Nie takie bajki niewinne. Najlepsze filmy animowane dla dorosłych, które wiele osób zrozumie dopiero po 30.

2 tygodni temu 32
ZIZOO.PL
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Nie takie bajki niewinne. Najlepsze filmy animowane dla dorosłych, które wiele osób zrozumie dopiero po 30.

Dagmara Sagan

15 stycznia 2026

(Fot. materiały prasowe Against Gravity)

(Fot. materiały prasowe Against Gravity)

Można przestać zbierać naklejki z Królem Lwem na zeszytach i porzucić marzenia o byciu Arielką, ale z animacji się nie wyrasta. Zmienia się tylko perspektywa – kiedyś czekaliśmy, aż bohaterowie znajdą skarb, dziś ciekawi nas, czy znajdą sens życia. Doroślejąc, odkrywamy, że animacja to już nie bajka na dobranoc, lecz opowieść o nas samych: o samotności, kryzysach i emocjach, których nie da się uchwycić kamerą. W tym tekście przyglądam się filmom, które pokazują, że dorosłość też można narysować.

Animacja pozwala powiedzieć to, czego nie sposób uchwycić kamerą. Kreska potrafi oddać to, co naprawdę rozmazane – emocje, wspomnienia, lęki. Doskonale widać to w obrazach Charliego Kaufmana w „Anomalisie”, Ariego Folmana w „Walcu z Baszirem” czy u Hayao Miyazakiego, który od lat rysuje melancholię dorosłości tak subtelnie, że czujemy ją, zanim ją zrozumiemy. Tu nie obowiązują prawa grawitacji – obowiązuje prawda emocji. I może właśnie dlatego narysowani bohaterowie potrafią czasem pokazać więcej niż ci z krwi i kości.

Moja przygoda z animacją dla dorosłych zaczęła się dość niepozornie – od seansu, na który poszłam raczej z ciekawości niż z przekonania. „Walc z Baszirem” kusił nagrodami i opiniami krytyków, ale w mojej głowie wciąż nie mieściło się, jak film o wojnie można zrobić w formie animacji. Szczerze? Szłam z duszą na ramieniu i podejrzliwym „no, zobaczymy” na ustach. Po dziesięciu minutach już wiedziałam, że się pomyliłam. Rysunkowy żołnierz, tańczący w rytm własnych wspomnień, poruszył mnie bardziej niż niejeden film z krwi i kości. To właśnie wtedy zrozumiałam, że animacja nie jest tylko dla dzieci, ale stała się nowym językiem opowiadania o świecie – o tym, co zbyt bolesne, zbyt absurdalne albo zbyt delikatne, by pokazać realistycznie. To dlatego listy najlepszych filmów animowanych nie mogę rozpocząć inaczej niż od „Walca z Baszirem”.

Ari Folman stworzył film o żołnierzach, którzy próbują przypomnieć sobie to, co woleliby zapomnieć. Ich wspomnienia są rozmyte, nierealne, momentami wręcz poetyckie – jakby pamięć miała własną animację. W „Walcu z Baszirem” wojna nie ma barw narodowych ani granic, jest emocją: wstydem, lękiem, winą. To film, po którym człowiek długo milczy, bo wie, że wszystko zostało już powiedziane, niestety.

Jeśli spodoba się wam „Walc z Baszirem” i poczujecie, że animacja naprawdę wie, jak opowiadać o rzeczach trudnych – takich, od których zwykle odwracamy wzrok – sięgnijcie po kolejne tytuły.

Marjane Satrapi narysowała historię swojego dorastania w Iranie w czasach rewolucji. Z jej rysunków wyszedł portret każdej dziewczyny, która kiedykolwiek czuła się „za bardzo”. „Persepolis” to opowieść o wolności, która zaczyna się od buntu i kończy na emigracji, o humorze jako formie oporu i o tym, że czarno-biała kreska potrafi mieć więcej niuansów niż niejedna epicka produkcja Netflixa.

W świecie Charliego Kaufmana każda postać ma ten sam głos. Dosłownie. To nie żart z dźwiękowca, tylko genialna metafora: ludzie coraz częściej mówią, ale nikt już nie słucha. Bohater – wypalony mówca motywacyjny – spotyka kobietę, która wreszcie brzmi inaczej. Plastelinowa forma tylko podkreśla, jak bardzo jesteśmy mechaniczni, a jednocześnie – jak bardzo pragniemy bliskości.

„Flee” to historia mężczyzny uciekającego z Afganistanu, który po latach po raz pierwszy opowiada o swojej przeszłości. Dzięki animacji może pozostać anonimowy, a jednocześnie – całkowicie prawdziwy. Film łączy realizm dokumentu z poetyką wspomnień, tworząc coś, co wymyka się definicjom: to nie reportaż ani bajka, to emocjonalne świadectwo.

Żyjemy w czasach, w których walutą jest ironia – im bardziej coś nas porusza, tym szybciej chowamy to w cudzysłowie. Bo przecież nie wypada tak po prostu powiedzieć, że coś było piękne, że się popłakało, że film nas poruszył. A jednak animacja wymyka się temu pancerzowi. W jej świecie można płakać, nie będąc naiwnym, i śmiać się, nie będąc cynicznym.

Weźmy choćby „W głowie się nie mieści” – niby Pixar, niby dla dzieci, a tak naprawdę jeden z najbardziej dojrzałych filmów o smutku, jaki kiedykolwiek powstał. Pokazuje, że emocje nie są wrogiem, tylko językiem, którego zapomnieliśmy używać. Albo „Czerwony żółw”, gdzie przez półtorej godziny nikt nic nie mówi, a i tak rozumiemy wszystko – samotność, miłość, przemijanie. Cisza staje się tu emocją, nie pustką.

Tworząc moją listę najlepszych animacji, nie mogę też pominąć seriali. „BoJack Horseman” bez znieczulenia rozprawia się z depresją, uzależnieniami i emocjonalną pustką, pokazując je w formie, która boli, zawstydza i momentami śmieszy jednocześnie. Udowadnia, że nawet koń z Hollywood może kompletnie pogubić się w swoim życiu i że ironia nie chroni przed konsekwencjami własnych wyborów.

„Rick and Morty” to z kolei popis nihilizmu w odcinkach – świat, w którym każdy żart kończy się egzystencjalnym niepokojem. A „Big Mouth”? To odważna, bezczelna lekcja o dojrzewaniu i wstydzie, jakiej nie odważyłby się udzielić żaden pedagog.

Niektóre prawdy łatwiej narysować, niż wypowiedzieć. Może dlatego animacja wciąż nas przyciąga – daje iluzję lekkości, a jednocześnie mówi o sprawach, które zwykle chowamy głęboko pod warstwą dorosłości. W pastelowych kadrach można bez wstydu przyznać się do strachu, tęsknoty czy nawet zwykłej potrzeby bliskości. Bo świat narysowany pozwala zrozumieć ten prawdziwy – z całym jego chaosem, absurdem i nieporadnym pięknem.

Mam jednak świadomość, że animacja nie jest dla każdego. Nie każdy lubi, gdy emocje mają kształt plasteliny, a wojna przypomina obraz w akwarelach. Niektórzy po prostu wolą kino, w którym kamera nie udaje ołówka, a prawda jest twarda jak beton. I to też jest w porządku. Jeśli więc nie odnajdujesz się w tej konwencji, ale wciąż chcesz zobaczyć filmy, które zostają w człowieku na długo – sięgnij po wstrząsające filmy oparte na faktach lub filmy psychologiczne, które są jak operacja na otwartym umyśle widza.

Autopromocja

Przeczytaj źródło