Britney Spears znów znalazła się w centrum medialnej burzy. W środę wieczorem piosenkarka została zatrzymana przez policję w Kalifornii, a sprawa szybko obiegła światowe media. Jak wynika z doniesień zagranicznych portali, gwiazda miała prowadzić samochód pod wpływem alkoholu i innych substancji. Szczegóły zdarzenia są zaskakujące.
Britney Spears aresztowana. Interweniowała policja
W środę 4 marca około godziny 21.30 czasu lokalnego Britney Spears została zatrzymana przez funkcjonariuszy w hrabstwie Ventura w Kalifornii. Jak podają zagraniczne media, piosenkarka prowadziła samochód pod wpływem alkoholu. Do zdarzenia doszło w Westlake Village, niedaleko jej domu.
Po zatrzymaniu gwiazda została przewieziona przez funkcjonariuszy California Highway Patrol do szpitala, gdzie pobrano próbkę krwi w celu zbadania poziomu alkoholu w organizmie. Z informacji przekazanych przez policję wynika, że artystka przeszła również testy trzeźwości. Media ustaliły, że Spears spędziła w areszcie kilka godzin. Portal TMZ oraz „Daily Mail” podały, że piosenkarka opuściła areszt około godziny 6:00 rano.
Pościg za samochodem gwiazdy trwał godzinę
Zagraniczne portale ujawniły również kolejne szczegóły całej sytuacji. Według doniesień pościg za samochodem Britney Spears miał trwać aż godzinę. Dopiero po tym czasie policjantom udało się zatrzymać pojazd.
Po interwencji funkcjonariusze wezwali specjalistę, który miał ocenić, czy piosenkarka była pod wpływem substancji odurzających. Z komunikatu Kalifornijskiej Policji Drogowej wynika, że ostatecznie postawiono jej zarzut prowadzenia pojazdu pod wpływem mieszanki alkoholu i na*kotyków.
Dodatkowo w samochodzie Spears znaleziono substancję niewiadomego pochodzenia. Została ona przekazana do dalszych badań laboratoryjnych. Policja czeka teraz na wyniki testów chemicznych, które mają potwierdzić, czy substancje znajdowały się w organizmie artystki.
CZYTAJ TEŻ: Ona śpiewa, on komponuje. Polski duet, który zachwycił Agnieszkę Holland i podbił Europę
Britney Spears opuściła areszt, ale sprawa trafi do sądu
Choć gwiazda wyszła już na wolność, to nie koniec sprawy. Jak informuje portal „Variety”, Britney Spears ma stawić się w sądzie 4 maja w związku z zatrzymaniem.
Zgodnie z prawem obowiązującym w Kalifornii prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu może skutkować poważnymi konsekwencjami. Wśród nich wymienia się między innymi możliwość odebrania prawa jazdy, wysoką grzywnę przekraczającą tysiąc dolarów, a nawet karę więzienia. W niektórych przypadkach kierowcy muszą również uczestniczyć w obowiązkowych szkoleniach. Przedstawiciele piosenkarki jak dotąd nie komentują sprawy publicznie.
Zespół piosenkarki chce skierować ją na leczenie
Według informacji przekazanych przez TMZ zespół Britney Spears podejmuje działania, aby sąd nie skazał artystki na więzienie. Współpracownicy gwiazdy starają się, by została skierowana na leczenie.
Osoby z otoczenia piosenkarki twierdzą, że sama Spears nie sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu. Rozważane są różne formy pomocy, w tym wsparcie psychiatryczne, detoks oraz programy leczenia tzw. podwójnej diagnozy. Na ten moment nie wiadomo jednak, czy ewentualna terapia rozpoczęłaby się jeszcze przed rozprawą zaplanowaną na 4 maja, ani czy miałaby charakter stacjonarny czy ambulatoryjny.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Nagły powrót Andrzeja Morozowskiego do TVN24. Na antenie padły słowa, których nikt się nie spodziewał
Menedżer Britney Spears zabrał głos
Do całej sytuacji odniósł się menedżer piosenkarki, Cade Hudson. W rozmowie z mediami podkreślił, że zdarzenie było poważnym błędem. „To był nieszczęśliwy incydent, którego w ogóle nie można usprawiedliwić. Britney podejmie właściwe kroki i będzie przestrzegać prawa. Mamy nadzieję, że to będzie pierwszy krok w kierunku długo oczekiwanej zmiany, która musi nastąpić w jej życiu. Miejmy nadzieję, że otrzyma pomoc i wsparcie, których potrzebuje w tym trudnym czasie”, powiedział Hudson.
Menedżer dodał również, że ma nadzieję, iż cała sytuacja stanie się początkiem ważnych zmian w życiu artystki. Jak podkreślił, najbliżsi współpracownicy gwiazdy przygotowują plan, który ma pomóc jej wrócić do równowagi.
Fani nadal martwią się o piosenkarkę
Sprawa aresztowania Britney Spears wywołała ogromne poruszenie wśród fanów na całym świecie. Wielu z nich od dawna wyrażało obawy o stan artystki, zwłaszcza po jej emocjonalnych wpisach publikowanych w mediach społecznościowych. Na początku lutego piosenkarka opublikowała na Instagramie wpis dotyczący relacji z rodziną. Napisała w nim między innymi, że czuje się wykluczona przez osoby, które twierdziły, że jej pomagają. „Mam ogromne szczęście, że w ogóle żyję, biorąc pod uwagę to, jak moja rodzina potraktowała mnie kiedyś w życiu, a teraz się ich boję”, wyznała wówczas wokalistka najprawdopodobniej nawiązując do kurateli. "Ci z was, którzy mają w rodzinie osoby, które twierdzą, że pomagają wam, izolując was i sprawiając, że czujecie się niesamowicie wykluczeni... oni się mylą. Jako ludzie potrafimy wybaczać, ale nigdy nie zapominamy", dodawała.
Teraz, po najnowszych doniesieniach o jej zatrzymaniu, wielu obserwatorów zastanawia się, czy nadchodzące miesiące przyniosą w życiu gwiazdy długo oczekiwany przełom. Wszystko wskazuje na to, że kluczowa może okazać się rozprawa zaplanowana na 4 maja.
Źródło: TMZ, Daily Mail, Variety.
CZYTAJ TEŻ: Edyta Górniak o dramatycznym dzieciństwie. W nowym show wraca do bolesnych wspomnień sprzed lat

7 godziny temu
7







English (US) ·
Polish (PL) ·