Ich opowieści są całkowicie oderwane od rzeczywistości i chociaż próbowałam się tylko dowiedzieć, czym sobie najlepiej posmarować rękę oparzoną kretyńsko podczas odcedzania makaronu, to się nagle znalazłam w świecie elektromagnetycznej polaryzacji, niestabilności mikrobiomu oraz takich spraw, że myślę, iż ich nazwy i opis wybrano arbitralnie, być może nawet po prostu na drodze losowania. Zasięgi internetowych znachorów są ogromne. A tam na przykład pan opowiada, że po 50 dniach konsekwentnego postu przechodzi człowiekowi rak jelita – no jasne, że przechodzi, myślę sobie.
Człowiek spokojnie w domu siedzi, całkiem dobrze się czuje, a tu nagle klops, jakaś dolegliwość, coś – dajmy na to – człowieka zaboli. Wiedziony bezrozumnym porywem człowiek sprawdza na szybko w internecie, co by z tym bólem można zrobić, i nagle, sam nie wie kiedy, zaczyna z niepokojącą prędkością spadać w spiralę króliczej nory, pełnej dobrych rad, udzielanych przez istoty o nieustalonej proweniencji.