Młodzi ludzie umierali po zażyciu popularnego leku. Kapsułki "pachniały migdałami"

2 tygodni temu 21
ZIZOO.PL
  • Do pierwszej tragedii związanej ze sprawą zatrutego Tylenolu doszło 29 września 1982 r. w Chicago, następne rozegrały się w kolejnych dniach
  • Wszystkimi ofiarami leku były osoby młode, liczące od 12 do 35 lat
  • Medycy początkowo uważali, że do zgonów dochodziło z przyczyn naturalnych lub mogły być spowodowane zatruciami gazem czy czadem
  • Analiza toksykologiczna wykazała jednak, że tabletki, jakie zażyła każda z tych osób, były skażone cyjankiem. Truciciel najprawdopodobniej miał dostęp do leków wystawionych już w punktach sprzedaży
  • Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Onetu
  • Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

SPIS TREŚCI

  1. Czarna seria. Jedna śmierć pociągała drugą
  2. Lek przeciwgorączkowy z cyjankiem
  3. Kimkolwiek był, pozostał bezkarny

Czarna seria. Jedna śmierć pociągała drugą

Mary Kellerman gorzej się poczuła. Wstała z łóżka i mimo późnej pory poszła do pokoju rodziców. Od kilku dni była przeziębiona, jednak feralnej nocy objawy w połączeniu z gorączką nie pozwalały jej zasnąć. Matka podała nastolatce kapsułkę Tylenolu, popularnego wówczas leku przeciwgorączkowego i przeciwbólowego zawierającego paracetamol.

Dziewczynka wróciła do siebie. Po godzinie rodzice znaleźli ją nieprzytomną w łazience i wezwali pomoc. 12-latkę zabrało pogotowie, jednak mimo wysiłków medyków nie udało się jej uratować — zmarła następnego dnia w szpitalu. Nagła śmierć tak młodej osoby zawsze jest szokiem, ale lekarze początkowo nie podejrzewali udziału osoby trzeciej — sądzili, że Mary doznała udaru.

Nazajutrz, w innej części miasta umierają kolejne trzy osoby — bracia Adam i Stanley Janus oraz partnerka jednego z nich, Theresa. Choć śmierć Adama medycy łączyli najpierw z atakiem serca, wypadek młodszego brata i jego narzeczonej kazał przypuszczać, że wydarzyło się coś innego, zdecydowanie bardziej złowieszczego.

W kolejnych dniach chicagowscy medycy i policja otrzymują zgłoszenia o pozornie niepowiązanych ze sobą trzech zgonach młodych kobiet — znajdowano je martwe, bez śladów obrażeń czy walki na ciele.

Lek przeciwgorączkowy z cyjankiem

Urzędniczka ds. zdrowia publicznego zaangażowana w wyjaśnianie sprawy odkryła w domu braci Janus napoczętą butelkę z kapsułkami Tylenolu. Brakowało sześciu kapsułek — można było założyć, że każda z ofiar zażyła dwie. Te, które znajdowały się w środku, pachniały migdałami, co nasuwało skojarzenia z cyjankiem. Obserwację tę śledczy potraktowali poważnie i zlecili analizę toksykologiczną leku. Przeprowadzona analiza potwierdziła podejrzenia — kapsułki były skażone śmiertelną dla człowieka dawką trucizny.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie objawy miała Mary Kellerman przed śmiercią?

Ile osób zmarło po zażyciu Tylenolu?

Jakie działania podjął koncern Johnson&Johnson po tragedii?

Co wykazała analiza toksykologiczna kapsułek Tylenolu?

Władze zorganizowały konferencję prasową, przestrzegając przed Tylenolem. Koncern Johnson&Johnson wypłacił odszkodowanie rodzinom ofiar, choć wina nie leżała po jego stronie — do zakażeń kapsułek doszło, jak ustalono, już w punktach sprzedaży. Na tym się jednak nie skończyło — producent prewencyjnie wycofał wszystkie serie leków, generując wielomilionowe straty. Do dziś reakcja firmy uchodzi za wzorcowy przykład zarządzania kryzysem w korporacjach. Wkrótce potem władze USA zmieniły przepisy dotyczące fabrycznego pakowania leków, tak aby niemożliwe było otwarcie i ponowne zamknięcie opakowania bez pozostawienia widocznego śladu, a podobne rozwiązania przyjęło następnie większość państw na świecie.

Kimkolwiek był, pozostał bezkarny

Głównych podejrzanych było dwóch. James William Lewis sam ściągnął na siebie uwagę śledczych, wysyłając Johnson&Johnson anonimowy list z żądaniem miliona dolarów w zamian za przerwanie zatruwania Tylenolu. Policji udało się dotrzeć do autora. Ten po zatrzymaniu nie przyznał się do winy, ale obciążały go też inne okoliczności — w jego mieszkaniu podczas rewizji znaleziono książkę o truciznach, a na stronie poświęconej cyjankowi widniały jego odciski palców, co potwierdzało, że ją czytał.

Ostatecznie skazano go na 10 lat więzienia za próbę wymuszenia — obrona argumentowała, że chciał w ten sposób zwrócić uwagę władz na byłego pracodawcę żony (Johnson&Johnson), który miał ją źle potraktować. W 2007 r. ustalono, że list do koncernu wysłano 1 października. Lewis wcześniej utrzymywał, że pisał go przez trzy dni. Jeśli byłaby to prawda, oznaczałoby, że zaczął przed nagłośnieniem sprawy w mediach. Sam tłumaczył się potem, że twierdząc tak pomylił się w obliczeniach. Trzy lata później on i jego żona zostali poddaniu badaniu DNA — materiał genetyczny pobrany od nich nie zgadzał się z tym znalezionym w zatrutych buteleczkach.

Drugim podejrzanym był Roger Arnold, świeżo rozwiedziony pracownik portowy. Na policję zgłosił go właściciel lokalu, w którym często bywał. Podobno opowiadał tam o "zabijaniu ludzi białym proszkiem". Co więcej, pracował z ojcem jednej z ofiar, a w toku śledztwa wyszło na jaw, że mógł bywać w okolicy, gdzie ta nabyła śmiercionośne kapsułki. Ponownie jednak pozornie mocne tropy okazały się fałszywe — analiza DNA wykonana już pośmiertnie wykluczyła go jako potencjalnego sprawcę.

Arnold popełnił jednak inną zbrodnię powiązaną ze sprawą — zastrzelił przypadkowego mężczyznę, którego pomylił z zeznającym przeciwko niemu właścicielem baru i odsiedział 15 lat z 30-letniego wyroku.

Policji, jak dotąd, nie udało się wskazać winnego. Kimkolwiek był, pozostał bezkarny. W kolejnych latach doczekał się naśladowców, którzy zatruwali m.in. leki przeciwbólowe i przeciwzatorowe, a także, ponownie Tylenol.

Choć w chwili kryzysu udział Johnson&Johnson w rynku spadł z 35 do 8 proc., w mniej niż rok koncern wrócił na dawny poziom — dzięki szybkiej i zdecydowanej reakcji. W listopadzie ponownie wprowadzono kapsułki w potrójnie zabezpieczonym opakowaniu, wspierając to intensywnymi promocjami cenowymi.

Sam Tylenol także został zrehabilitowany i odzyskał pozycję lidera wśród leków przeciwbólowych dostępnych bez recepty w USA.

MedonetPRO OnetPremium

MedonetPRO OnetPremiumMedonet

Przeczytaj źródło