Nagły zwrot ws. Grenlandii. Tego nikt się nie spodziewał. Ekspert: "Wszystko może zmienić się już jutro"

1 tydzień temu 6
ZIZOO.PL

Donald Trump niespodziewanie złagodził stanowisko w sprawie Grenlandii. Po tygodniach zapowiedzi zdecydowanych działań, w tym gróźb taryfowych i sugestii użycia siły, prezydent USA ogłosił w Davos „ramy przyszłej umowy” z NATO. Czy to zmiana na stałe? Ostatnie wydarzenia skomentował dla nas Dr Karol Chwedczuk-Szulc z Zakładu Polityki Zagranicznej i Zagrożeń Globalnych Instytutu Politologii.

  • Trump wykluczył użycie siły wojskowej do przejęcia Grenlandii – oświadczył to w środę podczas wystąpienia na World Economic Forum w Davos
  • Ogłosił osiągnięcie „framework of a future deal” z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte – chodzi o „total access” i stałą obecność USA
  • Porzucił groźbę nałożenia 10-procentowych taryf na wybrane kraje europejskie, jeśli nie zgodzą się na „sprzedaż” wyspy

Ostrzejsza retoryka na początku 2026 roku

Na początku stycznia 2026 r. Donald Trump wrócił do tematu Grenlandii w bardzo konfrontacyjnym stylu. Prezydent wielokrotnie powtarzał, że Stany Zjednoczone muszą przejąć kontrolę nad wyspą „w taki czy inny sposób”.

Mówił m.in. o możliwości działania „twardym sposobem”, jeśli nie dojdzie do porozumienia „łatwym”. Pojawiły się też groźby wysokich ceł na Danię i inne kraje europejskie, które sprzeciwiają się planom USA.

Wypowiedzi Trumpa wywołały ostrą reakcję w Europie. Premier Grenlandii i duńscy politycy określili suwerenność wyspy jako „czerwoną linię”, której nikt nie może przekroczyć.

 "Wszystko może zmienić się już jutro"Fot. Canva

Nagła zmiana w Davos – wykluczenie siły

Przełom nastąpił 21 stycznia 2026 roku podczas wystąpienia Trumpa na World Economic Forum w Davos. Prezydent po raz pierwszy jasno stwierdził: „Nie chcę używać siły. Nie użyję siły”.

Wcześniej przez wiele dni nie wykluczał takich opcji, co budziło poważne obawy wśród sojuszników w NATO. Zmiana tonu zbiegła się z planowanym spotkaniem z sekretarzem generalnym Sojuszu Markiem Rutte.

Trump podkreślił, że Stany Zjednoczone nadal chcą „ochrony Arktyki” przed Rosją i Chinami, ale zamierza osiągnąć to wyłącznie drogą negocjacji.

„Ramy przyszłej umowy” – co tak naprawdę uzgodniono?

Kilka godzin po przemówieniu w Davos Trump napisał na Truth Social, że po rozmowie z Rutte osiągnięto wstępne porozumienie w sprawie Grenlandii.

W wywiadzie dla Fox Business Network mówił o „umowie na zawsze”. Chodzi przede wszystkim o:

  • rozbudowę amerykańskiej obecności wojskowej (bazy, systemy obrony rakietowej „Golden Dome”),
  • zwiększenie roli NATO w zabezpieczaniu Arktyki,
  • ograniczenie wpływów Chin i Rosji w regionie (m.in. poprzez prawa do wydobycia).

Biały Dom podkreśla, że szczegóły wciąż są negocjowane – na razie nie ma podpisanego dokumentu.

Karol Chwedczuk-Szulc: To zachowanie przypomina rozwydrzone dziecko

Dr Karol Chwedczuk-Szulc w rozmowie z naszym portalem przeanalizował ostatnie wydarzenia:

- Ja upatrywałbym tej zmiany w dwóch perspektywach i od razu zaznaczył, żeby się do niej nie przywiązywać, bo to może się zmienić przysłowiowo „jutro”, tak chimeryczne są nastroje Donalda Trumpa. Po pierwsze – są to jego cechy osobowościowe. We wszystkich wywiadach, gdy pytano go, co zrobi z Grenlandią, czy użyje siły i tak dalej, zawsze odpowiadał w tym samym tonie: „A wy nie wiecie, co ja zrobię. Ja zrobię, co będę chciał. Zobaczycie, co zrobię”. 

- To zachowanie przypomina rozwydrzone dziecko, które chce pokazać, że samodzielnie decyduje o tym, co się wydarzy, i że to od niego zależy sytuacja. Druga sprawa to to, co pan sugerował – Trump wypuścił swoistą sondę i zobaczył, że to jest kolejna sytuacja, w której jego partnerzy z NATO, ogólnie rzecz biorąc, mają już tego dość. Najlepiej swój sprzeciw wyraził w sposób bardzo cywilizowany, a jednocześnie asertywny i dobitny, premier Kanady Mark Carney. Wprost nazwał on postawę, którą część Zachodu powinna przyjąć, jako pragmatyzm oparty na wartościach. 

- Czyli bez udawania, że Donald Trump na nas pluje, a my nazywamy to deszczem – zamiast tego nazwanie rzeczy po imieniu, ale jednocześnie jasne postawienie granic. I tak jak w przypadku dzieci, które nie przestrzegają granic, tylko asertywność połączona ze zrozumieniem może być skuteczna, tak samo tutaj to zadziałało wobec Trumpa.

Źródło: Goniec.pl

Przeczytaj źródło