Nie wszystkie historie o miłości ogląda się dla przyjemności. Niektóre włącza się wtedy, gdy coś się kończy. Albo kiedy zaczynasz się zastanawiać, czy w ogóle warto jeszcze próbować. Dla mnie takim filmem jest polska komedia romantyczna z 2008 roku - „Rozmowy nocą”.
Wracam do nich zawsze w tym samym stanie: kiedy mam ochotę się trochę rozsypać, a jednocześnie poskładać na nowo. To nie jest kino, które udaje, że wszystko będzie idealnie. To raczej czułe przypomnienie, że nawet jeśli kilka razy się nie udało, to wciąż można spróbować jeszcze raz - po swojemu, na własnych zasadach. I że miłość to nie plan, to przypadek - albo coś więcej.
Ona ma plan. On wciąż wierzy (i właśnie dlatego to działa). O czym są „Rozmowy nocą”?
„Rozmowy nocą” opowiadają historię dwojga ludzi, którzy szukają miłości - ale zupełnie inaczej. Matylda jest konkretna, niezależna, trochę zdystansowana. Wie, czego chce i nie zamierza tracić czasu na półśrodki. Bartek to z kolei jeden z tych mężczyzn, którzy jeszcze wierzą w coś więcej niż przypadek.
Magdalena Różczka gra kobietę, która nauczyła się polegać przede wszystkim na sobie. Marcin Dorociński wnosi do tej historii spokój i emocjonalną uważność - coś, co dziś wydaje się niemal luksusem. Ich drogi długo się mijają, ale właśnie w tym „niedopasowaniu” jest coś bardzo prawdziwego. Bo w życiu rzadko spotykamy się w idealnym momencie.
View oEmbed on the source websiteObsada, którą chce się oglądać (nie tylko w pierwszym planie)
Obok głównych bohaterów pojawia się cała galeria postaci, które dopełniają tę historię o różne odcienie relacji i samotności. Na ekranie zobaczymy m.in.: Weronikę Książkiewicz, Romę Gąsiorowską, Joannę Żółkowską czy Arkadiusza Jakubika.
To właśnie oni sprawiają, że „Rozmowy nocą” nie są tylko historią jednej pary, ale portretem całego społeczeństwa - ludzi, którzy chcą bliskości, ale często nie wiedzą już, jak ją znaleźć.
Muzyka, która robi połowę emocji
Jest jeszcze jeden powód, dla którego wracam do tego filmu. Muzyka. Ścieżkę dźwiękową stworzył Piotr Mikołajczak (znany jako „Miki”), a jej klimat - gdzieś między jazzem a bossa novą - robi coś, czego nie da się podrobić. To ona niesie wiele scen. Delikatnie, nienachalnie, ale zostaje na długo po seansie. Utwory takie jak „Podaruj mi” czy „Rozmowy nocą” w wykonaniu Krzysztofa Kiljańskiego i Véronique Le Berre brzmią jak rozmowy, których sami czasem nie umiemy przeprowadzić.
I może właśnie dlatego ten film działa najmocniej wieczorem. Kiedy wszystko trochę zwalnia.
Dlaczego ten film trafia zwłaszcza do singli?
Są takie momenty, kiedy przestajesz wierzyć, że to jeszcze ma sens. Po kilku nieudanych relacjach, po rozmowach, które do niczego nie prowadzą, po randkach, które kończą się ciszą. Single to dziś nie „stan przejściowy”, tylko często świadomy wybór - trochę z rozsądku, trochę z ostrożności. Bo łatwiej jest być samemu niż znowu się rozczarować.
Ten polski film nie udaje, że miłość jest prosta. Nie ma tu idealnych ludzi ani idealnych momentów. Są za to wątpliwości, niepewność i to charakterystyczne uczucie, że może tym razem znowu się nie uda. „Rozmowy nocą” działają jak rozmowa z kimś, kto mówi: spróbuj jeszcze raz - ale bez presji i bez wielkich słów. To film o tym, że można się pomylić. Kilka razy. A mimo to wciąż mieć w sobie przestrzeń na coś nowego.
Gdzie obejrzeć polska komedię romantyczną „Rozmowy nocą”?
„Rozmowy nocą” w reż. Macieja Żaka są dostępne na VOD TVP - i to jest dokładnie ten typ filmu, który najlepiej włączyć bez planu. Trochę z ciekawości, trochę z potrzeby. Nie dla fabuły. Nawet nie dla zakończenia.
Tylko dla tego jednego uczucia: że może jeszcze nie wszystko stracone.

3 godziny temu
4







English (US) ·
Polish (PL) ·