Martwe pamiątki z Afryki. Będzie zakaz importu trofeów z zagrożonych zwierząt? Trwają konsultacje

1 dzień temu 7

Martwe lwy, słonie i nosorożce przekraczają polską granicę jako myśliwskie trofea. Choć mówimy o gatunkach zagrożonych wyginięciem, w ciągu dekady do Polski trafiły ich dziesiątki. Teraz pojawia się szansa, by ten proceder zatrzymać. Eksperci zachęcają do wzięcia udziału w konsultacjach społecznych.

Głowa lwa na ścianie, cios słonia w salonie, róg nosorożca przywieziony z „egzotycznej wyprawy”. Dla jednych – dowód prestiżu. Dla innych – symbol okrucieństwa i bezsilności wobec świata, w którym dzikie zwierzęta znikają na naszych oczach. Właśnie wokół tego sporu toczy się dziś w Polsce gorąca debata.

Do 4 stycznia trwają konsultacje społeczne projektu ustawy zgłoszonego przez Polska 2050, który ma raz na zawsze zamknąć granice naszego kraju dla trofeów łowieckich z gatunków zagrożonych i narażonych na wyginięcie. Chodzi m.in. o lwy, słonie afrykańskie, żyrafy i nosorożce – zwierzęta objęte ochroną na mocy przepisów unijnych i konwencji międzynarodowych.

Do Polski trafiają setki trofeów. Jesteśmy w niechlubnej dziesiątce

To nie jest marginalny problem. W ciągu ostatnich 10 lat – od 2014 do 2024 roku – do Polski sprowadzono aż 1537 trofeów z chronionych gatunków. W samym 2024 roku było ich 149. Najczęściej importowanym zwierzęciem jest… lew, który stanowi około 21 procent wszystkich trofeów przywożonych do Polski w ostatniej dekadzie.

– Polska jest dziś w pierwszej dziesiątce krajów, z których pochodzą osoby polujące dla trofeów na różnych kontynentach – stwierdza dla Wprost.pl Iga Głażewska-Bromant, dyrektorka Humane World for Animals w Polsce. – A Unia Europejska jest drugim największym odbiorcą takich „pamiątek” na świecie, zaraz po Stanach Zjednoczonych – dodaje.

Legalne nie znaczy bezpieczne

Obrońcy trofeistyki powtarzają, że wszystko odbywa się legalnie. Eksperci odpowiadają jednak: to, że coś jest legalne, nie oznacza, że nie niesie ze sobą zagrożeń. W ostatnich latach ujawniono proceder, w którym rogi nosorożców – legalnie wwożone do Polski jako trofea – trafiały później na czarny rynek w Azji.

– To pokazuje, jak ogromne ryzyko niesie ze sobą dopuszczanie importu trofeów łowieckich – podkreśla Głażewska-Bromant. – Tym bardziej, że coraz więcej badań wskazuje, iż polowania trofeowe realnie szkodzą ochronie takich gatunków jak słonie, nosorożce, żyrafy czy lamparty – wymienia ekspertka.

„Zabijanie najlepszych”

Jeszcze ostrzej mówi o tym Izabela Kadłucka z Koalicji Niech Żyją!.

– Trofeistyka to chore współzawodnictwo. Zabija się najsilniejsze, najzdrowsze zwierzęta tylko po to, by ktoś mógł powiesić ich fragmenty na ścianie – podkreśla dla Wprost.pl. – To eliminacja najlepszych genów. Często giną też najrzadsze gatunki, bo właśnie takie trofea są najbardziej pożądane – dodaje.

Jak zaznacza, do Polski trafiają między innymi trofea słoni afrykańskich, a nasz kraj jest jednym z największych importerów trofeów lwów hodowanych w niewoli – zwierząt rozmnażanych wyłącznie po to, by mogły zostać zastrzelone przez myśliwych. – Naprawdę trudno uwierzyć, że w XXI wieku wciąż zabija się słonie, żyrafy czy nosorożce dla rozrywki. Chcemy, by do Polski nie można było przywozić popielniczek wykonanych ze nóg słonia, czy otwieraczy do butelek w kształcie lwich pazurów – podkreśla.

„To nie polowania, to egzekucje”

Zoolog z Uniwersytetu Wrocławskiego, Robert Maślak nie ma wątpliwości: wiele takich „polowań” nie ma nic wspólnego z ideą łowiectwa. – W RPA w prywatnych rezerwatach młode lwy odbiera się matkom, wykorzystuje jako atrakcję turystyczną, a gdy dorosną, trafiają na ogrodzony teren, gdzie czekają na myśliwego. To są egzekucje – mówi. – Dziś 2-3 tysiące takich lwów czeka w prywatnych hodowlach tylko na śmierć – stwierdza.

Projekt „Lex Trofea” zakłada całkowity zakaz importu takich trofeów do Polski oraz kary więzienia – od 3 miesięcy do 5 lat – za próbę ich nielegalnego wwiezienia.

Jeśli ustawa weszłaby w życie, Polska nie byłaby wyjątkiem. Zakazy lub poważne ograniczenia importu trofeów wprowadziły już między innymi Holandia, Belgia, Finlandia i Francja. Kolejne kroki zapowiadają Niemcy, a w Wielka Brytania aż 80 procent społeczeństwa popiera całkowity zakaz.

W konsultacjach można wziąć udział, klikając TUTAJ.

facebookCzytaj też:
Makabryczna pamiątka z wakacji znaleziona na Lotnisku Chopina. Turyści często zostają „nieświadomymi przemytnikami”
Czytaj też:
Krwawy biznes w polskich lasach. Strzelają Niemcy, Belgowie, Francuzi. „Wszystko wytłukli”

Przeczytaj źródło