w Paryżu, wraca do centrum uwagi jako jedna z najciekawszych postaci polskiego sportu.
Cała Polska mówi dziś o Mai Chwalińskiej. Co wydarzyło się na French Open?
Jeszcze przed startem French Open niewielu ekspertów wskazywało Maję Chwalińską jako jedną z bohaterek turnieju. Polka musiała przebijać się przez kwalifikacje, by w ogóle znaleźć się w głównej drabince Roland Garros. Już sam awans był dla niej historycznym osiągnięciem, ponieważ po raz pierwszy w karierze zameldowała się w głównym turnieju paryskiego Wielkiego Szlema.
Prawdziwa sensacja miała jednak dopiero nadejść. W pierwszej rundzie Chwalińska wyeliminowała Qinwen Zheng, jedną z najbardziej rozpoznawalnych zawodniczek światowego tenisa. Następnie pokonała rozstawioną Elise Mertens, a później kontynuowała imponujący marsz przez turniej. W meczu czwartej rundy nie dała większych szans Francuzce Diane Parry, wygrywając 6:3, 6:2 i meldując się w ćwierćfinale French Open. Tym samym osiągnęła największy sukces w swojej dotychczasowej karierze.
W sporcie szczególnie cenione są historie, które wykraczają poza same wyniki. Awans Mai Chwalińskiej do ćwierćfinału Roland Garros jest właśnie takim przypadkiem. Jeszcze niedawno mówiła o konieczności zatrzymania się i zadbania o własne zdrowie psychiczne. Dziś znajduje się w gronie ośmiu najlepszych tenisistek turnieju i notuje największy wynik w swojej karierze. Dodatkowo dzięki znakomitej postawie w Paryżu zanotowała ogromny awans w rankingu WTA i po raz pierwszy znalazła się bardzo blisko światowej czołówki.
Nie dziwi więc, że wielu kibiców określa jej historię mianem jednej z najbardziej inspirujących opowieści tegorocznego French Open.
- ZOBACZ TEŻ: Pokonała faworytki i zgarnęła miliony. Maja Chwalińska w Paryżu już zarobiła fortunę. A ma szansę na więcej!
Kim jest Maja Chwalińska? Wiek, pochodzenie i najważniejsze informacje
Maja Chwalińska urodziła się 11 października 2001 roku w Dąbrowie Górniczej. Dziś ma 24 lata i należy do grona najbardziej utalentowanych polskich tenisistek swojego pokolenia. Pierwsze sukcesy odnosiła już jako juniorka, a eksperci od lat zwracali uwagę na jej wyjątkową technikę, tenisową inteligencję i umiejętność konstruowania akcji.
Choć jej nazwisko przez długi czas pozostawało nieco w cieniu największych gwiazd polskiego tenisa, konsekwentnie budowała swoją pozycję w zawodowym tourze. W ostatnich sezonach regularnie notowała postępy, wygrywała turnieje niższej rangi i zbierała cenne doświadczenie. W kwietniu 2026 roku triumfowała w turnieju WTA 125 w Oeiras, co okazało się ważnym krokiem przed przełomowym występem w Paryżu.
Maja Chwalińska i walka z depresją. „Coś, co sprawiało mi największą przyjemność, stało się źródłem cierpienia”
Za spektakularnym sukcesem na French Open kryje się historia, o której sama tenisistka od lat mówi bardzo otwarcie. W 2021 roku zdecydowała się zrobić krok, na który nie każdy sportowiec jest gotowy – publicznie opowiedziała o depresji i problemach psychicznych, z którymi zmagała się przez długi czas.
"Ostatnie 2 lata były dla mnie bardzo trudne. Miałam wiele problemów zdrowotnych, przez co wycofywałam się z turniejów lub kreczowałam mecze. Te kilkanaście ostatnich miesięcy jest dla mnie ciężkie również pod kątem psychicznym. Od końca 2019 roku choruję na depresję. Pojawiające się nieustannie kontuzje na pewno nie pomagały mi poradzić sobie z tą chorobą. Próbowałam trenować i rywalizować, ale czułam jak to wszystko coraz bardziej mnie wykańcza i przytłacza. Doszłam do takiego punktu, w którym nie jestem już w stanie zmusić się do trenowania. Moja psychika i ciało dają mi sygnały do zrobienia przerwy i w końcu muszę je uszanować. Mam ogromne wsparcie ze strony bliskich i opiekę specjalistów, za co jestem ogromnie wdzięczna. Nadal kocham tenis, ale wrócę na kort, kiedy będę gotowa" – napisała wówczas w mediach społecznościowych.
Jej szczerość spotkała się z ogromnym odzewem. Wielu kibiców po raz pierwszy zobaczyło, jak wygląda codzienność sportowca znajdującego się w kryzysie psychicznym. Chwalińska nie ukrywała, że tenis, który przez lata był jej największą pasją, zaczął kojarzyć się wyłącznie z cierpieniem.
Jeszcze mocniej wybrzmiewają słowa, które młoda sportsmenka wypowiedziała w rozmowie z TVP Sport.
„Coś, co sprawiało mi największą przyjemność, stało się źródłem cierpienia. Wiązałam tenis z presją, stresem, płaczem. Tak wyglądał praktycznie każdy mój trening (...) Zaczęłam czuć się źle pod koniec 2019 roku. I to trwało aż do chwili, kiedy oficjalnie ogłosiłam, że potrzebuję przerwy” – tłumaczyła.
Tenisistka opowiadała również o tym, jak problemy psychiczne wpływały na jej codzienne funkcjonowanie poza sportem: „Wiązałam tenis z presją, stresem, płaczem. Tak wyglądał każdy mój trening. Później przełożyło się to oczywiście na życie poza kortem. Nie miałam na nic chęci. W ogóle. Ba, nie miałam nawet chęci ruszyć się z domu. Były takie dni, właściwie to bardzo dużo takich dni, kiedy płakałam, bo musiałam wyjść. Najchętniej zamknęłabym się w pomieszczeniu i z nikim nie rozmawiała”.
Kiedy dziś wychodzi na kort Philippe-Chatrier i walczy z najlepszymi tenisistkami świata, wielu kibiców widzi nie tylko ćwierćfinalistkę French Open. Widzi kobietę, która znalazła w sobie siłę, by wrócić po jednym z najtrudniejszych doświadczeń w życiu. A właśnie takie historie najczęściej zostają z nami na długo po ostatniej piłce meczu.
- SPRAWDŹ TEŻ: Bagi zdobył się na szczerość. Powiedział, czego najbardziej bał się w relacji z Magdaleną

5 godziny temu
4








English (US) ·
Polish (PL) ·