Oto konsekwencje transferu Pietuszewskiego. Jagiellonia ma problem

2 tygodni temu 17
ZIZOO.PL

Jagiellonia Białystok nie przeprowadziła zimą jeszcze ani jednego transferu, mimo że klubową kasę zasiliła kwota 10 milionów euro z tytułu sprzedaży Oskara Pietuszewskiego do FC Porto. Okazuje się, że taki zastrzyk gotówki może być problemem.

Oskar Pietuszewski i Adrian Siemieniec FC Porto/screen / Tomek Szachno/Agencja Wyborcza.pl

Oskar Pietuszewski jest trzecim Polakiem w FC Porto. Latem szeregi "Smoków" zasilili Jan Bednarek oraz Jakub Kiwior. Nastolatek nie doczekał się jeszcze na debiut w nowych barwach. Okazja była, bo w środę znalazł się w kadrze meczowej na ćwierćfinał Pucharu Portugalii z Benficą, ale całe spotkanie oglądał z ławki rezerwowych. Aktualny lider tamtejszej ligi zapłacił za niego Jagiellonii Białystok rekordowe 10 milionów euro.

Zobacz wideo Oskar Pietuszewski to polski Yamal? Żelazny: Trochę właśnie zapominamy, że to jest dzieciak

Jagiellonia ma pieniądze, nie ma transferów

Dla każdego klubu z ekstraklasy taka kwota to potężny zysk. Wystarczy przypomnieć, że ekipa z Podlasia nigdy nie wydała na piłkarza nawet jednego miliona euro, płacąc maksymalnie 600 tysięcy. Tyle kosztowało trzech graczy: Ognjen Mudrinski, Bogdan Tiru i Nemanja Mitrović. Można było przypuszczać, że pieniądze ze sprzedaży Pietuszewskiego szybko, przynajmniej w części, zostaną przeznaczone na wzmocnienia. Tak się na razie nie stało, bo "Jaga" zimą nie przeprowadziła jeszcze ani jednego transferu. Dlaczego?

"Transfer Oskara Pietuszewskiego do FC Porto za 10 milionów euro z bonusami zmienił transferowe zasady gry dla Jagiellonii Białystok. Rynek wie, że Jaga ma pieniądze, dlatego kluby stawiają większe wymagania finansowe. Do tego zimowe okno jest trudniejsze od letniego" - analizuje Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl.

Uczestnik Ligi Konferencji Europy liczył na sprowadzenie Ruiego Modesto z Udinese, ale ten temat upadł. Piłkarz nie widział swojej przyszłości w Ekstraklasie. Klub chce pozyskać też lewego obrońcę, ale negocjacje nie należą do łatwych, bo piłkarze i ich kluby, wiedząc o sytuacji finansowej Jagiellonii, stawiają wygórowane wymagania. Czy to oznacza, że zimą do Białegostoku nie trafi żaden nowy gracz?

- Transfery lubią ciszę. Na pewno ktoś do nas dołączy. Cierpliwość, spokój i cisza - to jest klucz. Ten spokój nam pomaga - mówi dyrektor sportowy Łukasz Masłowski, cytowany przez meczyki.pl. On nie jest skłonny do wydawania dużych pieniądzy, więc trudno przypuszczać, by gro sumy uzyskanej z transferu Pietuszewskiego przeznaczył na sprowadzenie dwóch-trzech zawodników. Sytuacja jest rozwojowa.

Jagiellonia walczy o tytuł

Jagiellonia Białystok jest w grze o tytuł mistrza Polski. Po 17 rozegranych meczach zajmuje 3. miejsce i ma na koncie 29 punktów, o jeden mniej od prowadzących Wisły Płock i Górnika Zabrze. Ma jednak jedno zaległe spotkanie z GKS-em Katowice.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło