„Peaky Blinders: Nieśmiertelny” trafia na Netflix. Na to domknięcie historii Tommy’ego Shelby czekaliśmy aż 4 lata [RECENZJA]

2 godziny temu 3
ZIZOO.PL

Od pierwszej sceny serialu byłam w nim całkowicie zanurzona - w świecie trzyczęściowych garniturów, kaszkietów, długich płaszczy i gorzko-karmelowego angielskiego Guinessa. Mogę wręcz powiedzieć, że Tommy Shelby i jego rodzina stali się częścią mojego życia. Kocham mroczne gangsterskie postacie, ale jeszcze bardziej kobiety, bez których cała machina Peaky Blinders nigdy by nie ruszyła. Kiedy nadszedł ostatni odcinek szóstego sezonu, łzy same spływały mi po policzkach - i tym razem bolało bardziej, bo to był koniec jednej z największych telewizyjnych przygód mojego życia.

Cztery lata czekania. I jest film. Pierwszy dźwięk, pierwszy kadr - i już czujesz, że serce przyspiesza. Cillian Murphy/Tommy Shelby - tu sobie wybierzcie sami, którego z Panów wolicie bardziej i który bardziej sprawia, że ciężko wam złapać oddech - i gang Peaky Blinders znów jest na ekranach - powrót, na który czekaliśmy. Ja już widziałam i powiem wam - ciarki gwarantowane.

Świat Peaky Blinders wita was z powrotem. Gotowi na ponowną jazdę bez trzymanki z Tommym Shelby?

„Peaky Blinders - Nieśmiertelny” - o czym jest film?

Peaky Blinders - Nieśmiertelny

Akcja filmu przenosi nas do 1940 roku - świata zupełnie innego niż ten, który zostawiliśmy w finale serialu. II wojna światowa nie jest tu tylko tłem, ale żywym organizmem: chaotycznym, brutalnym i pełnym niepewności. W tej rzeczywistości odnajdujemy Tommy’ego Shelby’ego, granego przez genialnego Cilliana Murphy'ego - już nie jako bezwzględnego lidera gangu, ale człowieka, który próbuje odnaleźć sens po wszystkim, co stracił.

To, co kiedyś było jego siłą - chłód, kalkulacja, zdolność do podejmowania najtrudniejszych decyzji - dziś ciąży jak balast. Tommy jest cieniem samego siebie, zawieszonym gdzieś pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. I choć próbuje uciec od świata, to świat - jak to w „Peaky Blinders” - ponownie go odnajduje.

View oEmbed on the source website

„Peaky Blinders - Nieśmiertelny” - Tommy Shelby - człowiek legenda

Peaky Blinders - Nieśmiertelny

Największą siłą „Nieśmiertelnego” jest to, jak bardzo odczłowiecza własną legendę. Steven Knight nie opowiada już historii o gangsterze, który pnie się na szczyt. Opowiada o kimś, kto ten szczyt zdobył - i zapłacił za to wszystko.

Tommy Shelby nigdy nie był bohaterem łatwym do pokochania, ale tutaj staje się kimś znacznie bardziej złożonym. To człowiek nawiedzany przez duchy przeszłości, zmuszony do konfrontacji z własnymi wyborami. Murphy gra tę rolę niemal hipnotyzująco - balansując między kruchością a charyzmą, między zmęczeniem a gotowością do powrotu do gry.

I kiedy wraca - robi to w sposób, który przypomina nam, dlaczego od tylu lat - mimo przerwy w emisji -  jest jedną z najbardziej magnetycznych postaci telewizji.

Nowe twarze, stare napięcia

Peaky Blinders - Nieśmiertelny

Obok Cilliana Murphy’ego, którego fanom Peaky Blinders  i nie tylko - przedstawiać nie trzeba - na ekranie pojawiają się nowe, mocne nazwiska. Barry Keoghan jako Duke Shelby wnosi do historii energię nieprzewidywalności - jego bohater jest dziki, impulsywny, nieukształtowany. Relacja między nim a Tommym to jeden z najmocniejszych emocjonalnie punktów filmu.

Z kolei Rebecca Ferguson jako cyganka Kaulo buduje postać bardziej subtelną, niemal eteryczną, mistyczną pozostając niby gdzieś na obrzeżach głównej osi konfliktu. Czy jest dobra? Czy zła? - sami oceńcie. Tim Roth jako antagonista spełnia swoją rolę poprawnie, choć trudno oprzeć się wrażeniu, że jego postać mogła zostać napisana z większym rozmachem.

I może właśnie tu widać największą zmianę względem serialu: „Nieśmiertelny” nie jest już stricte opowieścią o rodzinie. Teraz to historia jednego człowieka, który musi zmierzyć się ze swoją przeszłością.

Wojna jako lustro

Peaky Blinders - Nieśmiertelny

Umieszczenie akcji w realiach II wojny światowej działa na kilku poziomach. Z jednej strony dodaje historii ciężaru i skali - stawką nie są już tylko interesy gangsterskie, ale coś znacznie większego. Z drugiej - staje się symbolicznym odbiciem wewnętrznego chaosu Tommy’ego.

To nie przypadek, że jego historia zaczęła się po I wojnie światowej - i teraz, w środku kolejnego globalnego konfliktu, zatacza koło. Shelby wraca nie tylko do świata przemocy, ale też do miejsca, w którym wszystko się zaczęło: do walki.

Styl, który wciąż hipnotyzuje

\Users\azborowska\Downloads\2026-03-19 19_32_09-2015-peaky-blinders.jpg (2000×1082).png

Jeśli jest coś, co „Peaky Blinders” robi lepiej niż większość współczesnych produkcji, to budowanie klimatu. I „Nieśmiertelny” w odniesieniu do serialu absolutnie tego nie traci. Zdjęcia są malarskie, momentami wręcz przypominają obrazy - światło, dym, faktury. Każdy kadr wydaje się przemyślany i „ułożony”.

To kino, które nie boi się ciszy, spojrzeń, powolnych ujęć. Reżyser Tom Harper, który jest odpowiedzialny także za pierwsze odcinki serialu - doskonale rozumie, że w tej historii napięcie nie zawsze wynika z akcji - często rodzi się z tego, co niewypowiedziane.

Muzyka, która buduje legendę

Peaky Blinders - Nieśmiertelny

Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o muzyce. Ścieżka dźwiękowa „Nieśmiertelnego” to absolutny majstersztyk - i jeden z najmocniejszych punktów całego filmu. Twórcy pozostają wierni temu, co od lat definiuje „Peaky Blinders”: odważnemu łączeniu historycznego świata z nowoczesnym, surowym brzmieniem. W filmie wybrzmiewają utwory takich artystów jak Nick Cave and the Bad Seeds, Arctic Monkeys czy The White Stripes - czyli nazwisk, które same w sobie są legendą.

To nie jest muzyka „w tle”. To pełnoprawny bohater tej historii. Każdy utwór jest tu precyzyjnie dobrany - podbija emocje, buduje napięcie, a czasem wręcz przejmuje narrację. Są momenty, w których dźwięk i obraz stapiają się w jedno, tworząc hipnotyczne, niemal fizyczne doświadczenie. I właśnie wtedy najmocniej czuć, że „Peaky Blinders” to nie tylko opowieść - to klimat, który nie tylko się widzi, ale i słyszy.

Moda, czyli język władzy

Peaky Blinders - Nieśmiertelny

Nie można mówić o „Peaky Blinders” bez wspomnienia o modzie. To jeden z tych światów, w których ubranie jest czymś więcej niż estetyką - jest komunikatem. Płaszcze, kaszkiety, perfekcyjnie skrojone garnitury - wszystko tu ma znaczenie. W „Nieśmiertelnym” kostiumy do pewnego momentu są nieco bardziej stonowane, jakby przygaszone (ciężarem przeżyć i emocji) razem z bohaterem, ale wciąż niosą tę samą siłę. Tommy Shelby może być złamany, ale jego sylwetka nadal mówi: kontrola.

To styl, który przez lata inspirował widzów na całym świecie - i nadal robi to z niezwykłą łatwością. Jest taki moment w filmie związany z modą, który robi tak piorunujące wrażenie, że aż miałam łzy w oczach. Nie mogę wam zdradzić - aby nie popsuć wam doznań - ale gwarantuję, że jak obejrzycie - będziecie wiedzieć, że o to chodziło i dlaczego o nim tutaj wspominam.

Melancholia zamiast buntu

Peaky Blinders

Największą zmianą w filmie „Peaky Blinders -Nieśmiertelny” jest jednak ton. To nie jest już historia o ambicji i buncie. To opowieść o zmęczeniu, o konsekwencjach, o próbie znalezienia sensu po wszystkim. Film jest bardziej melancholijny, momentami wręcz introspektywny. Brakuje mu tej surowej, buntowniczej energii pierwszych sezonów - ale w zamian dostajemy coś innego: dojrzałość.

I choć nie wszystkie decyzje fabularne będą satysfakcjonujące dla fanów, trudno odmówić tej historii odwagi.

Czy warto było czekać na film „Peaky Blinders - Nieśmiertelny”?

Peaky Blinders

Tak - choćby po to, aby zobaczyć Clliana Murphy'ego w takiej wersji. Oczywiście „Peaky Blinders: Nieśmiertelny” nie jest perfekcyjny. Czasami czuć, że dwie godziny to za mało, by domknąć tak rozbudowaną mitologię. Niektóre wątki aż proszą się o rozwinięcie, o więcej przestrzeni, o oddech. Ale jednocześnie to film potrzebny. Taki, który daje poczucie zamknięcia - nawet jeśli nie ostatecznego.

Bo świat „Peaky Blinders” jeszcze się nie kończy. (Netflix potwierdza) - a Cillian Murphy w wywiadzie z nami zapewnił, że Steven Knight ma plan na kolejne części. Ale historia Tommy’ego Shelby’ego… być może właśnie znalazła swój najważniejszy rozdział.

Z rozkazu Peaky Blinders

Peaky Blinders

Do wszystkich fanów „Peaky Blinders”: Nie ma co się oszukiwać: jeśli przez lata byliście częścią tego świata, nie macie wyboru. Musicie to zobaczyć. Nie dla akcji. Nie dla fabuły. Dla tego uczucia, które pojawia się, gdy na ekranie znów widzicie sylwetkę człowieka, który był jednocześnie wszystkim - i niczym. I który, mimo wszystko, wciąż nie potrafi odejść.

„Peaky Blinders - Nieśmiertelny” od 20 marca na Netflixie. To będzie niezapomniany seans - i zapewniam od teraz słowo "quickstep" będzie wam się kojarzyć wyłącznie z Tommym Shelby.  Mam tylko jedno ale - do twórców filmu. Tytuł powinien brzmieć nie „Peaky Blinders - Nieśmiertelny”, a „Peaky Blinders - Zmartwychwstały”.

Przeczytaj źródło