Nikt nie widział jej łez. Joanna Brodzik o walce o życie swoje i synów oraz byciu "niewystarczającą matką"

3 dni temu 13
ZIZOO.PL

Joanna Brodzik w szczerym wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” mówi o wstydzie, lęku o życie synów i poczuciu bycia „matką niewystarczającą”. Aktorka wraca do trudnych chwil zagrożonej ciąży oraz opowiada o depresji. „W tamtym okresie było we mnie ogromnie dużo wstydu”, wyznaje.

Zagrożona ciąża i wstyd z bycia „matką niewystarczającą”

Joanna Brodzik nie ma wątpliwości, że najtrudniejsze rozmowy to te z najbliższymi. „Oczywiście, że z bliskimi jest trudniej. Bo obcy weźmie to albo nie weźmie, a z bliskim musisz dalej żyć, nawet jeśli nie przyjmie zaproszenia do dialogu. Ale nawet jeśli bliska osoba nie przyjmie zaproszenia, to wcale nie oznacza, że tracisz wpływ na sytuację”, mówi w rozmowie z „Wysokimi Obcasami”.

Aktorka podkreśla jednak, że nawet wtedy nie tracimy wpływu na sytuację. Przywołuje słowa profesora Bartoszewskiego: „Jak mawiał profesor Bartoszewski, nawet jeśli znajdujesz się w okolicznościach, w których odebrano ci wszystkie możliwości, to wciąż zachowujesz możliwość wyboru postawy wobec tego, co cię spotyka. Przekładając to na tę sytuację – jeśli bliska osoba nie chce dialogu, ty możesz w pewnym momencie podjąć decyzję, że przerzucałaś most po raz ostatni. I że trzeba posiedzieć nad rzeką i poczekać. Na przykład na własne dziecko”.

Jednym z najmocniejszych wywiadu rozmowy jest macierzyństwo. Joanna Brodzik otwarcie mówi o wstydzie, który towarzyszył jej od początku tej drogi. „Przeżywałam bardzo długo i włożyłam naprawdę wiele pracy, żeby poukładać się ze wstydem bycia matką niewystarczającą, ponieważ moje ciało nie dało sobie rady, żeby zapewnić bezpieczeństwo wylądowania na planecie dzieci. Moja ciąża była zagrożona, życie moich dzieci było zagrożone, także po ich narodzinach; nie myślałam w ogóle o tym, że moje również... Wstydziłam się, czułam się beznadziejną matką”, zwierza się ulubienica publiczności.

Na pytanie o depresję poporodową odpowiada szczerze: „Ponieważ walczyłam o życie synów, nie miałam przestrzeni, by to zweryfikować. Dla mnie okres przed narodzinami i po narodzinach dzieci to było jak zejście do podziemia. Kiedy wreszcie okazało się, że wszystko jest dobrze, że nie ma zagrożenia, pojawiło się uczucie ulgi, ale zaraz obok znajome uczucie wstydu”, wspomina. Kiedy zagrożenie minęło, pojawiła się ulga. Ale zaraz obok niej – znów wstyd. „No bo przecież nam się udało, ale tak wielu innym rodzinom nie”.

CZYTAJ TEŻ: Czułe gesty Pedro Pascala wywołały lawinę pytań. Kim jest tajemniczy mężczyzna u jego boku?

Joanna Brodzik, Viva!

Od lęku do zaufania. Relacja Joanny Brodzik z synami

Czy ten lęk został z nią na zawsze? Joanna Brodzik przyznaje, że wymagało to świadomej pracy nad sobą. „To wymagało ode mnie świadomej pracy, niemniej przebudowałam w sobie lęk o chłopców w bezgraniczne zaufanie do nich. Przekonałam samą siebie, że skoro będąc maleńcy, okazali się na tyle mądrzy i silni, żeby pomóc mi przejść przez to nasze ucho igielne, to mogą wszystko. Bardziej nieobiektywna jestem tylko w stosunku do psa (śmiech)”, mówi.

Nie oznacza to jednak nadopiekuńczości. „Muszą przecież swoje życie przeżyć”, opowiada o dawaniu synom prawa do potknięć i porażek. Jednocześnie zapewnia: „że zawsze za nimi stanę i zawsze będę ich bronić przed światem, niezależnie od tego, jakie głupstwo zrobią. Bo w życiu każdemu może czasem powinąć się noga. I dobrze mieć przy sobie kogoś, kto w razie czego podtrzyma cię i uratuje przed upadkiem”.

A jak dziś z persektwy czasu mówi o prawie pełnoletnich dzieci? „Czasem się śmieję, że to był długi wyrok. Jednocześnie najwspanialsza przygoda i najcudowniejsza, niezwykle ubogacająca podróż", wyjaśnia. Z dystansem opowiada o tym, jak widzą ją synowie. „Kilka miesięcy temu weszłam do pokoju jednego z synów, byłam przed jakąś branżową imprezą, wyszykowana, zrobiona. Syn obrzucił mnie spojrzeniem i powiedział: „Wow, Joanna Brodzik mnie odwiedziła!". Chłopaki częściej widzą mnie w kostiumie minionka, czyli w ogrodniczkach i okrągłych okularach, które zakładam, żeby robiąc im śniadanie o siódmej rano, nie pomylić twarogu z masłem. Dla nich jestem zdecydowanie mamą w fartuchu, która od czasu do czasu przebiera się za Joannę Brodzik. Dla mnie to jest zdrowa perspektywa”, śmieje się.

Wywiad Joanny Brodzik to szczera opowieść o wstydzie, lęku o życie synów i drodze od poczucia bycia „matką niewystarczającą” do bezgranicznego zaufania. Aktorka pokazuje, że między stereotypami a oczekiwaniami innych jest przestrzeń na prawdę o sobie: dojrzalszą, odważniejszą i wolną od etykiet.

Źródło: Wysokie Obcasy. 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Zarządza najpiękniejszym muzeum w Polsce i wychowuje troje dzieci. Jak to łączy? Jej sekret może zaskoczyć

Joanna Brodzik, Viva! 4/2015
Przeczytaj źródło