Data utworzenia: 4 stycznia 2026, 20:55.
— Nie chcę powiedzieć, że ludzie kochają Amerykę, bo tutaj nie klęczymy i nie modlimy się do niej. Ale jest kooperacja. Ludzie są wdzięczni i musicie też zrozumieć, że Stany Zjednoczone i Wenezuela mają bardzo silny związek. Jesteśmy tu szczęśliwi, że skończyła się dyktatura — mówi w rozmowie z "Faktem" Dominik Zakrzewski, Polak, który od kilku lat mieszka w Wenezueli. Mówi też, że nie ma paniki i problemów z aprowizacją, przed placówkami handlowymi nie tworzą się kolejki. Wszystko jest sprawnie zorganizowane, ludzie są kolejno wpuszczani do sklepów. Jedyną uciążliwością jest to, że ceny poszły w górę.
Dominik Zakrzewski urodził się w Warszawie. Mając 10 lat przeprowadził się z rodziną do Nowego Jorku, gdzie się wychował. Cztery lata temu poznał swojego obecnego męża, który pochodzi z Wenezueli i to właśnie w tym kraju ostatecznie się osiedlili. Pan Dominik co jakiś czas lata do Stanów Zjednoczonych, by odwiedzić mamę. Oba kraje są mu więc bliskie. Interwencję USA i pojmanie prezydenta Nicolasa Maduro zarówno on, jak i jego partner odebrali z radością i ulgą. — Na razie sytuacja jest tutaj spokojna. Wygląda na to, że media w Stanach Zjednoczonych robią wielką sensację z tego. Pojawia się też krytyka Donalda Trumpa, że on nielegalnie tutaj wszedł. Ale ludzi w Wenezueli to naprawdę nie obchodzi, bo tutaj jest 26 lat życia w socjalizmie — tłumaczy Polak.
Atak USA na Wenezuelę. Polak o obecnej sytuacji
Ludzie nie mieli co jeść, było po prostu ciężko. Wszystko jest tu opóźnione. Wszystko zajmuje dwa razy więcej czasu niż w Ameryce albo w Europie. I jest cenzura. Nie mamy kanałów publicznych z wiadomościami. Musimy oglądać wiadomości na YouTube przez VPN, żeby dowiedzieć się, co się dzieje w naszym kraju, bo to wszystko jest pomalowane tęczowo przez przez rząd
— opowiada w rozmowie z "Faktem" Dominik Zakrzewski.
Wspomina też, co czuli w momencie, gdy doszło do eksplozji, wywołanych atakiem ze strony USA. — Obudziliśmy się w sobotę o 8.30. Teściowa do nas zadzwoniła, powiedziała, co się dzieje, dostaliśmy też wiadomości. Oczywiście ja i mąż zaczęliśmy płakać ze szczęścia. Jego to bardziej przejęło, ale ja też się wtopiłem w tę kulturę i w to społeczeństwo — mówi.
Czytaj też: Człowiek Trumpa wskazał kolejny cel USA po Wenezueli. "Są w dużych tarapatach"
Radość w Wenezueli. Interwencja Stanów Zjednoczonych
Dodaje, że byli bardzo podekscytowani, buzowało w nich dużo emocji, ale nie wiedzieli wtedy, co będzie dalej. Później usłyszeli, jak Donald Trump przemówił, jaki jest plan i trochę się uspokoili i oni, i inni Wenezuelczycy.
Nie chcę powiedzieć, że ludzie kochają Amerykę, bo tutaj nie klęczymy i nie modlimy się do niej. Ale jest kooperacja. Ludzie są wdzięczni i musicie rozumieć, że Stany Zjednoczone i Wenezuela mają bardzo silny związek. Nasz kraj jest bogaty w różne zasoby. Jest oczywiście ropa. Trzeba też zwrócić uwagę na to, że Amerykanie zaatakowali konkretne budynki. Ich celem nie była ludność cywilna
— mówi pan Dominik.
Zwraca uwagę na zdjęcie, które powstało po zatrzymaniu prezydenta Maduro. Dyktator jest na nim w kajdankach. — To jest takie potężne, potężne zdjęcie dla wielu Wenezuelczyków, bo to jest symbol wolności. To jest symbol, że w końcu można odetchnąć — ocenia. Mówi też, że po ataku USA nie ma paniki i problemów z kupowaniem rzeczy w sklepach. Nie robią się też kolejki. Wszystko jest sprawnie zorganizowane, ludzie są kolejno wpuszczani do sklepów. Jedyny minus to to, że w górę poszły ceny.
Wenezuela stanie się rajem turystycznym?
Za parę miesięcy zapraszam wszystkich Polaków tutaj do Wenezueli na wakacje. Mam nadzieję, że w wakacje 2026 Wenezuela będzie otwarta na turystykę. Są tu piękne plaże, kryształowa woda. Mamy góry. Najstarsza cząstka ziemi naszej planety jest tutaj to wzgórze Roraima. Ten kraj jest bajeczny. Wenezuelczycy są bardzo mili
— przekonuje rozmówca "Faktu".
Dodaje też, że 90 proc. ludzi w Wenezueli cieszy się z upadku Maduro. Ci, którzy protestują są jego zdaniem zmanipulowani i przekupieni. Niektórzy mieszkańcy płaczą ze szczęścia, bo wreszcie rodziny mogą do siebie wrócić.
Gwarantuję, że z tych 9 mln Wenezuelczyków, którzy wyjechali stąd, przynajmniej 8 mln wróci, żeby odbudować kraj. Bo oni go kochają
— zapewnia.
Czytaj też: Kim jest Nicolás Maduro? Prezydent Wenezueli został pojmany przez USA. Doprowadził kraj do ruiny
Wskazuje, że na ulicach jest wojsko, ale ono nic przeciw obywatelom nie robi. Dodaje, że ludzie nie chcą siedzieć i czekać. — Dlatego nie myślę, że pozwolą, że Ameryka będzie tutaj królować. Ameryka nam pomoże jako nasz partner, ale nie my nie pozwolimy, żeby potraktowała nas jak Irak czy Afganistan. Wiem, że Trump uważa się za najlepszego, ale tu ludzie są inteligentni i nie pozwolą się kontrolować. 3 stycznia to jest odrodzenie Wenezueli — podsumowuje Dominik Zakrzewski.
Zobacz też:
Kim jest Cilia Flores? "Bojowniczka" i żona Maduro także została schwytana przez wojsko USA
/11
AFP / Archiwum prywatne
Dominik Zakrzewski jest zadowolony z obalenia dyktatora.
/11
Leonardo Fernandez Viloria / Reuters
Zniszczenia po ataku USA na Wenezuelę.
/11
Leonardo Fernandez Viloria / Reuters
W części Caracas nie było prądu.
/11
- / Archiwum prywatne
Polak Dominik Zakrzewski mieszka w Wenezueli.
/11
- / AFP
USA zaatakowały Wenezuelę.
/11
Federico Parra / AFP
Na ulicach wbrew pozorom jest spokojnie.
/11
Leonardo Fernandez Viloria / Reuters
Zniszczenia po ataku Stanów Zjednoczonych na Caracas.
/11
- / X
Nalot amerykańskich śmigłowców.
/11
@AllegedlyDrew / X
Było kilka eksplozji.
/11
- / X
Pojmany dyktator Nicolas Maduro.
/11
White House / X
Nicolas Maduro, obalony prezydent Wenezueli.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Newsletter
Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski
Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!
Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

1 dzień temu
6






English (US) ·
Polish (PL) ·