Przyspieszony puls na dźwięk jego głosu, nerwowe oczekiwanie, kiedy wreszcie zadzwoni, euforia w przedziwny sposób połączona ze zdenerwowaniem podczas spotkania we dwoje, rosnące seksualne napięcie, które w pewnym momencie staje się trudne do zniesienia. Potem ta myśl: "Chyba się zakochałam!". Tak to mniej więcej wygląda u kobiety. U mężczyzn jednak ewolucja zorganizowała proces zakochiwania się nieco inaczej – twierdzi naukowiec Adam Bode z Australian National University.