Niezwykłe pokazy nowego horroru. Chodzisz na bieżni albo zostajesz wyproszony z kina

9 godziny temu 1

Horror "Wielki marsz" pojawi się w amerykańskich kinach już 12 września, jednak Polacy będą musieli poczekać na premierę nieco dłużej, do 29 września.

Bieżnie w kinach

Z okazji premiery firma Lionsgate zorganizowała dla wybranych amerykańskich widzów, influencerów i konkursowiczów, specjalne pokazy-niespodzianki. Okazało się, że na uczestników czekały w kinie... bieżnie. Widzowie musieli przez cały, blisko dwugodzinny czas projekcji na nich chodzić z prędkością około 5 km na godzinę, a kiedy ktoś tylko na chwilę się zatrzymywał, żeby złapać oddech, zostawał wyproszony z kina. Nie trzeba chyba dodawać, że osób, które nie dały rady, nie było zbyt wiele – każdy chciał zobaczyć film do końca, tym bardziej że pierwsze opinie są entuzjastyczne i jeśli im wierzyć, dostaniemy jedną z najlepszych ekranizacji prozy Stephena Kinga!

Cała idea "chodzonych pokazów" zgrywa się oczywiście z fabułą filmu, który opowiada o okrutnym dystopijnym świecie, gdzie nastolatkowie biorą udział w specjalnym marszu, podczas którego nie mogą się zatrzymać. Kto to zrobi, zostaje natychmiast uśmiercony.

O czym jest film?

Akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości w Ameryce. Jednym z najpopularniejszych wydarzeń medialnych jest transmisja dorocznego Wielkiego Marszu, w którym udział bierze pięćdziesięciu starannie wyselekcjonowanych nastolatków. Zasada jest prosta: kto zostaje w tyle, ten ginie. Marsz kończy się dopiero wtedy, gdy przy życiu pozostanie jeden uczestnik. Tu nie ma miejsca na sentymenty, przyjaźnie i wzajemną lojalność. Takie jest w każdym razie założenie organizatorów. Ale podczas morderczej drogi, każdy z zawodników ujawnia swoje prawdziwe oblicze, a rywalizacja przybiera nieoczekiwany obrót.

Kto stoi za filmem?

Kultowa dystopijna powieść mistrza grozy Stephena Kinga (wydana pierwotnie pod pseudonimem Richard Bahman) zostaje po raz pierwszy przeniesiona na wielki ekran. Za kamerą stoi Francis Lawrence, reżyser takich hitów, jak "Jestem legendą", "Igrzyska śmierci" czy "Constantine".

Reżyser zapowiada, że ta ekranizacja mistrza grozy to jego najbardziej psychologiczny i osobisty film. To opowieść o młodych ludziach w świecie, który przestał udawać, że daje im wybór. King napisał ją dekady temu, ale brzmi, jakby powstała wczoraj – mówi Lawrence.

Kto występuje w filmie?

W jednej z kluczowych ról występuje legendarny Mark Hamill ("Gwiezdne wojny", "Mandalorian", "Co robimy w ukryciu"), który w tym roku po raz kolejny pojawia się w ekranizacji Kinga. W "Życiu Chucka" Mike'a Flanagana, który do kin trafił w sierpniu, zagrał Albiego Krantza, dziadka tytułowego bohatera. Tym razem wciela się w postać Kapitana, enigmatycznego i budzącego grozę dowódcy marszu. Jego obecność na ekranie jest, jak mówią twórcy filmu, "jednocześnie mrożąca krew w żyłach, jak i boleśnie ludzka". To czwarta ekranizacja prozy Kinga, w której pojawił się Hamill, po występach w "Lunatykach", "Zagładzie domu Usherów" oraz wspomnianym "Życiu Chucka".

W pozostałych rolach występują Judy Greer ("Jurassic World", "Ant-Man", "Ewolucja Planety Małp", "Halloween", "Kraina jutra", "Dwóch i pół"), Charlie Plummer ("Wszystkie pieniądze świata", "Polegaj na mnie", "Moonfall"), Cooper Hoffman ("Licorice Pizza", "Mistrzowie zbrodni", "Saturday Night"), Garrett Wareing ("Dzień Niepodległości: Odrodzenie", "Turbulencje", "Jill", "Królowe przekrętu") oraz David Jonsson ("Obcy: Romulus", "Morderstwo to nic trudnego", "Branża", "Na całego").

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję

Przeczytaj źródło