Wśród europejskich liderów pojawił się pomysł, aby w ramach porozumienia pokojowego utworzyć 40-kilometrową strefę buforową, która rozdzieliłaby Rosję od Ukrainy - ujawniło Politico. Zełenski już zareagował na te doniesienia.

Strefa buforowa miałaby pojawić się między liniami frontu
W czwartek (28 sierpnia) portal Politico opublikował artykuł, w którym ujawnił propozycję europejskich przywódców dotyczącą zakończenia wojny w Ukrainie. Chodzi o utworzenie 40-kilometrowej strefy buforowej między liniami ukraińskiego i rosyjskiego frontu w ramach porozumienia pokojowego. Portal powołuje się przy tym na informacje od pięciu europejskich dyplomatów, którzy twierdzą, że propozycja jest rozważana przez wojskowych i cywilnych urzędników zaangażowanych w sprawę. Ci natomiast mają nie być jeszcze zgodni co do tego, jak głęboka miałaby być ta strefa. Najprawdopodobniej wiązałaby się ona z ustępstwami terytorialnymi wobec Rosji. Stany Zjednoczone mają nie być zaangażowane w tę dyskusję.
"Chwytają się brzytwy"
"Jednak fakt, że urzędnicy rozważają zablokowanie pasa ziemi na Ukrainie, aby wymusić kruchy pokój, świadczy o desperacji sojuszników NATO w dążeniu do rozwiązania wojny, która trwa już prawie cztery lata" - ocenili Paul McLeary i Jack Detsch, autorzy artykułu Politico. - (Europejczycy - red.) Chwytają się brzytwy - stwierdził w rozmowie z portalem Jim Townsend, były urzędnik Pentagonu odpowiedzialny za politykę europejską i NATO w czasach administracji Baracka Obamy. - Rosjanie nie boją się Europejczyków. A jeśli myślą, że kilku brytyjskich i francuskich obserwatorów powstrzyma ich przed wkroczeniem na Ukrainę, to są w błędzie - dodał. Portal wskazuje, że do patrolowania tej strefy buforowej potrzeba by było od czterech tysięcy do około 60 tysięcy żołnierzy.
Polska miała wyrazić obawy
W tym kontekście pojawia się też kwestia zaangażowania europejskich sił w Ukrainie. Ich trzon - według informatorów Politico - miałyby stanowić wojska francuskie i brytyjskie. Oba kraje lobbują też u swoich sojuszników, aby ich wsparli w tym przedsięwzięciu. Portal wskazuje, że te plany miały wywołać niepokój wśród państw NATO graniczących z Rosją. Swoje zastrzeżenia miała zgłosić między innymi Polska, która ma obawiać się, że to narazi kraj na atak. "Sojusznicy zgłosili przywódcom Pentagonu obawy, że większe zaangażowanie wojsk odciągnie uwagę od obrony wschodniej flanki sojuszu" - podaje Politico, powołując się na dwóch europejskich urzędników. Inni członkowie NATO mieli stwierdzić, że utworzenie strefy buforowej może narazić ukraińskie miasta na kolejne ataki ze strony Rosji.
Zobacz wideo Oklaski z Kremla. Tusk, Nawrocki, Ukraina [CTB odc. 62]
Wołodymyr Zełenski o propozycji utworzenia strefy buforowej
Doniesienia o propozycji stworzenia strefy buforowej skomentował prezydent Ukrainy. Wołodymyr Zełenski stanowczo odrzucił ten pomysł. Według niego nie odzwierciedla on realiów współczesnej wojny. - Tylko ci, którzy nie rozumieją stanu technologicznego dzisiejszej wojny, proponują stworzenie strefy buforowej - powiedział dziennikarzom, cytowany przez BBC. Jak wyjaśnił polityk, to ze względu na to, że w Ukrainie dużą część działań wojennych prowadzą drony. Zasugerował nawet, że w pobliżu linii frontu istnieje już pewnego rodzaju strefa buforowa, właśnie ze względu na zagrożenie atakami bezzałogowców. - Dziś nasza ciężka broń znajduje się w odległości ponad 10 km od siebie, bo wszystko jest atakowane dronami. (...) Ten bufor - ja nazywam go "martwą strefą'', niektórzy nazywają go "szarą strefą" - już istnieje - powiedział.
Przeczytaj także: Zamach i strzały we Lwowie. Kim był zamordowany Andrij Parubij? "Symbol"
Źródła:Politico, BBC