Myślisz, że polskie komedie to obciach? Ten film z Roguckim i Domagałą na Netflix zmieni twoje zdanie w 2 godziny

8 godziny temu 6
ZIZOO.PL

Hasło „polska komedia” od lat nie budzi najlepszych skojarzeń. Na szczęście są wyjątki, które przywracają wiarę w gatunek. „Gotowi na wszystko. Exterminator” to właśnie takie antidotum - ciepła, bezpretensjonalna i autentycznie zabawna opowieść o męskiej przyjaźni, wielkich marzeniach i małym miasteczku, która bawi i wzrusza w idealnych proporcjach.

Marzenia o metalu, rzeczywistość festynów

Wyobraźcie sobie grupkę przyjaciół z prowincji, których największym marzeniem było podbicie świata z ich heavy metalowym zespołem o wdzięcznej nazwie „Exterminator”. Rzeczywistość, jak to zwykle bywa, brutalnie zweryfikowała te plany. Po latach spotykają się ponownie - jeden prowadzi sklep z AGD, inny pracuje w fabryce ojca. Gdy pojawia się szansa na reaktywację kapeli, szybko okazuje się, że zamiast wielkich scen i tłumu fanów, czekają na nich występy na lokalnych festynach i dożynkach. To zderzenie marzeń z prozą życia jest punktem wyjścia dla serii komicznych i wzruszających zdarzeń.

„Gotowi na wszystko. Exterminator”: Siła męskiej przyjaźni (i świetnej obsady)

To, co wyróżnia ten film na tle innych polskich produkcji, to jego serce. To nie jest zbiór skeczów, ale opowieść z krwi i kości, której siłą napędową jest autentyczna chemia między bohaterami. Paweł Domagała, Krzysztof Czeczot, Piotr Żurawski i Piotr Rogucki tworzą na ekranie paczkę tak wiarygodną, że mamy ochotę dołączyć do ich prób w garażu. Humor nie jest tu wulgarny ani wymuszony – wypływa naturalnie z postaci i absurdalnych sytuacji, w jakich się znajdują. Jest w tym filmie nuta nostalgii, ciepła i bezpretensjonalnego uroku, który przywodzi na myśl najlepsze brytyjskie komedie.

Elle newsletter

„Gotowi na wszystko. Exterminator” (OPINIE)

Nie jest to kino rewolucyjne, a fabuła zmierza w dość przewidywalnym kierunku. Ale nie o to w tym filmie chodzi. To po prostu kawał solidnej, dobrze napisanej i świetnie zagranej komedii, która udowadnia, że można w Polsce robić kino popularne, które nie traktuje widza jak idioty. To seans, po którym wychodzi się z kina z uśmiechem na twarzy i wiarą, że dla polskiej komedii jest jeszcze nadzieja.

Przeczytaj źródło