Osiem sekund na krawędzi życia. Fani „Yellowstone” powinni obejrzeć ten film

2 dni temu 9
ZIZOO.PL

Są takie filmy, które nie potrzebują wielkich strzelanin, pojedynków w samo południe ani klasycznego westernowego patosu. Wystarczy śnieg, pustka, cisza, człowiek na granicy wytrzymałości i poczucie, że zaraz wydarzy się coś, czego nie da się cofnąć. „W potrzasku” to właśnie taki western - współczesny, surowy i emocjonalnie wyczerpujący. I jeśli „Yellowstone” było dla was serialowym uzależnieniem, ten tytuł może okazać się idealnym seansowym strzałem.

Film jest dostępny na HBO Max i choć nie jest produkcją, o której mówi się wszędzie, ma w sobie coś, co trudno zignorować. To historia, która wciąga powoli, ale kiedy już złapie - nie puszcza.

O czym jest film „W potrzasku”?

W potrzasku

Głównym bohaterem filmu jest True Brandywine (Wyatt Russell) - podupadający jeździec rodeo, który nie przypomina klasycznego westernowego twardziela. Jego życie to nieustanna walka o utrzymanie się na grzbiecie rozjuszonego konia przez zaledwie osiem sekund - tyle dzieli triumf od upadku. Jest zmęczony, poturbowany życiem i trochę jakby już pogodzony z tym, że najlepsze ma za sobą. Problem w tym, że życie nie daje mu chwili oddechu.

Kiedy nadciąga gwałtowna śnieżyca w Montanie, True zostaje uwięziony i musi walczyć o przetrwanie. Ale „W potrzasku” nie jest tylko filmem o walce z naturą. To również opowieść o mężczyźnie, który w ekstremalnych warunkach zaczyna rozliczać się z własnymi decyzjami, straconym czasem i tym, co doprowadziło go do miejsca, w którym już nie ma nikogo, kto mógłby go uratować.

View oEmbed on the source website

Ryzyko, western i rodeo

W potrzasku

Życie zawodnika rodeo to nieustanne ryzyko: kolejne upadki, kontuzje i przewlekły ból, którego True nie jest w stanie dłużej znieść. Aby przetrwać na arenie, bohater sięga po leki przeciwbólowe, uzależniając się od opioidów. Jego uzależnienie jest coraz bardziej widoczne, pogłębia się izolacja i destrukcja psychiczna. Ryzykuje zdrowie, a nawet życie, by jeszcze przez chwilę poczuć dreszcz adrenaliny. Bez ubezpieczenia zdrowotnego, z poczuciem beznadziei, True gotów jest wszystko postawić na jedną kartę, ignorując konsekwencje swoich decyzji.

Retrospekcje pokazują, jak True trafia do chaty mającej być jego azylem. To właśnie tam, w odosobnieniu, zmuszony jest skonfrontować się z dramatyczną diagnozą lekarzy: koniec z rodeo. Bohater przeżywa rozpad psychiczny, odtrąca jedyną bliską mu osobę - Ali, poznaną przypadkiem pielęgniarkę, która naprawdę o niego dbała. Nevada, która w wspomnieniach skąpana jest w słońcu, w teraźniejszości zmienia się w miejsce śmiertelnego zagrożenia, gdzie bohater walczy o każdy oddech, nie wiedząc, czy kolejny dzień będzie jego ostatnim.

Dlaczego fani „Yellowstone” będą zachwyceni?

W potrzasku

„Yellowstone” kochamy za klimat: surowe krajobrazy, rodzinne konflikty, brutalną codzienność ludzi żyjących blisko natury i poczucie, że w tym świecie nie ma miejsca na słabość. „W potrzasku” działa podobnie, tylko bardziej intymnie - jakby kamera była bliżej, a emocje mniej podkręcone dramatem, a bardziej prawdziwe. To film o samotności i honorze, o męskości, która nie jest już romantyczną legendą, ale ciężarem. Jest w nim coś z westernowej melancholii, ale też sporo współczesnego realizmu. I właśnie to robi największe wrażenie.

Największym magnesem jest tu Wyatt Russell, który wypada bardzo wiarygodnie w roli człowieka zniszczonego fizycznie i psychicznie. W obsadzie pojawiają się także m.in. Dennis Quaid, Auden Thornton, Mary McDonnell oraz Tom Skerritt, co dodaje filmowi charakteru i klasy. To nie jest produkcja oparta na gwiazdorskich popisach, ale raczej na aktorstwie, które ma być „prawdziwe” - brudne, zmęczone, momentami wręcz niekomfortowe.

Western, który bardziej boli niż zachwyca

W potrzasku

„W potrzasku” to film, który nie próbuje być ładny. Nie szuka efektownych scen tylko po to, żeby zrobić wrażenie. Zamiast tego serwuje historię, która jest chłodna jak śnieg, a emocjonalnie potrafi uderzyć mocniej, niż się spodziewacie. Bo największym wrogiem bohatera nie jest tu tylko pogoda. Jest nim też pamięć o własnych błędach i świadomość, że pewnych rzeczy nie da się już naprawić.

Film „W potrzasku” portretuje głęboki kryzys męskości - bohaterowie są zamknięci w pułapce własnych lęków i oczekiwań. Tylko introspekcja i zmiana perspektywy mogą dać szansę na wyjście z tego potrzasku. True nie potrafi wyobrazić sobie życia poza rodeo, a presja rodziny i społeczeństwa spycha go na skraj wytrzymałości.

Reżyser Carlyle Eubank, kreśląc świat zdominowany przez toksyczny maczyzm, bezlitośnie demaskuje cenę odwagi i desperacji. Obraz brutalnego sportu przeplata się z portretem emocjonalnych ran i nieodwracalnych strat.

Czy warto obejrzeć „W potrzasku”?

W potrzasku

Jeśli macie ochotę na coś w klimacie „Yellowstone”, ale bardziej kameralnego, mniej serialowego i bardziej filmowego - zdecydowanie tak. To western, który wciąga swoją atmosferą i niepokojem. Idealny na wieczór, kiedy chcecie obejrzeć coś „mocnego”, ale bez tanich chwytów.

„W potrzasku” może nie stanie się viralowym hitem HBO Max, ale spokojnie zasługuje na miano ukrytej perełki. A po seansie zostaje to uczucie, które najlepsze filmy zostawiają zawsze: cisza, dreszcz i myśl, że człowiek czasem najbardziej przegrywa… sam ze sobą.

Przeczytaj źródło