Dyskusja o możliwości wprowadzenia zakazu używania smartfonów w polskich szkołach na nowo odżyła. Głos w sprawie zabrała Barbara Nowacka.
Do końca lutego klub Koalicji Obywatelskiej ma opracować projekt ustawy, która ograniczy możliwość korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 15. roku życia. Nad jego ostatecznym kształtem ma czuwać minister edukacji Barbara Nowacka.
Social media nie dla najmłodszych? Szefowa MEN o głośnym projekcie
– To projekt poselski KO. Założenie jest takie, że dzieci do 15. roku życia nie będą mogły używać konkretnych platform społecznościowych. Dokładnie tak, jak to jest rozwiązane w Australii. To nie rodzic czy nauczyciel będzie weryfikował treść, ale to będzie obowiązek leżący po stronie big techów, które muszą zapewnić, że użytkownik korzystający z konkretnych platform ma do tego uprawnienia – powiedziała w wywiadzie dla Interii.
– Dziś udajemy. 10-latek może kliknąć, że ma 13 lat i oglądać dosłownie wszystko – bez żadnego filtra, żadnej refleksji, ale z poważnymi konsekwencjami. Oczekujemy, by było to egzekwowane. Jeśli 12-latek idzie do sklepu i chce kupić alkohol, jego wiek sprawdza sprzedawca. Dokładnie tego samego oczekujemy od big techów – podkreśliła Barbara Nowacka.Nowy zakaz w polskich szkołach? Wymowna reakcja Nowackiej
W wywiadzie został również poruszony wątek innego możliwego zakazu – zakazu używania smartfonów w szkołach. Jest to postulat, który został ponownie nagłośniony w kampanii przed wyborami prezydenckimi w Polsce. – To akurat niczego nie rozwiąże – oceniła Barbara Nowacka. Minister edukacji podkreśliła, że prawdziwy problem stanowi nie sam fakt posiadania telefonu, ale to, do jakich celów te urządzenia są wykorzystywane.
– Dzieci w szkołach nie korzystają z telefonów, bo się uczą. Zaczynają z niego korzystać zazwyczaj w domu. Zabranianie go w szkole byłoby pozornym rozwiązaniem problemu. Szkoły mają dziś możliwość ograniczenia smartfonów, a ponad 50 proc. szkół z tej możliwości korzysta. Na pewno damy szkole narzędzia do tego, by mogła nie tylko ograniczyć, ale i zabronić używania telefonu. Niby zmiana semantyczna, ale z perspektywy funkcjonowania szkoły to znaczna różnica. Decyzja jednak pozostanie po stronie szkoły, nie będziemy tego narzucać odgórnie, w skali całego kraju – oświadczyła minister edukacji.
Czytaj też:
Mundurki powinny wrócić do polskich szkół? Wyraźny podział w nowym sondażuCzytaj też:
MEN nie odrobiło „zadania domowego”? Seria włamań na konta nauczycieli
Źródło: WPROST.pl / Interia








English (US) ·
Polish (PL) ·